sobota, 31 grudnia 2016

Gepard i Wilk - przyszłość polskich wojsk pancernych?

Jednym z ważnych problemów naszego wojska jest brak nowoczesnych czołgów w większości jednostek.

Obecnie posiadamy w linii 655 czołgów podstawowych:

- 105 x Leopard 2A5
- 142 x Leopard 2A4
- 98 x PT-91
- 135 x T-72M1Z
- 176 x T-72M1 

Do tych nowoczesnych zaliczają się jedynie Leopardy, które na ten moment znajdują się na stanie 10. i 34. Brygady Kawalerii Pancernej. Pozostałe maszyny, w większości wyprodukowane w Łabędach, prezentują radziecką myśl techniczną, która jest obecnie zacofana w stosunku do zachodnich maszyn. Zacofanie jest potęgowane przez to, że są to wersje eksportowe czołgów zza wschodniej granicy (czyli gorsze od maszyn używanych na Ukrainie, Białorusi czy Rosji), a tylko część z nich została zmodernizowana na przełomie wieków. Co gorsza, w zapasach mobilizacyjnych znajdują się wyłącznie czołgi T-72 Ural, T-72A, czy T-72M1 - również dla załóg szkolących się na niemieckich czołgach.

Oczywiście mogliśmy (i możemy) zmodernizować pozostałe T-72 tak, żeby pod względem świadomości sytuacyjnej i siły ognia nie ustępowały T-72B3M i T-90A, nawet nasz przemysł proponuje pewne rozwiązania pod tym względem (i nie chodzi mi tu wcale o blaszanego PT-16), jednakże politycy nie są zainteresowani chęcią modernizacji sprzętu proweniencji radzieckiej z powodu standardowego "Bo nie!". 

A prawdą i niestety smutną jest to, że ten sprzęt będziemy jeszcze użytkować przez najbliższe 20 lat...

Z tego też względu zarówno ze strony MON-u, jak i naszego przemysłu wyszły propozycje ciężko uzbrojonych pojazdów bojowych, które mają zastąpić w linii czołgi z rodziny T-72, a być może nawet Leopardy. I dlatego też chciałbym Wam zaprezentować koncepcje owych pojazdów z wykorzystaniem materiałów udostępnionych przez OBRUM.

Gepard

 

Szkoda tego podpisywać...

Pierwszą propozycją jest doskonale Wam znany koncept czołgu lekkiego o kryptonimie "Gepard".  

piątek, 16 grudnia 2016

Spike vs Javelin - małe porównanie ppk

Prawie dwa tygodnie temu mój znajomy zrobił porównanie pomiędzy używanymi w Wojsku Polskim Spike'ami LR, a obecnie proponowanymi przez Amerykanów Javelinami.





Za jego zgodą wrzucam tutaj to porównanie, ale opatrując to częściowo swoją redakcją.

 Długość pocisku w kontenerze:

- Javelin - 121 cm
- Spike LR - 114 cm


Masa zestawu (kontener + CLU + trójnóg):

- Javelin - 15,1 kg + 7 kg + 4 kg
- Spike LR - 13,3 kg + 10,5 kg + 2,8 kg


Naprowadzanie:

- Javelin - Fire-and-Forget
- Spike LR - Fire-and-Forget lub Fire-Observe-and-Update (po zerwaniu światłowodu przy zalokowaniu na celu Fire-and-Forget)


Głowica śledząca:

- Javelin - na podczerwień, niechłodzona
- Spike LR - na podczerwień, chłodzona i telewizyjna (CCD)


Czas chłodzenia CLU:

- Javelin - 2,5 minut
- Spike LR - ok. 10 minut


Minimalna temperatura zdolności operacyjnej:

- Javelin - -32 °C
- Spike LR - -50 °C 

Tryby pracy:

- Javelin:
1. FF, IR, trajektoria niska (pułap: 65 m)
2. FF, IR, trajektoria wysoka (pułap: 150 m)


- Spike LR:
1. FF, IR, trajektoria niska
2. FF, IR, trajektoria wysoka
3. FO, IR, trajektoria niska
4. FO, IR, trajektoria wysoka
5. FF, CCD, trajektoria niska
6. FF, CCD, trajektoria wysoka
7. FO, CCD, trajektoria niska
8. FO, CCD, trajektoria wysoka
i dowolne kombinacje z wykorzystaniem trajektorii, głowic śledzących, trybu manualnego, możliwości zerwania światłowodu itd.


Czas lotu:
- dla odległości 1000 m: Javelin (6 sekund), Spike (7 sekund)
- dla odległości 2500 m: Javelin (15 sekund), Spike (15,5 sekund)
- dla odległości 4000 m: Javelin (26 sekund; teoretycznie), Spike (26 sekund).



Gdy po raz pierwszy opublikowałem to porównanie osobiście, to dostałem w związku z nim parę pytań do tego porównania. Dlatego też porównanie wzbogacę własnym opisem "sytuacji". 

1. Jakie jest porównanie zdolności rażenia tych dwóch ppk?

W przypadku ppk top-attack z tandemową głowicą kumulacyjną parametry (tj. przebijalność pancerza) nie gra większej roli, ponieważ te pociski atakują cele pancerne od strony stropu, a w skrajnym przypadku płytę przednią górną pod kątem prostym lub zbliżonym do prostego.

W przypadku czołgów zachodnich strop i nachylona pod bardzo dużym kątem płyta przednia mają niewielką grubość - nawet w Abramsie (słusznie uważanym za jeden z najlepiej opancerzonych czołgów świata) płyta przednia górna ma grubość 2 cali (tj. 50,8 mm).

Natomiast w przypadku czołgów radzieckich płyta przednia górna jest najgrubszym elementem pancerza, jednakże Spike lub Javelin atakuje ją pod kątem prostym. W tym przypadku grubość efektywna atakowanego pancerza wynosi od 100 (T-55) do 205 mm (T-80U), podczas gdy deklarowana przebijalność prezentowanych tu ppk to 700-1000 mm RHAe.

2. Dlaczego przy wartości 4000 m dla Javelina podałem uwagę "teoretycznie"?

Problemem Javelina jest jego CLU, ponieważ on ze względu na swoje parametry ogranicza zasięg skuteczny FGM-148 do 2500 m. Powyżej tej wartości jedyne, co można zobaczyć, to jedną wielką plamę ciepła.

Obecnie konstruktorzy pracują nad nowym CLU dla Javelina, dzięki któremu zasięg skuteczny ppk ma wzrosnąć do 4750 m, ale ten CLU nie jest nam proponowany.

3. Spike ma bardzo długi czas chłodzenia głowicy śledzącej, przez co jest on wtedy niezdatny do użytku i dyskwalifikuje go jako skuteczną broń

Jak jest wspomniane w porównaniu, głowica śledząca CLU w Spike jest dwuspektralna, więc w trakcie chłodzenia głowicy IR operator ppk może używać przez cały czas toru optycznego, który już tego chłodzenia nie potrzebuje. Natomiast w Javelinie operator musi opierać się wyłącznie na głowicy IR, a bateria w CLU pozwala na chłodzenie jej bez zewnętrznego źródła zasilania maksymalnie przez 7 godzin.

Co więcej, wielospektralność głowicy Spike'a pozwala na zdwojenie powyższego systemu uzbrojenia, gdyż sama głowica pozwala na jednoczesne naprowadzanie aż dwóch pocisków, co jest bardzo ważne przy obecnie trwającym rozpowszechnianiu się ASOP.

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania w związku z tym, to można się ze mną skontaktować.

sobota, 26 listopada 2016

Renesans granatów nasadkowych? Dlaczego GN-y mają szansę na przyszłość?

Przepraszam z góry za tak długi okres bez opublikowanego artykułu , jednakże studia zajmują mi teraz tak dużo, że nie zawsze mam czas i siły, żeby napisać choć jedno zdanie tutaj. Opóźnienie jest też spotęgowane przez to, że miałem już prawie gotowy artykuł na temat możliwości wskrzeszenia Komara w naszej armii. Jednakże po przemyśleniu uznałem, że znacznie lepiej będzie poruszyć temat granatów nasadkowych jako zamiennika dla lekkich granatników przeciwpancernych.


Kumulacyjno-odłamkowy granat nasadkowy GNPO

Obecnie w Wojsku Polskim są używane cztery typy granatów nasadkowych przystosowanych do wystrzeliwania z urządzeń wylotowych kal. 22 mm:

- GNPO - granat nasadkowy HEDP (na zdjęciu)
- NGZ-93 - granat nasadkowy zapalający
- NGOś-93 - granat nasadkowy oświetlający
- NGD-93 - granat nasadkowy dymny


Wiele osób w ogóle zapomina o ich istnieniu tej kategorii broni wsparcia piechoty, ale ze względu na aktualne "trendy" dotyczące rozwoju granatników przeciwpancernych piechoty, skłaniam się ku tezie, że granaty nasadkowe mogą w przyszłości odegrać sporą rolę w taktyce piechoty obok ppk i ciężkich jednorazowych RPG.

Z drugiej strony jednak rola granatów nasadkowych została tak zmarginalizowana w armiach świata, że ze świecą można szukać nowych konstrukcji tego typu, bowiem wszyscy skupili się na konstrukcji granatów 40 mm, z których można korzystać dzięki granatnikom podwieszanym.


Porównanie granatów 40 mm z granatami nasadkowymi


Tutaj trzeba zacząć od tego, że M79 i granaty 40x46mm powstały w latach 50., ponieważ armia amerykańska podczas wojny okopowej na Półwyspie Koreańskim stwierdziła, że potrzebuje ona broni wsparcia o zasięgu większym od granatów ręcznych, ale krótszym od moździerzy 60 mm. Dotychczasowym środkiem były właśnie granaty nasadkowe, ale one ze względu na sposób strzelania były niecelne. 

Kolejną zaletą granatów 40 mm jest ich kompaktowość, dzięki czemu grenadier może przenosić nawet kilkanaście takich granatów, a główną bronią, która obecnie używa tej amunicji, są granatniki podwieszane, które są montowane do karabinków automatycznych.

Z drugiej strony granaty 40 mm posiadają wady, które mogą być skrzętnie wykorzystane przez granaty nasadkowe. 

Pierwszą z nich jest wyważenie zestawu karabin-granatnik - w klasycznym układzie (magazynek przed spustem) montaż granatnika podwieszanego przesuwa środek ciężkości karabinka do przodu, przez co znacznie trudniej się z niego strzela. Taka wada nie występuje w przypadku używania granatów nasadkowych, ponieważ w ich przypadku zamiast ważącego prawie 1,5 kg granatnika do lufy karabinu jest wczepiane niewielkie urządzenie wylotowe. (na zdjęcie poniżej; na lufie)


Drugą wadą - która jest bardzo ważna w kontekście tego artykułu - to rozmiary granatów. W przypadku "40" postawiono na niewielką masę i rozmiary, dzięki czemu zapas amunicji dla grenadiera jest spory, ale siła rażenia tych granatów jest niewielka. Granaty nasadkowe są większe i cięższe, dzięki czemu ich siła rażenia jest znacznie większa.

W temacie granatów przeciwpancernych sprawa wygląda następująco - amerykańskie granaty 40x46mm M433 HEDP penetrują za pomocą strumienia kumulacyjnego płytę pancerną o grubości 62 mm, natomiast polskie GNPO o tej samej średnicy mają przebijalność 80 mm RHA, głównie dzięki możliwości zastosowania większej ilości MW. Co więcej, granaty nasadkowe mogą być stricte przeciwpancerne, bo HEDP wytwarzają jednocześnie strumień kumulacyjny przeciwko celom opancerzonym i odłamki przeciwko sile żywej, przez co skuteczność wobec tych pierwszych jest znacznie słabsza od HEAT.

I tutaj przejdę do swojej koncepcji

Koncepcja granatów nasadkowych przeciwko celom umocnionym


W tym przypadku chciałbym rozpatrzeć dwa różne możliwe typy granatów nasadkowych do zastosowania przez nasze wojsko, przy czym co najmniej jeden z nich miałby sporą szansę na przyszłość. Najważniejszymi czynnikami są przede wszystkim masa, skuteczność i zasięg.

Francuski przeciwpancerny granat nasadkowy AC58

Pierwszym typem granatów byłyby granaty HEAT o średnicy 60 mm z pomocniczym silnikiem rakietowym. 

Oczywiste jest, że amunicja HEAT jest bardzo skuteczna przeciwko celom pancernym, opancerzonym i umocnionym, ale z drugiej koncentracja strumienia powoduje, że te granaty byłyby mało skuteczne przeciwko celom żywym

Drugim problemem jest pogodzenie masy granatu z jego skutecznością. Przewiduję, że powyższy granat przebijałby 350 do 400 mm RHA lub żelbet o dwukrotnie większej grubości, natomiast masa granatu wynosiłaby około 1 kilograma. Pomocniczy silnik rakietowy jest tu niezbędny, ponieważ zasięg granatu bez niego wynosiłby maksymalnie 100 metrów. Sama konstrukcja silnika byłaby zbliżona do tego z RPG-76 z racji jego ważnych zalet.

Przeciwpancerny granat nasadkowy PGN-60

Ewentualną alternatywą w tym przypadku byłyby granaty nasadkowe HEAT o średnicy 68 mm, których budowa opierałaby się na głowicy bojowej Komara z wprowadzonymi modyfikacjami eliminującymi dotychczasowe wady i ewentualnym prekursorem. Przebijalność granatu wzrosłaby wtedy o 50-60 mm RHA (bez prekursora), ale sam granat byłby znacznie cięższy i miałby krótszy zasięg. 

Drugim typem byłyby natomiast granaty programowalne HEAT-HESH o kalibrze 60-70 mm, również z silnikiem rakietowym. 

Budowa tego granatu natomiast opierałaby się na konstrukcji głowicy bojowej używanej w granatnikach przeciwpancernych RGW 90 HH. W przeciwieństwie do klasycznego HEAT, głowica programowalna miałaby mniejszą skuteczność przeciwko celom pancernym (około 300 mm RHA), ale dzięki możliwości uzbrojenia głowicy jako HESH granat byłby znacznie skuteczniejszy przeciwko celom żywym. Reszta elementów granatu nie różniłaby się od pierwszej propozycji.

Dlaczego granat nasadkowy byłby lepszy od lekkiego RPG?


Tutaj trzeba się odnieść do obecnego rozwoju środków ochrony broni pancernej i zmechanizowanej, a mianowicie do ASOP. Jak dobrze wiecie, te systemy, które dedykowane głównie do ochrony pojazdów przed granatnikami przeciwpancernymi i ppk, stają się coraz bardziej popularne, co skutkuje tym, że RPG stają się przeżytkiem jako broń przeciwczołgowa, ale ich główną rolą staje się zwalczanie umocnień.

I tutaj w grę wchodzą granaty nasadkowe - bowiem one ze względu na swoje parametry byłyby dobrym zamiennikiem dla granatników przeciwpancernych. Co więcej, granaty są znacznie lżejsze od granatników o zbliżonych parametrach (M72EC waży 3 kg, C90-CR - prawie 5 kg, a AT4 - prawie 7 kg), można je wystrzeliwać z niewielkich powierzchni zamkniętych, nie potrzebują rury do ich wystrzeliwania i (przede wszystkim) są one tańsze od RPG. Z drugiej strony mają one gorszą celność od granatników, ale w przypadku stacjonarnych celów umocnionych nie gra to większej roli.  

Dlatego też podsumowując, uważam, że przyszłością lekkiej broni przeciwpancernej piechoty są ciężkie jednorazowe granatniki przeciwpancerne, zdolne do zwalczania czołgów z każdej strony oraz przeciwpancerne granaty nasadkowe do zwalczania celów opancerzonych i umocnień.

Możecie się ze mną nie zgodzić, mogę się z tym pomylić, ale to jest tylko i wyłącznie mój punkt widzenia.

wtorek, 25 października 2016

Autonomiczny Moduł Uzbrojenia Rakietowego (AMUR)

Jedną z większych pięt achillesowych (a jest ich niemało) naszych Wojsk Lądowych jest broń przeciwpancerna.

Typowy batalion piechoty zmechanizowanej posiada w tym zakresie zaledwie 6 (słownie: sześć) przenośnych wyrzutni ppk typu Spike LR, które są przewożone w trzech specjalnie do tego przystosowanych Rosomakach (nazywanych potocznie "spajkobusami").  Nie wiem, jak to wygląda w przypadku batalionów uzbrojonych w BWP-1.
Do tego dochodzą ręczne granatniki przeciwpancerne RPG-7 w liczbie 27 sztuk, które przy posiadanych głowicach kumulacyjnych można jedynie używać do zwalczania BMP i BTR oraz używamy również (w przypadku batalionów z BWP-1) ppk typu 9M14M Malutka, które od co najmniej 30 lat trzeba zastąpić (razem z ich nośnikami) znacznie nowocześniejszym sprzętem.

W przypadku 12. i 17. Brygady Zmechanizowanej remedium na ten problem ma być przystosowanie Rosomaków do strzelania ppk typu Spike LR. To znacząco zwiększyłoby siłę ognia bpzmech., gdyż doszłyby aż 72 wyrzutnie tego typu (po 2 na każdym KBWP). Problem jest taki, że wojsko dopiero teraz się zabiera do tego, choć temat był już poruszany ponad 10 lat temu. Jednakże dzisiaj nie będzie ani o następcach RPG-7, ani też o samych Rosomakach.

Dzisiaj będzie mowa o polskim projekcie rakietowego niszczyciela czołgów "z prawdziwego zdarzenia".

AMUR od OBRUM


Rozwiązaniem proponowanym przez Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych jest właśnie Autonomiczny Moduł Uzbrojenia Rakietowego.

Pierwszym demonstrator tego systemu został pokazany na MSPO 2012 na podwoziu Rosomaka w wersji przeciwpancerno-przeciwlotniczej  


AMUR w tej postaci ma za zadanie:

- zwalczać cele opancerzone w odległości 200-8000 m (w tym celu cztery wyrzutnie ppk typu Spike LR, które prawdopodobnie mogą być zastąpione przez Spike ER)

- zwalczać cele latające (śmigłowce i UAV) o prędkości do 400 m/s (Mach 1,17*) w odległości 300-5000 m i na pułapie 10-3500 m (za pomocą sześciu wyrzutni rakiet przeciwlotniczych typu Grom, które mogą być zastąpione przez Pioruny**; na demonstratorze były cztery wyrzutnie w kontenerach stosowanych w ZSU-23-4MP)

Zaletą tego systemu jest to, że może on jednocześnie wykonywać obydwa zadania dzięki oddzielnym stanowiskom sterowania (jeden żołnierz odpowiada za strzelanie ppk, drugi za strzelanie Gromami). Ta możliwość jest dodatkowo ułatwiona przez dwie głowice celowniczo-śledzące (jedna znajduje się pomiędzy kontenerami z pociskami Spike, druga nad zestawami Grom, która pełni również rolę głowicy obserwacyjnej dowódcy), a systemy uzbrojenia mogą się obracać niezależnie od siebie. Żeby faktyczny zasięg wykrywania celów latających nie ograniczał się do pola widzenia głowicy obserwacyjnej, pojazd może być podpięty pod zautomatyzowany system dowodzenia OPL typu Rega.

Kolejną zaletą jest zastosowanie w systemie pozycji marszowej i bojowej. W przypadku pozycji marszowej wyrzutnie Spike są chowane do wnętrza nośnika, natomiast na zewnątrz pozostają wyrzutnie Grom / Piorun z głowicą obserwacyjną, dzięki czemu AMUR może teoretycznie wykonywać zadania OPL również w trakcie ruchu.
 
Cy system składa się z trzynastu elementów i waży raptem 1400 kg (mniej od Hitfista czy planowanego ZSSW-30), dzięki czemu on w żaden sposób nie wpływa na amfibijność Rosomaka. Dodatkowo nie zmniejsza on możliwości zastosowania dodatkowego opancerzenia i ASOP na nośnikach. Co więcej, OBRUM podobno planował zastosować opancerzenie bezpośrednio na module uzbrojenia, jednakże takowy nie ujrzał światła dziennego.

Drugi demonstrator AMUR-a został zaprezentowany na podwoziu Andersa na MSPO 2013 w wersji przeciwpancernej. 

 
Zadania tej wersji systemu ograniczają się wyłącznie do zwalczania celów opancerzonych.

To powoduje, że załoga pojazdu zostaje zmniejszona z minimum czterech osób (kierowca, dowódca, operator broni przeciwpancernej, operator broni przeciwlotniczej + amunicyjny) do minimum trzech osób (zostaje usunięte stanowisko operatora broni OPL). Zostaje również usunięte jedna z głowic celowniczo-śledzących oraz powiązanie łączności pojazdu z systemem Rega.

Wersja z Andersem posiadała dwie dotkliwe wady:

- wyrzutnie ppk nie są chowane pod strop pojazdu:

Co prawda z jednej strony skraca to czas przejścia z położenia marszowego do położenia bojowego, ale wyrzutnie są wtedy znacznie bardziej narażone na trafienia odłamkami i znacznie trudniej jest je przeładować. Dlatego też niszczyciel czołgów powinien posiadać swoje uzbrojenie na wysuwanym maszcie, tak jak to było w pierwszym demonstratorze

- pociski ppk posiadają tylko jeden kanał celowania:

Nie przeszkadza to w przypadku Spike'ów w trybie "wystrzel-zapomnij", jednakże podczas trybu "wystrzel-koryguj" kolejny pocisk można wystrzelić dopiero po trafieniu poprzednim - w skrajnych przypadkach ta zwłoka może wynosić nawet 50 sekund (dla Spike'a ER). Dodatkowo przez cały czas można wskazać cel tylko dla pojedynczego ppk, co jest ważne, jeśli czołg przeciwnika posiada ASOP jednorazowego użytku. 


Najprostszym rozwiązaniem tego problemu byłoby pozostawienie drugiej głowicy optoelektronicznej nad płytą przykrywającą wyrzutnie ppk - ciekaw jestem, czy głowica 360° w pierwszym demonstratorze miała mieć możliwość wskazywania celów również dla Spike'ów.

Koncepcja plutonu przeciwpancernego bzmech. ...


Podstawowymi zadaniami pojazdów opancerzonych z systemem AMUR moim zdaniem byłaby obrona przeciwpancerna i przeciwlotnicza batalionów zmechanizowanych.

Jak już wcześniej wspomniałem, obecnie zadanie obrony przeciwpancernej wypełnia 6 przenośnych wyrzutni ppk typu Spike LR. Zamontowanie wyrzutni Spike na Rosomakach i przyszłych BWP będzie umożliwiało samodzielną obronę pojedynczych kompanii zmechanizowanych przed bronią pancerną przeciwnika.

Dlatego też rakietowe niszczyciele czołgów mogłyby pełnić rolę obwodu przeciwpancernego batalionu zmechanizowanego, tym bardziej, że na szczeblu brygady nie posiadamy dodatkowych jednostek przeciwpancernych.  

Natomiast w drugiej kwestii obecnie bataliony zmechanizowane nie posiadają własnych jednostek przeciwlotniczych i właśnie tutaj AMUR razem z podręcznymi zestawami przeciwlotniczymi Grom / Piorun mógłby spełniać swoje dodatkowe zadanie. W tym przypadku jedynymi możliwymi zamiennikami pochodzące z lat 60. artyleryjskie zestawy przeciwlotnicze ZU-23-2 lub wyłącznie żołnierze uzbrojeni w Gromy. 

Struktura plutonu przeciwpancernego mogłaby wyglądać następująco: 

- z dowodzenia OPL z systememi Rega-1
- 3 x wóz przeciwpancerno-przeciwlotniczy z systemem Rega-2
- transporter opancerzony przewożący obsługi PPZR Grom / Piorun z systemami Rega-3 i Rega-4


... i samodzielnego dywizjonu przeciwpancernego


Trzeba też wziąć pod uwagę jedyną obecnie istniejącą w Wojsku Polskim jednostkę przeciwpancerną - 14. Suwalski Dywizjon Artylerii Przeciwpancernej.

Ta jednostka miała być pierwotnie zlikwidowana z powodu jej wielkości (liczy zaledwie ~150 żołnierzy) i uzbrojenia przez nią używanego (rakietowe niszczyciele czołgów 9P133 Malutka-P, które służą tam od początku lat 70.). Dlatego też AMUR na podwoziu kołowym lub gąsienicowym nadawałby się na następcę obecnie używanych pojazdów przeciwpancernych, pochodzących od BRDM-2.

Oczywiście zadania tych pojazdów pokrywałyby się z tymi, które miałyby trafić do batalionów zmechanizowanych, przy czym uzbrojenie OPL byłoby tu całkowicie zbędne.  

Na etacie dywizjonu przeciwpancernego znalazłyby się 24 rakietowe niszczyciele czołgów, natomiast dokładną strukturę jednostki opiszę w oddzielnym artykule.

Ogółem obecne zapotrzebowanie Wojska Polskiego na te pojazdy to:

- 39 sztuk na podwoziu Rosomaka i  
- 48 sztuk na podwoziu przyszłego BWP***

Unifikacja batalionów zmechanizowanych i czołgów spowodowałaby wzrost zapotrzebowania maksymalnie o kolejne 33 wozy. 

Podsumowanie


Prezentowany na MSPO '12 i '13 AMUR był systemem na poziomie technologicznym V, natomiast OBRUM zastrzegł, że pełny prototyp może wykonać w ciągu 2 lat przy współpracy z MESKO i izraelskim Rafaelem (jedynym elementem importowanym miał być system celowniczy dla ppk Spike).

Oryginalnie AMUR był projektowany jako system przeciwlotniczy, co jest możliwe przy eliminacji zapasowej JO dla wyrzutni ppk i tym samym dodaniu co najmniej jednej JO dla Gromów, podczas gdy same wyrzutnie ppk mogłyby służyć do samoobrony pojazdu przed BWP i czołgami przeciwnika.

Uważam osobiście, że ten system jest bardzo przydatny naszemu wojsku, głównie jako następca przenośnych wyrzutni ppk w batalionach zmechanizowanych. Jednocześnie będzie mógł on zapewnić potrzebną OPL dla tychże jednostek. 

Bibliografia i uwagi 


Opis i dane techniczne systemu AMUR pochodzą z opracowania "Autonomiczny Moduł Uzbrojenia Rakietowego AMUR" z czasopisma "Szybkobieżne Pojazdy Gąsienicowe" nr 3/2012.

* Dla temperatury 19°C
** Dla Pioruna wartości są większe, ale bliżej nieznane
*** Liczba i stosunek zapotrzebowania na pojazdy z systemem AMUR prawdopodobnie się zmieni