Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MBT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MBT. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 marca 2018

Dziękuję, Kapitanie Szwecja! - czyli jak jest opancerzony eksportowy Abrams

Nie kombinując za bardzo ze wstępem, przepraszam z góry za ostatnią bardzo niską aktywność na stronie, co było spowodowane zarówno sprawami osobistymi, jak również pisaniem artykułów na inne potrzeby. Niemniej nie zamierzam rezygnować z działalności na blogu, aczkolwiek nie wykluczam, że artykuły będą pojawiać się tutaj rzadziej, niż to było wcześniej.

Przejdę zatem teraz do dzisiejszego tematu.

Niezwykle ciekawe rzeczy wypłynęły od Szwedów. Przypadkiem jeden z pracowników FMV odtajnił informacje pochodzące ze szwedzkiego przetargu na następcę słynnego Stridsvagn 103. W tym przetargu startowali Amerykanie z M1A2 Abrams, Niemcy z Leopardami 2A4 i 2 Improved oraz Francuzi z nowym wtedy jeszcze AMX Leclerc, jak również istniała możliwość bezpośredniego porównania powyższych czołgów z wystawionym również do przetargu rosyjskim T-80U oraz znanymi dobrze nam T-72M1, które trafiły do Szwecji z NRD. W wyniku prowadzonych prób zwycięzcą okazał się Leopard, który wszedł na wyposażenie armii szwedzkiej pod oznaczeniami Stridsvagn 121 (tj. Leopard 2A4) i Stridsvagn 122 (Leopard 2 Improved).

Co prawda ta prezentacja ma już prawie 6 lat, jednak dopiero teraz publiczną informacją stało się to, że u Szwedów zdarzył się przeciek wrażliwych danych. Ujawnionych smaczków na ten temat jest w niej znacznie więcej, ale moim zdaniem Was najbardziej zainteresuje to:



Są to parametry odporności pancerza czołgu M1A2 Abrams, jaki został wystawiony wtedy do przetargu w Szwecji. Przegrał tam z niemieckim bardzo dalekim kuzynem i jednym z parametrów, jakiemu Abrams miał ustępować Leopardowi, było opancerzenie. Dzięki Szwedom wiemy już teraz, o jakim opancerzeniu w M1 była mowa.

W tym miejscu trzeba jednak dodać, że to są parametry Abramsa z Export Armor Package (czyli wersji eksportowej), a nie Abramsa z Heavy Armor Package (używanego w armii amerykańskiej). Takie Abramsy USA sprzedaje wszystkim zagranicznym klientom i taki pakiet prawdopodobnie jest niezależny od tego, jakiemu klientowi są sprzedawane te czołgi - czy chodzi o taki Irak, czy o bardziej zaprzyjaźnioną Australię. Również my, gdybyśmy byli zainteresowani kupnem M1, to otrzymalibyśmy od Amerykanów tak opancerzony czołg.

Analizując zatem powyższą grafikę, można zauważyć, że opancerzenie eksportowego Abramsa jest znacznie słabsze, niż można było do tej pory zakładać. Wartości są bardzo zbliżone do tego, co oferowały wersje M1 opracowane w pierwszej połowie lat 80. - w nich jako opancerzenia użyto pancerza kompozytowego o nazwie Burlington (znanego również pod nazwą Chobham). Dla porównania współczesne Abramsy używają wspomnianych już EAP i HAP, ale ta informacja może być dowodem na to, że EAP to jest de facto stary Burlington. Dodatkowo na tej grafiki nie została uwzględniona odporność, jaką oferują zbiorniki paliwa o grubości 700 mm znajdujące się tuż za pancerzem przednim kadłuba. Z uwzględnieniem ich poziom opancerzenia M1A2 z EAP jest następujący:

- przód kadłuba (policzki ze zbiornikami paliwa) - 455 mm RHA vs APFSDS, 1065 mm RHA vs HEAT

- przód kadłuba (osłabiona strefa przed kierowcą) - 350 mm RHA vs APFSDS, 750 mm RHA vs HEAT

- przód kadłuba (górna płyta) - prawdopodobnie 350 mm RHA vs APFSDS i HEAT

- boki kadłuba - min. 80 mm RHA vs APFSDS, 380 mm RHA vs HEAT

- przód wieży - 600 mm RHA vs APFSDS, 900 mm RHA vs HEAT

- boki wieży (na wysokości kosza) - 480 mm RHA vs APFSDS, 750 mm RHA vs HEAT

- boki wieży (na wysokości magazynu amunicyjnego) - 380 mm RHA vs HEAT

Jak na lata 90. M1A2 Abrams w wersji eksportowej był mimo wszystko bardzo dobrze opancerzonym czołgiem przeciwko zagrożeniom ze strony PPK i granatników przeciwpancernych, jednakże opancerzenie kadłuba pozostawiało wiele do życzeń w stosunku do wykorzystywanych wtedy kinetycznych pocisków przeciwpancernych.

Opancerzenie przodu kadłuba na poziomie 455 mm RHA (czyli de facto porównywalnie z Twardym i gorzej od Pendekara dla tej samej sfery) nie ochrania Abramsa przed skutecznym trafieniem z 3BM44 Mango, który jest podstawowym pociskiem przeciwpancernym T-64 i T-72 na wschód od Bugu od trzech dekad. Jeśli zaś chodzi o wieżę, to ta poddałaby się dopiero przy trafieniu nowszymi pociskami kalibru 125 mm (rodziny Świniec i Próżnia). Z drugiej strony opancerzenie (nawet eksportowego) Abramsa przed pociskami kumulacyjnymi jest wystarczająco skuteczne przed wszystkimi istniejącymi w latach 90. środkami przeciwpancernymi piechoty pochodzenia radzieckiego (wiodącymi są RPG-29 i Metys-M). Obecnie jednak taki pancerz nie ochroniłby przed trafieniem z Korneta lub nowych ciężkich granatników przeciwpancernych pokroju RPG-30. No ale też ten pancerz nie był projektowany przeciwko nim. Uwagę zwraca również bardzo dobre opancerzenie boków wieży, co definitywnie jest ewenementem (na plus) wśród czołgów podstawowych z lat 90., przez co Abrams jest bardzo trudnym orzechem do zgryzienia dla amunicji kalibru 85 i 100 mm, które pod koniec Zimnej Wojny stanowiły podstawę uzbrojenia wojsk pancernych oraz artylerii przeciwpancernej państw Układu Warszawskiego.

Słowem dygresji można zauważyć, że wbrew pozorom PT-91 Twardy nie był w latach 90. tak źle opancerzonym czołgiem, jak można byłoby go osądzać. Co prawda, wtedy podstawą wkładu specjalnego były jeszcze wkłady piaskowe i szkłotekstolit, efekty na plus generował pancerz reaktywny ERAWA, a tylna część wieży odlewanej jest jedną wielką osłabioną strefą, zdolną do spenetrowania przez pociski kalibru 25 i 30 mm, jednak mimo wszystko wtedy nasi konstruktorzy umieli własnymi środkami i możliwościami nadążyć za ówczesnymi światowymi trendami w opancerzeniu MBT.

Mimo wszystko tutaj został poruszony tylko jeden z wielu parametrów decydujących o wyższości jednej konstrukcji pancernej nad innymi, dlatego też stwierdzenia, że Abrams jest bublem, będą zbyt daleko idące i kłamliwe. Można zauważyć, że Szwedzi są niezwykle tolerancyjni nie tylko wobec mniejszości religijnych i seksualnych, są również tacy wobec ściśle tajnych informacji. Zatem dziękujemy, Kapitanie Szwecja!*

* W rzeczywistości prezentacja z wrażliwymi danymi zniknęła z Internetu tydzień po jej publikacji w maju 2016. Tak samo jak jej autor. No ale w Internecie nic nie ginie.

czwartek, 5 października 2017

Karuzela dla 120 mm, czyli PT-91M2 i PT-17 w jednym

W tym roku w Kielcach PGZ zaprezentował dwie propozycje modernizacji czołgów podstawowych T-72. Chodzi tu mianowicie o płytszą moderkę w postaci PT-91M2 oraz głębszą jako PT-17. 

Podejrzewam, że obydwa pakiety modernizacyjne nie muszę tutaj opisywać. Podczas ich premiery spotkałem się z opiniami zwolenników modernizacji jednej i drugiej i można tu zauważyć, że zalety oraz wady obydwóch pakietów w zakresie uzbrojenia wzajemnie się pokrywają (to znaczy zaleta jednego pakietu jest jednocześnie wadą drugiego pakietu i vice versa). To sprawia, że powstaje dylemat, które z rozwiązań jest dla nas lepsze i przez to które należy wybrać w kwestii unowocześnienia T-72. Wszak przy PT-91M2 ingerencja w konstrukcję wieży została zminimalizowana, ale niestety zachowano wschodni kaliber uzbrojenia głównego. Za to w PT-17 armata została wymieniona na kaliber NATO, ale w zamian została dodana nisza w wieży, przez co zakres zmian w konstrukcji czołgu jest spory, co podnosi znacznie koszt całej modernizacji.

Jednak we wschodnich opracowaniach można się spotkać z projektami automatów karuzelowych do rodziny T-72, które można stosować do amunicji scalonej (jak to jest w przypadku 120 mm NATO), zamiast do dotychczasowo używanej amunicji rozdzielnej.

Poniżej pokazane jest takowe rozwiązanie.


Projekt karuzelowego automatu ładującego do T-72 na amunicję scaloną kalibru 125 mm



Automat ten został zaprojektowany pod magazynowanie 32 naboi kalibru 125 mm o długości do 1000 - 1050 mm bez konieczności wprowadzania zmian konstrukcyjnych w kadłubie. Dzięki temu nie byłoby problemu z zastosowaniem go w obecnie eksploatowanych czołgach z rodziny T-72 przy możliwej prostej adaptacji projektu pod amunicję 120 mm NATO, zaś spora maksymalna długość kaset nie przeszkadzałaby w używaniu najnowszych typów amunicji.

Ponadto ten projekt wyeliminował dwie największe wady automatu AZ, jakimi są niewielka pojemność magazynu oraz jego wrażliwość na wybuch w przypadku detonacji przeciwpancernej miny dennej. Zwiększyłaby się teoretycznie przeżywalność załogi w czołgu, jak również zbędne stałoby się przewożenie rozrzuconej po całym pojeździe amunicji drugiego rzutu. Dodatkowo konstrukcja automatu pozwoliłaby na zmniejszenie czasu przeładowania pierwszych dwóch pocisków z karuzeli z 9,5 sekundy do około 6 - 7 sekund. I co więcej dzięki takiemu ułożeniu amunicji zwiększyłaby się przestrzeń w przedziale bojowym, jak i niepotrzebne byłoby dospawanie niszy w wieży w celu przyjęcia automatu ładującego do amunicji 120 mm. A to zaś pozwoli na uniknięcie problemów z chłodzeniem silnika w przypadku niemodyfikowania przedziału napędowego w trakcie modernizacji, jak i pozwoli na zmniejszenie masy docelowej zmodernizowanego czołgu.

Ale spośród głoszonych peanów na cześć takiego rozwiązania trzeba też wyciągnąć minusy. 

A jest on dokładnie jeden.

Przedstawiony automat ładujący nie istnieje w metalu. 

To oznacza, że konieczne będzie przygotowanie właściwego projektu, dokumentacji technicznej oraz prototypu samodzielnie lub z pomocą Ukraińców. Więc trzeba będzie wydać pieniądze na opracowanie automatu. A w kraju, gdzie nie chce się zapłacić za proponowaną licencję na produkcję Leopardów 2, jest to mało prawdopodobne do zrealizowania. Choć nie mówię, że niemożliwe.





Taka karuzela mogłaby się okazać prawdziwym hitem eksportowym dla klientów, którzy woleliby zmodernizować swoje T-72, aniżeli kupować używane czołgi zachodnie w celu unifikacji. Sam PGZ stałby się potentatem w kwestii modernizacji czołgów proweniencji wschodnich, a przy współpracy z innymi podmiotami byłby sporą konkurencją dla rosyjskich zakładów w tej kategorii. Potem ten magazyn mógłby zostać wykorzystany w innych projektach dotyczących broni pancernej (szczególnie tej lekkiej), a przy dalszym rozwoju możliwe byłoby zaadaptowanie tej konstrukcji pod uzbrojenie większego kalibru. 

I co najważniejsze - automat pozwoliłby na stworzenie jednego pakietu modernizacyjnego dla T-72, łączącego zalety PT-91M2 oraz PT-17. A może właśnie tak powinien był wyglądać Gepard?

No ale to jest tylko gdybanie autora o tym, jak jeden projekt mógłby wpłynąć na losy zarówno naszej armii, jak i samego Bumaru. Niemniej chytry dwa razy traci.

Źródło oryginalne

sobota, 31 grudnia 2016

Gepard i Wilk - przyszłość polskich wojsk pancernych?

Jednym z ważnych problemów naszego wojska jest brak nowoczesnych czołgów w większości jednostek.

Obecnie posiadamy w linii 655 czołgów podstawowych:

- 105 x Leopard 2A5
- 142 x Leopard 2A4
- 98 x PT-91
- 135 x T-72M1Z
- 176 x T-72M1 

Do tych nowoczesnych zaliczają się jedynie Leopardy, które na ten moment znajdują się na stanie 10. i 34. Brygady Kawalerii Pancernej. Pozostałe maszyny, w większości wyprodukowane w Łabędach, prezentują radziecką myśl techniczną, która jest obecnie zacofana w stosunku do zachodnich maszyn. Zacofanie jest potęgowane przez to, że są to wersje eksportowe czołgów zza wschodniej granicy (czyli gorsze od maszyn używanych na Ukrainie, Białorusi czy Rosji), a tylko część z nich została zmodernizowana na przełomie wieków. Co gorsza, w zapasach mobilizacyjnych znajdują się wyłącznie czołgi T-72 Ural, T-72A, czy T-72M1 - również dla załóg szkolących się na niemieckich czołgach.

Oczywiście mogliśmy (i możemy) zmodernizować pozostałe T-72 tak, żeby pod względem świadomości sytuacyjnej i siły ognia nie ustępowały T-72B3M i T-90A, nawet nasz przemysł proponuje pewne rozwiązania pod tym względem (i nie chodzi mi tu wcale o blaszanego PT-16), jednakże politycy nie są zainteresowani chęcią modernizacji sprzętu proweniencji radzieckiej z powodu standardowego "Bo nie!". 

A prawdą i niestety smutną jest to, że ten sprzęt będziemy jeszcze użytkować przez najbliższe 20 lat...

Z tego też względu zarówno ze strony MON-u, jak i naszego przemysłu wyszły propozycje ciężko uzbrojonych pojazdów bojowych, które mają zastąpić w linii czołgi z rodziny T-72, a być może nawet Leopardy. I dlatego też chciałbym Wam zaprezentować koncepcje owych pojazdów z wykorzystaniem materiałów udostępnionych przez OBRUM.

Gepard

 

Szkoda tego podpisywać...

Pierwszą propozycją jest doskonale Wam znany koncept czołgu lekkiego o kryptonimie "Gepard".  

piątek, 23 września 2016

Polskie pancerze specjalne, cz. I - ERAWA-1/2

Prace nad polskim pancerzem reaktywnym rozpoczęły się w latach 80. przez Wojskowy Instytut Techniki Uzbrojenia (WITU) w Zielonce pod kierownictwem ppłka prof. dr hab. inż. Adama Wiśniewskiego. Decyzja była spowodowana debiutem bojowym pierwszego ERA w historii (izraelski Blazer podczas pierwszej wojny libańskiej w 1982), który okazał się być skuteczny przed granatnikami przeciwpancernymi piechoty. Oryginalnie ERA miał trafić na czołgi T-72A/M/M1, które były najnowszymi nabytkami LWP, jako element ich przyszłej modernizacji. Modernizacja ta mogła być o tyle ułatwiona, ponieważ te czołgi były produkowane w Hucie Łabędy w Gliwicach (obecnie Bumar-Łabędy) na licencji.



Polski pancerz reaktywny otrzymał nazwę ERAWA. Nazwa ta pochodzi od imienia twórcy i skrótowego oznaczenia wybuchowego pancerza reaktywnego (Explosive Reactive Armour Wisniewski Adam). 

Konstrukcja

Jako pierwszy światu został zaprezentowany pancerz ERAWA-1. Składa się on z kwadratowych kostek o boku długości 15 cm i grubości 3 cm, które są oddalone od pancerza zasadniczego czołgu na odległości 3-5 cm (z przodu i na wieży; 70 cm po bokach) za pomocą wsporników. 


Struktura wewnętrzna kostek ERAWA-1 jest bardzo prosta, jeśli nie powiedzieć - prymitywna. Kaseta jest z zewnątrz osłonięta płytami ze stali o dużej twardości o grubości 6 mm, a w środku znajduje się niewielki ładunek wybuchowy (TNT lub mieszanka TNT z RDX).