Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czołg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czołg. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Polskie pancerze specjalne, cz. IV - CAWA-1/2

Przyszła najwyższa pora na teoretycznie ostatni artykuł z tej serii. Był BDD, była ERAWA w dwóch odsłonach, była CERAWA, a został teraz do omówienia chyba najmniej znany pancerz z całego zestawienia.

Myślałem o tym, aby podzielić ten artykuł na dwie części, jednak wiele kwestii jest tak powiązanych ze sobą, że muszę ten temat omówić w całości tutaj. Głównym bohaterem tego artykułu będzie rodzina pancerzy ceramicznych CAWA, która podobnie jak poprzedni bohaterowie, została stworzona w latach 90. w Wojskowym Instytucie Techniki Uzbrojenia. 
 

CAWA-1

Pierwszym typem opracowanego pancerza ceramicznego jest CAWA-1. Był on stworzony z pojedynczej warstwy płytek ceramicznego z podkładem w postaci stali pancernej, bądź też tkaniny aramidowej, pełniącej rolę spall linera. Zadaniem tego pancerza miała być ochrona pojazdów lekko opancerzonych przed przeciwpancerną amunicją karabinową. Żeby jednak ustalić, jaki materiał najlepiej się na pancerz dla pojazdów lekko opancerzonych, postanowiono ze sobą porównać następujące materiały ceramiczne w roli opancerzenia:

- tlenek glinu (Al2O3; znany również pod nazwami korund i alumina; gęstość 3,73 g/cm^3), 
- węglik krzemu (SiC; karborund; 3,2 g/cm^3), 
- węglik boru (B4C; borokarbid; 2,39 g/cm^3),
- węglik tytanowo-krzemowy (Ti3SiC2; 4,46 g/cm^3),

Wymagania, jakie postawiono przed CAWA-1, to były:

- ochrona obiektu przed amunicją karabinową o kalibrze do 14,5 mm włącznie (w zależności od grubości) podczas ostrzału z odległości minimum 100-200 metrów
- ochrona pojazdu przed działaniem środków zapalających
- możliwość montażu dodatkowej warstwy pancerza na ceramice, w tym i pancerza reaktywnego ERAWA
- możliwość nałożenia absorbera mikrofalowego wraz z farbą
- wysoka przyczepność płytek do pancerza zasadniczego w uniknięcia wyrwania w wyniku otarć
- łatwość w produkcji, montażu i eksploatacji
- zachowanie jego parametrów wytrzymałościowych w minimum 97% przypadków przy:

1) wilgotności powietrza do 98% 
2) temperaturze powietrza od -60 do +70° C
3) oddziaływaniu obniżonego ciśnienia atmosferycznego, pojedynczych udarów mechanicznych, pola magnetycznego, elektrycznego, promieniowania elektromagnetycznego, elektryczności statycznej oraz wyładowań atmosferycznych,
4) pod wodą na głębokości do 5 metrów przez minimum godzinę
5) na okres eksploatacyjny wynoszący minimum 15 lat przy zabezpieczeniu przed wodą oraz korozją

Testy, jakie przeprowadzono na danych typach ceramiki, składały się z kilku etapów, w których dla jak najbardziej wiarygodnych wyników strzelano do każdej próbki od 3 do 10 razy. 

W pierwszej kolejności sprawdzono możliwości ochronne przed pociskiem przeciwpancernym B-32 kalibru 7,62 mm z wykorzystaniem płyty wykonanej ze stali pancernej o grubości 10 mm jako podłoża dla ceramiki. 

Wyniki wykazały, że najlepszą ochronę zapewniały płytki wykonane z Al2O3 o grubości 8 mm oraz z Ti3SiC2 o grubości 7 mm - dla porównania testowane również płytki SiC osiągają zakładane możliwości przy grubości 12 - 20 mm. Biorąc pod uwagę ich gęstość, relacja masy do powierzchni wyniosła:

- 29,84 kg/m^2 dla Al2O3, 
- 31,36 kg/m^2 dla Ti3SiC2
- 38,4 - 64 kg/m^2 dla SiC

Teoretycznie rzecz ujmąc, najlepszy wynik został wykazany dla tlenku glinu, lecz dla tego testu wartości dla węgliku tytanowo-krzemowego okazały się niewiele gorsze (grubość pancerza mniejsza o 12,5% przy większej masie o 5,1%). 

Kolejny test był bardzo podobny, lecz jedyną różnicą była ochrona pancerza przed amunicją przeciwpancerną kal. 12,7 mm. Tam możliwości porównawcze uzupełnione o wspomniany na samym początku borokarbid. Wyniki znowu okazały się najlepsze dla Al2O3 - płytka ceramiczna wykonanego z tego tlenku zapewniała ochronę przed tymi pociskami już przy 10 - 12 mm grubości. Dla porównania dla SiC i Ti3SiC2 było to 20 mm, a dla B4C - aż 24 mm.

Przy amunicji 14,5 mm testy ograniczono wyłącznie do płytek wykonanych z Al2O3 i wyniki pokazały, że całkowitą ochronę przed tymi pociskami zapewnia pancerz o grubości co najmniej 18 mm. Współczynnik gabarytowy wyniósł 1,7, zaś masowy - 3,44. Również przy okazji amunicji tego kalibru sprawdzono wpływ grubości podłoża (stalowego pancerza zasadniczego) na możliwości ochronne ceramiki. I wykazano, że podłoże znacząco wpływa na możliwości ochronne - dla płyty o grubości 13,5 mm wystarczy 8 mm ceramiki w celu uniknięcia całkowitej penetracji, a dla płyty 8 mm potrzeba już 15 mm Al2O3. Ponadto biorąc pod uwagę zastosowanie płytek o grubości 15 mm, dla płyty RHA o grubości:

8 mm - dochodzi dopiero do uniknięcia perforacji pancerza,
- 10,5 mm - głębokość krateru po pocisku wynosi 5 mm
- 13,5 mm - głębokość krateru wynosi 1 mm

Za to dla pancerza pochylonego pod kątem 60 stopni można uniknąć perforacji przy płytkach o grubości 4 mm (h = 10,5 i 13,5 mm) lub 6 mm (h = 8 mm), a dla płytek o grubości 8 mm, dla płyty RHA o grubości:

- 8 mm - głębokość krateru wynosi 7 mm
- 10,5 mm - wynosi 2 mm
- 13,5 mm - wynosi 1,5 mm

Z tego wynika, że minimalna grubość pancerza stalowego, przy której ceramika zaczyna spełniać dobrze swoje zadanie, powinna wynosić 10 mm.

Podsumowując CAWA-1, wykazano, że współczynniki efektywności masowej i grubości wyniosły odpowiednio 2,6 i 1,25 dla Al2O3 oraz 1,95 i 1,12 dla Ti3SiC2. Oznacza to tyle, że pancerz ceramiczny (wykonany w tym przypadku z tlenku glinu) jest 2,6 razy lżejszy oraz 1,25 razy cieńszy od pancerza wykonanego ze stali pancernej przy analogicznym poziomie ochrony. W przypadku ochrony przed amunicją kalibru 12,7 mm współczynniki dla tlenku glinu wyniosły odpowiednio nawet 4 i 2.

CAWA-2

Kolejnym aspektem ceramiki pełniącej roli opancerzenia była ochrona czołgów podstawowych przed amunicją przeciwpancerną, zarówno kinetyczną, jak i wybuchową. 

Ówcześnie (tak samo jak teraz) podstawą naszych wojsk pancernych był czołg T-72, w którym jako wkłady specjalne stosowano tekstolit szklany oraz wkładu z tlenku krzemu (kwarcu). Tekstolit szklany jest kompozytem laminarnym, który jest uzyskiwany poprzez prasowanie w wysokiej temperaturze warstw włókna szklanego nasączonych żywicą (prawdopodobnie fenolową). W latach 60. ten materiał jako element opancerzenia był całkowitym novum, ale z powodu słabych charakterystyk włókna szklanego oraz postępu inżynierii materiałowej w zastosowaniu materiałów nieżelaznych w pancerzach ten materiał szybko stał się mało efektywny. I z tego powodu obiektem badań stał się wielowarstwowy pancerz ceramiczny, znany pod nazwą CAWA-2.

Dostępna wtedy literatura zalecała stosowanie w grubych pancerzach ceramicznych modeli dwuwarstwowych, składających albo z dwóch warstw SiC, albo warstwy tlenku glinu i znajdującej się za nią warstwy tlenku cyrkonu, amortyzowanych przez warstwę polimeru lub tkaniny aramidowej, której zadaniem było wychwytywanie odłamków powstałych w wyniku kruszenia płytek ceramicznych. Inną możliwością miało być stosowanie układów wielowarstwowych, gdzie pierwszą warstwę stanowił tlenek glinu, a kolejne zawierały inne ceramiki.

Jednak na podstawie prac nad CAWA-2 można wywnioskować, że zdecydowano się na obranie trochę innej drogi. Nie można bowiem wykluczyć tego, że zastosowano w niej kilkukrotną przekładkę z dwóch warstw różnych materiałów ceramicznych, przy czym pierwszą warstwę musiała stanowić ceramika o wysokiej twardości, a drugą - ceramika miękka (tj. o niskiej twardości).

Ale dlaczego pancerz musiał być tak wykonany?

Otóż założono, że zadaniem pierwszej warstwy, wykonanej z twardej ceramiki, miało być zniszczenie pocisku penetrującego pancerz, zaś druga warstwa (ceramika miękka) miała służyć do zatrzymania zdeformowanego już pocisku. Z tego powodu za swojego rodzaju "opus magnum" uznano połączenie zalet tlenku glinu i węglika krzemu lub tlenku cyrkonu. W trakcie badań inny równie dobry materiał z miękkiej ceramiki uznano węglik tytanowo-krzemowy (Ti3SiC2), lecz ten nie jest póki co produkowany w ilościach pozwalających na jego zastosowanie w innym celu niż testy w laboratorium. Lecz czy ktoś nie wymyśli nowej, znacznie skuteczniejszej kompozycji warstwowego pancerza ceramicznego? Przekonamy się...


Istota pancerza ceramicznego - warstwowego i gradientowego

Wracając do tematu, innym ważnym aspektem jest wartość impedancji falowej zastosowanych materiałów, bowiem im większe różnice występują pod tym względem między materiałami, tym penetrator ma większą skłonność do wytracania energii kinetycznej podczas przechodzenia między warstwami pancerza, co można zaobserwować poprzez zaobserwowanie "grzybków" w kraterze penetracyjnym. Dlatego też ważne jest naprzemienne stosowanie różnych materiałów w pancerzu warstwowym. 

Ponadto w trakcie badań wykazano, że warstwowy pancerz ceramiczny znacznie słabiej się nagrzewa oraz lepiej się chłodzi od pancerza monolitycznego - stalowego czy również ceramicznego. A to odgrywa bardzo dużą rolę w ochronie pancerza przed wielokrotnymi trafieniami, gdzie wysoka temperatura pracującego pancerza wpływa pozytywnie na przebijalność pocisku przeciwpancernego (czyli niekorzystnie dla obrońcy). Jednak swoją drogą nie jest tajemnicą, że ceramika jest dobrym izolatorem cieplnym, co WITU wykorzystało w pancerzu reaktywnym ERAWA. Dzięki temu polski pancerz w przeciwieństwie do rozwiązań radzieckich, rosyjskich i ukraińskich jest znacznie mniej wrażliwy na działanie prekursorów tandemowych głowic kumulacyjnych, jak również na część pocisków odłamkowo-burzących.

CAWA-2 została zaprojektowana specjalnie z pełnieniem roli wkładu specjalnego w pancerzach zasadniczych czołgów podstawowych - w tym przypadku było to związane z planowanym wtedy przez Zakłady Mechaniczne Łabędy opracowaniem czołgu PT-97, mającego być ostateczną modernizacją czołgów Twardy, jak również do wdrożenia w polskim projekcie MBT III generacji noszącego nazwy Goryl i Gepard (nie mylić z późniejszym 35-tonowcem). 

W tym celu postawiono przed CAWA-2 poza analogicznymi do CAWA-1 wymaganiami dodatkowy wymóg ochrony czołgu przed kinetycznymi pociskami przeciwpancernymi o przebijalności do 550-600 mm RHA (amunicja kal. 105 - 125 mm) i przed amunicją HEAT o przebijalności do 1000 mm RHA. Z drugiej strony określono, że przy montażu CAWA-2 jako pancerz zasadniczego MBT pierwsza warstwa stalowa powinna mieć twardość min. 500 HB, zaś grodzie, w których miałby być umieszczony pancerz ceramiczny, powinny mieć twardość ok. 300 HB.


Koncepcja warstwowego pancerza ceramicznego autorstwa Adama Wiśniewskiego, 1992
Płytki ceramiczne w kilku warstwach miały się znaleźć w kasetach spawanych (a) lub odlewanych (b) w celu usztywnienia pancerza.
 Jest bardzo prawdopodobne, że tak została skonstruowana (przynajmniej początkowo) CAWA-2


W wyniku dalszych prac ustalono, że część ceramiczna ma się składać z kilku warstw płytek o grubości 20 mm. Dlaczego miały być tak cienkie? 

Otóż tutaj główną rolę odgrywa sposób działania pancerza ceramicznego. W momencie, gdy pocisk nawiązuje kontakt z ceramiką pancerną, płytki zaczynają pękać. Lecz pękanie nie jest wbrew pozorom natychmiastowe - czas pomiędzy rozpoczęciem procesu penetracji a rozpoczęciem procesu pękania jest liczony w mikrosekundach. Jak zostało wykazane doświadczalnie, w momencie, gdy ceramika zaczyna pękać, jej właściwości ochronne zaczynają drastycznie maleć wraz z czasem. Dlatego też celem technologów jest opracowanie takich płytek, które nie zaczną się kruszyć przed ich całkowitą penetracją przez pocisk lub do całkowitej penetracji może dojść w niewielkim odstępie czasie od rozpoczęcia kruszenia płytki ceramicznej. Żeby można było się dowiedzieć, w którym momencie płytka zacznie pękać, trzeba znać trzy główne składowe za to odpowiedzialne:

- rozmiar płytki ceramicznej (najważniejsza jest mniejsza wartość długości lub szerokości płytki)
- wartość prędkości dźwięku w materiale płytki ceramicznej
- prędkość, z jaką pocisk uderza w płytkę ceramiczną

Problemem jest optymalizacja rozmiaru płytki ceramicznej. Zbyt mała płytka zacznie się zbyt szybko kruszeć w wyniku trafienia pocisku. Zbyt duża płytka będzie za to będzie osłaniała zbyt dużą powierzchnię, podczas gdy jej zdolności ochronne zostaną natychmiast osłabione po pierwszym trafieniu. A jedno i drugie wpływa negatywnie na możliwości pancerza ceramicznego. Jak zostało wykazane podczas testów w roku 2005, to o ile płytka o wymiarach 50 x 50 mm wykazuje średnią efektywność grubości na poziomie 1,565, o tyle płytka o wymiarach 100 x 100 mm o tej samej grubości (tj. 10 mm) zapewnia efektywność na poziomie 1,679, co oznacza wzrost o 7,3%. Drugim mierzonym parametrem była głębokość wybrzuszenia płyty stalowej, będącej podłożem dla kostek ceramicznych - w płytkach 50 x 50 średnia wartość wyniosła 4,08 mm, zaś dla płytek 100 x 100 było to 0,59 mm. Jednocześnie przy płytkach 50 x 50 w 6 na 22 testowanych kostkach doszło do perforacji pancerza, co oznaczało niespełnienie wymaganych zadań - dla porównania w przypadku płytek 100 x 100 zdarzył się tylko jeden taki przypadek (na 21 testowanych kostek), dokładnie w płytce wykonanej z materiału o najgorszych parametrach.

Dodatkowo ważne jest ułożenie poszczególnych warstw płytek ceramicznych "na zakładkę". W przypadku ułożenia liniowego w pancerzu pojawiłyby się miejsca osłabione w przestrzeniach pomiędzy płytkami ceramicznymi, a w takich miejscach zdolności ochronne pancerza mogą spaść nawet o 30%

Lecz CAWA-2 nie musi być stosowana wyłącznie jako wkład specjalny w pancerzu zasadniczym MBT, ale mogła być użyta również (podobnie jak CAWA-1) jako łatwo demontowany pancerz dodatkowy. A opatentowane zostały aż trzy różne pomysły dotyczące budowy kaset pancerza dodatkowego, jakim mogła być CAWA-2

Pierwszym pomysłem jest patent PL 181177 B1 z 10 września 1996, który został zgłoszony przez WITU. 




W jego ramach pancerz miał stanowić jedną kasetę, ściśle przylegającą do pancerza, która składała się z pięciu warstw. Pierwszą i ostatnią warstwę pancerza stanowiła stalowa obudowa kasety, wewnątrz której znajdowały się dwie warstwy ceramiki, zaś przestrzeń między obudową a pierwszą warstwą ceramiki została wypełniona materiałem, będącym mieszanką drobnych elementów ceramicznych, betonu o dużej wytrzymałości oraz kleju. Ten materiał został zastosowany w pancerzu po to, aby wypełnić luki, a co za tym idzie - usztywnić strukturę pancerza, uniemożliwiając możliwość przesuwania się warstw ceramiki, poprawiając przy tym odporność kaset na trafienia pociskami. Natomiast nie rozwiązano do końca kwestii łączenia kaset z pancerza zasadniczego wozu bojowym w celu dobrego przylegania powierzchni zewnętrznych kaset i pancerza do siebie - autorzy bowiem w tej kwestii zaproponowali aż cztery rozwiązania:

- pierwszym było łączenie kaset za pomocą teowników, pełniących rolę prowadnic. 
- drugim było użycie do tego płyty perforowanej, znajdującej się między kasetą a pancerzem zasadniczym i łączeniu kaset z płytą za pomocą śrub
- trzecim był docisk kaset z wykorzystaniem kątowników
- czwartym było zastosowanie zaczepów przymocowanych do kaset i pancerza zasadniczego

Drugim pomysłem jest za to patent PL 183721 B1 z 26 września 1997, który został zgłoszony przez Akademię Górniczo-Hutniczą. W tym przypadku zdecydowano się na pomysł stworzenia kaset, które były pod kątem budowy zbliżone do omówionego już wcześniej w serii pancerza reaktywnego ERAWA.


W porównaniu z poprzednią opcją ogromną zaletą jest ułatwienie procesu produkcyjnego kaset poprzez powielenie konstrukcji pancerza ERAWA. Żeby kaseta CAWA-2 była wymiarowo i konstrukcyjnie maksymalnie zbliżona do swojego wybuchowego odpowiednika, obudowa musiałaby mieć identyczny rozmiar i konstrukcję (wymiary 150 x 150 x 46 mm; zbudowana z płyt stalowych o grubości 5 mm i twardości 500 HB) oraz powinna być mocowana do pancerza zasadniczego za pomocą identycznych ceowników w odległości 30 - 50 mm od powierzchni. Jednocześnie, żeby można było obniżyć koszty produkcji również elementów ceramicznych, to wskazane byłoby wykorzystanie warstw ceramiki o grubości zbliżonej do tych użytych w CAWA-1 oraz CAWA-2 pełniącej rolę wkładu specjalnego pancerza zasadniczego. Z tego powodu zalecaną przez konstruktorów grubością pojedynczej warstwy płytek ceramicznych była wartość od 8 do 20 mm.

Jednak można na rysunku zauważyć, że kaseta CAWA-2 jest znacznie większa od ERAWA-2 - jej prawdopodobne wymiary wg grafiki to 250 x 250 x 33 mm, zaś warstwa ceramiki ma łącznie 20 mm grubości. Jednak z racji tego, że to jest tylko rysunek poglądowy, który ma opisać wyłącznie budowę kasety, nie byłoby problemem stworzyć kasety o wymiarach zarówno 150 x 150 x 46 mm, jak i większej o wymiarach ~300 x ~300 x 46 mm po to, aby nie istniały problemy z ich zastosowaniem w miejsce pancerza ERAWA. Dodatkową zaletą CAWA-2 w formie kasetowej jest możliwość łączenia ich warstwami (autorzy przewidywali możliwość zastosowania maksymalnie trzech warstw kaset), jak i montowania na nich pancerza reaktywnego. Dzięki temu CAWA-2 mogła drastycznie zwiększyć możliwości ochronne wozu opancerzonego, przy czym ograniczenia leżały wyłącznie po stronie nośnika pancerza dodatkowego. Nie można też wykluczyć tego, że już wtedy proponowano użycie znacznie większych modułów opancerzenia, tak jak się obecnie stosuje we współczesnych wozach bojowych

Trzeci pomysł pochodzi z patentu PL 178940 B1 i on akurat jest ściśle związany z pancerzem reaktywno-kompozytowym CERAWA-1.


Kasetę tego typu w przeciwieństwie do pozostałych można uznać za modułową, gdyż była zaprojektowana do możliwości montażu w niej zamiennie kostek ERAWA, CERAWA, jak również i CAWA. Dodatkowo, jak możecie zauważyć, była inaczej mocowana do pancerza zasadniczego niż klasyczne kostki, dzięki czemu możliwe było pochylenie pancerza dodatkowego, a przy tym zwiększenie jego grubości efektywnej, nawet na pionowej płycie pancernej. 

Przechodząc dalej, tradycyjnym elementem prac nad pancerzem były jego próby wytrzymałościowe w temacie ochrony przed amunicją APFSDS. Wymóg zakładał ochronę przed pociskiem 125 mm o przebijalności 550 mm RHA i prawdopodobnie w tym celu wykorzystano izraelski M711 (produkowany później w niewielkiej partii w Polsce i znany również pod nazwami Pronit i Ryś). 

Testy te przeprowadzono na pancerzu CAWA-2 między 1994 i 1997 rokiem. Do nich przygotowano trzy modele pancerza o wymiarach 1000 x 700 x 230 mm, gdzie wierzchnia warstwa stalowa została przykręcona do reszty modelu 10 śrubami M20. Skład tych modeli jest oficjalnie nieznany, lecz na podstawie szczątkowych danych można wywnioskować, że użyto kompozycji składającej się odpowiednio (od wierzchu) z 60 mm RHA, sześciu warstw ceramiki o grubości 20 mm każdy, przy czym naprzemiennie wykorzystano tlenek glinu i węglik krzemu, zaś ostatnią warstwę stanowiła płyta RHA o grubości 50 mm. Dodatkowo te modele zostały posadzone na płycie-świadku wykonanej z RHA o wymiarach 1000 x 1000 x 100 mm. Całość została pochylona pod kątem 60°.

Wyniki znajdują się poniżej:



Skąd wynika taka różnica w pomiarach pomiędzy modelem 1 a modelami 2 i 3? 

Otóż model nr 1 był inaczej skonstruowany od pozostałych dwóch modeli poprzez zastosowanie spoin grzbietowych do łączenia płyt pancernych, a nie spoin pachwinowych, jak to miało miejsce w modelach nr 2 i 3. 

Wyniki testów pancerza CAWA-2 nie odzwierciedlają jednak w 100% możliwości, jakie mógłby dać dla T-72. Jest to spowodowane prawdopodobnie inną kompozycją pancerza w porównaniu do tego, co trafiłoby do MBT, jak również tym, że dla uwiarygodnienia testów modele były pochylone pod kątem 60°, a nie 68°, jak to ma miejsce w radzieckich czołgach. Ponadto testowane modele pancerza CAWA-2 nie nadawały się do natychmiastowego zastosowania w opancerzeniu czołgu. Żeby to było możliwe, konieczne było dostosowanie pancerza do rozmiarów, zdolności do ochrony przed wielokrotnymi trafieniami oraz kwestii bezpieczeństwa załogi wewnątrz pojazdu.

Ale z drugiej strony na podstawie testów można wyznaczyć teoretyczne możliwości ochronne CAWA-2 w wersji pancerza dodatkowego (odmiana kasetowa). Biorąc pod uwagę wspomniane wcześniej współczynniki masowe i gabarytowe oraz zakładając przy tym, że zakładana przeze mnie kompozycja pancerza jest prawdziwa, oznacza, że sam dwuwarstwowy wkład pancerza ceramicznego może zapewniać ochronę o równowartości ok. 105 mm RHA przy nachyleniu pancerza pod kątem 60°. A biorąc pod uwagę wpływ pochylenia pancerza na przebijalność pocisku, może to odpowiadać 65 mm RHA pod kątem prostym lub 130 mm RHA pod kątem 68°, co jest przyzwoitą wartością.

PT-91M Pendekar

W roku 1998 (najpóźniej) ujawniono propozycję zastosowania pancerza CAWA-2 w ramach późniejszej modernizacji czołgów PT-91 Twardy. Początkowo wymiana pancerza miała dotyczyć wyłącznie kadłuba, gdzie w miejsce 2 warstw tekstolitu proponowano zastosowanie aż 5 warstw pancerza ceramicznego. Z racji tego, że nie proponowano problemu wymiany wkładów w odlewanej wieży (co i tak nie jest technicznie możliwe), prawdopodobnie nie zastosowano pancerza CAWA-2 w polskich egzemplarzach czołgu PT-91 Twardy, choć nie ma na to 100% pewności.

Z drugiej strony nieoficjalne źródła wskazują na to, że prawie na pewno ten pancerz został wykorzystany przy produkcji nowych egzemplarzy Twardego dla armii malezyjskiej, znanych również pod nazwą PT-91M Pendekar. Twardy z takim samym opancerzeniem był również oferowany co najmniej dla Peru i Kolumbii prawie 10 lat temu. Oficjalnie nie ujawniono, z czego jest wykonany pancerz przedni kadłuba oraz wieży Pendekara, lecz na podstawie dostępnych informacji dot. zarówno CAWA-2, jak i T-72M1 można podejrzewać, że na 100% pancerz ceramiczny trafił do kadłuba "Malaja", ale nie ma takiej pewności co do jego wieży, gdzie według większość źródeł zachowano wkłady piaskowe.

Na podstawie dostępnych informacji można oszacować, że efektywna grubość pancerza przedniego kadłuba T-72 z wkładami CAWA-2 może wynosić między 600 a 700 mm RHA przeciwko amunicji APFSDS, przy czym najbardziej prawdopodobną (aczkolwiek moim zdaniem trochę zawyżoną) wartością jest 670 mm RHA. To są jednak tylko moje przypuszczenia na podstawie danych, które były źródłem dla tego artykułu, więc nie wykluczałbym, że mimo wszystko będą one nieprawdziwe.

Z drugiej strony jednak trzeba żałować tego, że w 1989 nie kupiliśmy od Sowietów licencji na T-72S (eksportową odmianę T-72B), którą nam proponowali. Potencjał modernizacyjny Obiektu 172M-E8 jest bowiem znacznie większy od tego, co proponuje Obiekt 172M-E5, z racji tego, że wkłady pancerza specjalnego wieży są zalewane staliwem podczas procesu odlewania wieży, podczas gdy w T-72S wkłady te są dospawane do już odlanej wieży. Skutek jest taki, że jeśli się chce wymienić wkłady pancerza w T-72M1, to konieczna jest wymiana całej wieży, podczas gdy w T-72S wystarczy usunąć spawy łączące wkłady z resztą wieży.

Podsumowanie

Można zauważyć, że cała część inżynierii materiałowej, zajmująca się opracowaniem pancerzy nieżelaznych, pracuje nad rozwiązaniami, których zastosowanie nie ograniczałoby się wyłącznie do opancerzenia czołgów podstawowych, lecz również efekty tej pracy może użyte również do ochrony lżejszych pojazdów wojskowych, umocnień stałych, jak nawet ochrony osobistej żołnierzy. Ceramika, którą tutaj omówiłem, idealnie nadaje się wszystkich wymienionych rozwiązań i czasem może przejąć od stopów żelaza większą część odpowiedzialności za ochronę danego obiektu. 

I to właśnie pokazuje CAWA. Jej rozwój został ukierunkowany w trzy strony - ochrona pojazdów lekko i średnio opancerzonych jako pancerz dodatkowy, ochrona pojazdów nieopancerzonych przy podobnej budowie oraz ochrona pojazdów ciężko opancerzonych zarówno jako główny składnik, jak i dodatkowy element opancerzenia. Dzięki temu płytki ceramiczne mogły służyć zarówno jako opancerzenie PT-91M, jak i pojazdów opancerzonych piechoty (BWP-1, KTO Rosomak, KTO Ryś i inne), czy nieopancerzonych (śmigłowce).

Problemem jest jednak to, że badania nad rozwojem materiałów pod zastosowania obronne powinny ciągłe trwać i generować przy tym jakiekolwiek efekty. Tymczasem środki na badania i rozwój są często niewystarczające, przez co badania albo mogą stać się zarzucone w związku z niedofinansowaniem projektu (przykładem jest projekt polskiego ASOP), a efekty dotychczasowych prac mogą zostać przy tym zaprzepaszczone lub badania mogą zostać na tyle spowolnione, że zagraniczna konkurencja zaczyna od nas "uciekać" z rozwojem technologicznym produktu. A na końcu zostaje albo szydera z krajowego produktu, albo całkowite zapomnienie. 

Obecnie trzeba jednak kibicować innemu polskiemu pancerzowi kompozytowemu, który zawiera między innymi elementy ceramiczne i który na 99% będzie stanowił główny element opancerzenia bojowych wozów piechoty Borsuk. Ale o nim będzie mowa w innym artykule.

Bibliografia

- Adam Wiśniewski, Pancerze: budowa, projektowanie i badanie., Warszawa 2001
- Adam Wiśniewski, Tworzywa ceramiczne w warstwach ochronnych, Zielonka 1998
- Wojciech Łukasik, Właściwości ochronne wielkogabarytowej ceramiki korundowej: rozprawa doktorska, Kraków 2005
- Michał Łopaciński, Jerzy Lis, Ceramiczne warstwowe materiały gradientowe do zastosowań antybalistycznych, Polska Ceramika 2002: materiały II międzynarodowej konferencji Spała 20-22 maja 2002, s. 342-349, Kraków 2002
- Adam Wiśniewski, Pancerz ceramiczny jednowarstwowy i wielowarstwowy, Polski Biuletyn Ceramiczny nr 3, s. 255-261, Kraków 1992

wtorek, 13 marca 2018

Dziękuję, Kapitanie Szwecja! - czyli jak jest opancerzony eksportowy Abrams

Nie kombinując za bardzo ze wstępem, przepraszam z góry za ostatnią bardzo niską aktywność na stronie, co było spowodowane zarówno sprawami osobistymi, jak również pisaniem artykułów na inne potrzeby. Niemniej nie zamierzam rezygnować z działalności na blogu, aczkolwiek nie wykluczam, że artykuły będą pojawiać się tutaj rzadziej, niż to było wcześniej.

Przejdę zatem teraz do dzisiejszego tematu.

Niezwykle ciekawe rzeczy wypłynęły od Szwedów. Przypadkiem jeden z pracowników FMV odtajnił informacje pochodzące ze szwedzkiego przetargu na następcę słynnego Stridsvagn 103. W tym przetargu startowali Amerykanie z M1A2 Abrams, Niemcy z Leopardami 2A4 i 2 Improved oraz Francuzi z nowym wtedy jeszcze AMX Leclerc, jak również istniała możliwość bezpośredniego porównania powyższych czołgów z wystawionym również do przetargu rosyjskim T-80U oraz znanymi dobrze nam T-72M1, które trafiły do Szwecji z NRD. W wyniku prowadzonych prób zwycięzcą okazał się Leopard, który wszedł na wyposażenie armii szwedzkiej pod oznaczeniami Stridsvagn 121 (tj. Leopard 2A4) i Stridsvagn 122 (Leopard 2 Improved).

Co prawda ta prezentacja ma już prawie 6 lat, jednak dopiero teraz publiczną informacją stało się to, że u Szwedów zdarzył się przeciek wrażliwych danych. Ujawnionych smaczków na ten temat jest w niej znacznie więcej, ale moim zdaniem Was najbardziej zainteresuje to:



Są to parametry odporności pancerza czołgu M1A2 Abrams, jaki został wystawiony wtedy do przetargu w Szwecji. Przegrał tam z niemieckim bardzo dalekim kuzynem i jednym z parametrów, jakiemu Abrams miał ustępować Leopardowi, było opancerzenie. Dzięki Szwedom wiemy już teraz, o jakim opancerzeniu w M1 była mowa.

W tym miejscu trzeba jednak dodać, że to są parametry Abramsa z Export Armor Package (czyli wersji eksportowej), a nie Abramsa z Heavy Armor Package (używanego w armii amerykańskiej). Takie Abramsy USA sprzedaje wszystkim zagranicznym klientom i taki pakiet prawdopodobnie jest niezależny od tego, jakiemu klientowi są sprzedawane te czołgi - czy chodzi o taki Irak, czy o bardziej zaprzyjaźnioną Australię. Również my, gdybyśmy byli zainteresowani kupnem M1, to otrzymalibyśmy od Amerykanów tak opancerzony czołg.

Analizując zatem powyższą grafikę, można zauważyć, że opancerzenie eksportowego Abramsa jest znacznie słabsze, niż można było do tej pory zakładać. Wartości są bardzo zbliżone do tego, co oferowały wersje M1 opracowane w pierwszej połowie lat 80. - w nich jako opancerzenia użyto pancerza kompozytowego o nazwie Burlington (znanego również pod nazwą Chobham). Dla porównania współczesne Abramsy używają wspomnianych już EAP i HAP, ale ta informacja może być dowodem na to, że EAP to jest de facto stary Burlington. Dodatkowo na tej grafiki nie została uwzględniona odporność, jaką oferują zbiorniki paliwa o grubości 700 mm znajdujące się tuż za pancerzem przednim kadłuba. Z uwzględnieniem ich poziom opancerzenia M1A2 z EAP jest następujący:

- przód kadłuba (policzki ze zbiornikami paliwa) - 455 mm RHA vs APFSDS, 1065 mm RHA vs HEAT

- przód kadłuba (osłabiona strefa przed kierowcą) - 350 mm RHA vs APFSDS, 750 mm RHA vs HEAT

- przód kadłuba (górna płyta) - prawdopodobnie 350 mm RHA vs APFSDS i HEAT

- boki kadłuba - min. 80 mm RHA vs APFSDS, 380 mm RHA vs HEAT

- przód wieży - 600 mm RHA vs APFSDS, 900 mm RHA vs HEAT

- boki wieży (na wysokości kosza) - 480 mm RHA vs APFSDS, 750 mm RHA vs HEAT

- boki wieży (na wysokości magazynu amunicyjnego) - 380 mm RHA vs HEAT

Jak na lata 90. M1A2 Abrams w wersji eksportowej był mimo wszystko bardzo dobrze opancerzonym czołgiem przeciwko zagrożeniom ze strony PPK i granatników przeciwpancernych, jednakże opancerzenie kadłuba pozostawiało wiele do życzeń w stosunku do wykorzystywanych wtedy kinetycznych pocisków przeciwpancernych.

Opancerzenie przodu kadłuba na poziomie 455 mm RHA (czyli de facto porównywalnie z Twardym i gorzej od Pendekara dla tej samej sfery) nie ochrania Abramsa przed skutecznym trafieniem z 3BM44 Mango, który jest podstawowym pociskiem przeciwpancernym T-64 i T-72 na wschód od Bugu od trzech dekad. Jeśli zaś chodzi o wieżę, to ta poddałaby się dopiero przy trafieniu nowszymi pociskami kalibru 125 mm (rodziny Świniec i Próżnia). Z drugiej strony opancerzenie (nawet eksportowego) Abramsa przed pociskami kumulacyjnymi jest wystarczająco skuteczne przed wszystkimi istniejącymi w latach 90. środkami przeciwpancernymi piechoty pochodzenia radzieckiego (wiodącymi są RPG-29 i Metys-M). Obecnie jednak taki pancerz nie ochroniłby przed trafieniem z Korneta lub nowych ciężkich granatników przeciwpancernych pokroju RPG-30. No ale też ten pancerz nie był projektowany przeciwko nim. Uwagę zwraca również bardzo dobre opancerzenie boków wieży, co definitywnie jest ewenementem (na plus) wśród czołgów podstawowych z lat 90., przez co Abrams jest bardzo trudnym orzechem do zgryzienia dla amunicji kalibru 85 i 100 mm, które pod koniec Zimnej Wojny stanowiły podstawę uzbrojenia wojsk pancernych oraz artylerii przeciwpancernej państw Układu Warszawskiego.

Słowem dygresji można zauważyć, że wbrew pozorom PT-91 Twardy nie był w latach 90. tak źle opancerzonym czołgiem, jak można byłoby go osądzać. Co prawda, wtedy podstawą wkładu specjalnego były jeszcze wkłady piaskowe i szkłotekstolit, efekty na plus generował pancerz reaktywny ERAWA, a tylna część wieży odlewanej jest jedną wielką osłabioną strefą, zdolną do spenetrowania przez pociski kalibru 25 i 30 mm, jednak mimo wszystko wtedy nasi konstruktorzy umieli własnymi środkami i możliwościami nadążyć za ówczesnymi światowymi trendami w opancerzeniu MBT.

Mimo wszystko tutaj został poruszony tylko jeden z wielu parametrów decydujących o wyższości jednej konstrukcji pancernej nad innymi, dlatego też stwierdzenia, że Abrams jest bublem, będą zbyt daleko idące i kłamliwe. Można zauważyć, że Szwedzi są niezwykle tolerancyjni nie tylko wobec mniejszości religijnych i seksualnych, są również tacy wobec ściśle tajnych informacji. Zatem dziękujemy, Kapitanie Szwecja!*

* W rzeczywistości prezentacja z wrażliwymi danymi zniknęła z Internetu tydzień po jej publikacji w maju 2016. Tak samo jak jej autor. No ale w Internecie nic nie ginie.

piątek, 6 października 2017

TAA md. 1985 - link do artykułu

Dzisiaj mija 7 miesięcy od publikacji mojego pierwszego artykułu na portalu Konflikty.pl.
Z tego to powodu podrzucam Wam odnośnik do mojego "dzieła".


Niszczyciel czołgów Tunul Autopropulsat Antitanc Model 1985

Link do artykułu


czwartek, 5 października 2017

Karuzela dla 120 mm, czyli PT-91M2 i PT-17 w jednym

W tym roku w Kielcach PGZ zaprezentował dwie propozycje modernizacji czołgów podstawowych T-72. Chodzi tu mianowicie o płytszą moderkę w postaci PT-91M2 oraz głębszą jako PT-17. 

Podejrzewam, że obydwa pakiety modernizacyjne nie muszę tutaj opisywać. Podczas ich premiery spotkałem się z opiniami zwolenników modernizacji jednej i drugiej i można tu zauważyć, że zalety oraz wady obydwóch pakietów w zakresie uzbrojenia wzajemnie się pokrywają (to znaczy zaleta jednego pakietu jest jednocześnie wadą drugiego pakietu i vice versa). To sprawia, że powstaje dylemat, które z rozwiązań jest dla nas lepsze i przez to które należy wybrać w kwestii unowocześnienia T-72. Wszak przy PT-91M2 ingerencja w konstrukcję wieży została zminimalizowana, ale niestety zachowano wschodni kaliber uzbrojenia głównego. Za to w PT-17 armata została wymieniona na kaliber NATO, ale w zamian została dodana nisza w wieży, przez co zakres zmian w konstrukcji czołgu jest spory, co podnosi znacznie koszt całej modernizacji.

Jednak we wschodnich opracowaniach można się spotkać z projektami automatów karuzelowych do rodziny T-72, które można stosować do amunicji scalonej (jak to jest w przypadku 120 mm NATO), zamiast do dotychczasowo używanej amunicji rozdzielnej.

Poniżej pokazane jest takowe rozwiązanie.


Projekt karuzelowego automatu ładującego do T-72 na amunicję scaloną kalibru 125 mm



Automat ten został zaprojektowany pod magazynowanie 32 naboi kalibru 125 mm o długości do 1000 - 1050 mm bez konieczności wprowadzania zmian konstrukcyjnych w kadłubie. Dzięki temu nie byłoby problemu z zastosowaniem go w obecnie eksploatowanych czołgach z rodziny T-72 przy możliwej prostej adaptacji projektu pod amunicję 120 mm NATO, zaś spora maksymalna długość kaset nie przeszkadzałaby w używaniu najnowszych typów amunicji.

Ponadto ten projekt wyeliminował dwie największe wady automatu AZ, jakimi są niewielka pojemność magazynu oraz jego wrażliwość na wybuch w przypadku detonacji przeciwpancernej miny dennej. Zwiększyłaby się teoretycznie przeżywalność załogi w czołgu, jak również zbędne stałoby się przewożenie rozrzuconej po całym pojeździe amunicji drugiego rzutu. Dodatkowo konstrukcja automatu pozwoliłaby na zmniejszenie czasu przeładowania pierwszych dwóch pocisków z karuzeli z 9,5 sekundy do około 6 - 7 sekund. I co więcej dzięki takiemu ułożeniu amunicji zwiększyłaby się przestrzeń w przedziale bojowym, jak i niepotrzebne byłoby dospawanie niszy w wieży w celu przyjęcia automatu ładującego do amunicji 120 mm. A to zaś pozwoli na uniknięcie problemów z chłodzeniem silnika w przypadku niemodyfikowania przedziału napędowego w trakcie modernizacji, jak i pozwoli na zmniejszenie masy docelowej zmodernizowanego czołgu.

Ale spośród głoszonych peanów na cześć takiego rozwiązania trzeba też wyciągnąć minusy. 

A jest on dokładnie jeden.

Przedstawiony automat ładujący nie istnieje w metalu. 

To oznacza, że konieczne będzie przygotowanie właściwego projektu, dokumentacji technicznej oraz prototypu samodzielnie lub z pomocą Ukraińców. Więc trzeba będzie wydać pieniądze na opracowanie automatu. A w kraju, gdzie nie chce się zapłacić za proponowaną licencję na produkcję Leopardów 2, jest to mało prawdopodobne do zrealizowania. Choć nie mówię, że niemożliwe.





Taka karuzela mogłaby się okazać prawdziwym hitem eksportowym dla klientów, którzy woleliby zmodernizować swoje T-72, aniżeli kupować używane czołgi zachodnie w celu unifikacji. Sam PGZ stałby się potentatem w kwestii modernizacji czołgów proweniencji wschodnich, a przy współpracy z innymi podmiotami byłby sporą konkurencją dla rosyjskich zakładów w tej kategorii. Potem ten magazyn mógłby zostać wykorzystany w innych projektach dotyczących broni pancernej (szczególnie tej lekkiej), a przy dalszym rozwoju możliwe byłoby zaadaptowanie tej konstrukcji pod uzbrojenie większego kalibru. 

I co najważniejsze - automat pozwoliłby na stworzenie jednego pakietu modernizacyjnego dla T-72, łączącego zalety PT-91M2 oraz PT-17. A może właśnie tak powinien był wyglądać Gepard?

No ale to jest tylko gdybanie autora o tym, jak jeden projekt mógłby wpłynąć na losy zarówno naszej armii, jak i samego Bumaru. Niemniej chytry dwa razy traci.

Źródło oryginalne

piątek, 7 lipca 2017

Barakuda ożyła, czyli artyleryjski niszczyciel czołgów dla WP

Prawie pół roku temu przygotowałem dla Was analizę dotyczącą przyszłości polskich wojsk pancernych. Opisywałem tam na podstawie bardziej lub mniej oficjalnych źródeł, jak może wyglądać Gepard i Wilk jako następcy obecnie używanych czołgów podstawowych w Wojsku Polsku. Jednak pół roku w temacie uzbrojenia to jest czasem prawdziwa przepaść i przez ten czas wiele rzeczy może się stać nieaktualnych.

Tak jest i w tym przypadku.

Bowiem 22 maja br. w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski poinformował o zamknięciu programu Gepard, który kosztował podatnika 35 mln złotych. W kontekście modernizacji technicznej jest to niewielka kwota (równowartość zakupu trzech KBWP Rosomak z wieżą załogową), ale w przypadku B&R jest to spora kwota, która mogła zostać spożytkowana na coś sensowniejszego.

Dlatego też postanowiłem dla Was dwie analizy, które niejako będą powiązane ze sobą - pierwsza będzie dotyczyła "wariantu lekkiego" i opiszę ją tutaj, natomiast druga będzie na temat "wariantu ciężkiego" i zostanie ona zaprezentowana na łamach portalu Konflikty.pl.





Wprowadzenie




Swojego czasu w artykule o następcy PTS pisałem Wam o tym, że Barakuda jest legendą, która powstała w roku 2013 po to, żeby żołnierze suwalskiego dywizjonu przeciwpancernego uwierzyli, że dostaną dla swojej jednostki nowy sprzęt w miejsce zabytkowych wręcz Malutek na podwoziu BRDM-2. Po ogłoszeniu w kwietniu przez IU MON chęci przeprowadzenia dialogu technicznego (który właśnie trwa) na artyleryjski niszczyciel czołgów postanowiłem napisać erratę. Jednak z racji, że errata jest z reguły krótka i na jej podstawie byście się niewiele dowiedzieli, uznałem, że ową erratą będzie właśnie ten artykuł.

Ale po co nam właściwie artyleryjski niszczyciel czołgów?

sobota, 6 maja 2017

Struktura brygady artylerii samobieżnej Armii Czerwonej nr 010/514

Bardzo dawno nie było wpisu dotyczącego jakichkolwiek struktur. Co prawda pracuję właśnie nad pewną koncepcją struktury, ale to będzie bardzo długi artykuł, a jednocześnie ostatnio nie jest zbyt płodny. Dlatego też większość wpisów o strukturach będzie krótkimi notkami encyklopedycznymi. Niemniej jak będę znajdował dodatkowe informacje na dany temat, to określone noty będę uzupełniał na bieżąco.



Na pierwszy ogień idzie brygada artylerii samobieżnej Armii Czerwonej, uzbrojona w działa samobieżne SU-100.

Zgodnie z etatem nr 010/514 brygada liczyła 1492 żołnierzy i była uzbrojona w 65 średnich dział samobieżnych oraz 3 lekkie działa samobieżne, a jej skład był następujący


W składzie dowództwa brygady znajdował się sztab brygady, pluton dowodzenia (z dwoma SU-100) i kompania zwiadowcza (z trzema SU-76), za to w kompanii przeciwlotniczych karabinów maszynowych było dziewięć wielkokalibrowych karabinów maszynowych DSzK kal. 12,7 mm na podstawach przeciwlotniczych.

Etat pułku artylerii samobieżnej nr 010/462 (w "ludowym" Wojsku Polskim nazywany pułkiem artylerii pancernej) liczył 318 żołnierzy i 21 średnich dział samobieżnych. 


Tutaj w dowództwie pułku znajdował się również jego sztab, jak i pluton dowodzenia z SU-100 dowódcy pułku.

Każda bateria ogniowa artylerii samobieżnej liczyła po 5 wozów bojowych, za to kompania fizylierów była strukturą zbliżoną do typowej kompanii strzeleckiej z tą różnicą, że była ona uzbrojona wyłącznie w pistolety maszynowe.

sobota, 21 stycznia 2017

Polskie pancerze specjalne, cz. III - CERAWA-1


Kolejnym problemem Wojska Polskiego w momencie transformacji ustrojowej (i w dniu dzisiejszym) były podstawowe środki transportu batalionów zmechanizowanych, a nimi były skonstruowane w latach 60. bojowe wozy piechoty BMP-1 (w WP BWP-1). 

Już w latach 80. zdano sobie sprawę z niedostatecznej siły ognia tego wozu, dlatego też w ramach planowanej modernizacji technicznej LWP (która de facto ciągnie się do dnia dzisiejszego) zakupiono dwa bataliony nowych BMP-2, oznaczonych w WP jako BWP-2. Brak licencji na ich produkcję oraz problemy gospodarcze spowodowały, że nie kupiono ich więcej, a nawet je wycofano i sprzedano po 8 latach użytkowania.

Bojowy wóz piechoty BWP-95

Pomimo tego opancerzenie używanych w Wojsku Polskim BWP-1 (jak i zakupionych BWP-2) w latach 90. było niedostateczne. Płyta przednia górna co prawda ma grubość zaledwie 7 mm, ale jest nachylona do poziomu pod kątem aż 80°, co odpowiada przeliczeniowej grubości 40 mm - dzięki temu jest on odporny na pociski przeciwpancerne kal.:

- do 12,7 mm z dowolnej odległości
- kal. 14,5 i 20 mm z odległości min. 100 m
- kal. 23 mm z odległości min. 500 m

Z drugiej strony jednak wystarczy niewielka zmiana nachylenia (przykładowo o 10°), żeby pojazd był wrażliwy na trafienia .50 z odległości 250 m lub pociskiem 14,5 mm z odległości około 800 m. Płyta przednia dolna za to ma grubość przeliczeniową wynoszącą 35 mm, ale jest ona nachylona pod mniejszym kątem, więc lepiej reaguje na nachylenie pojazdu (dla 10° w dół jest to aż 49 mm, a w górę 28 mm).

Boki BWP-1 są tradycyjnie gorzej opancerzone od frontu - chronią je płyty pancerne o grubości 16 mm nachylone pod kątem 14° (LoS = 16,5 mm), więc są one łatwe do penetracji przez pociski 12,7 mm w odległości nawet 600-700 m. W przypadku amunicji przeciwpancernej 7,62 mm założono odporność na trafienia z odległości powyżej 75 m.

Wieża jest za to osłonięta płytami pancernymi o grubości 13-23 mm pod kątem 30-42° (LoS = 15-31 mm), przez co jest ona głównie osłonięta przed amunicją 7,62 mm (z przodu i po bokach również przed 12,7 mm).  
Największym problemem była jednak odporność na trafienia z granatników przeciwpancernych, a w zasadzie jej brak, ponieważ strumień kumulacyjny z granatu PG-7 potrafił przebić dosłownie na wylot te wozy bojowe.  

Wobec tego WITU rozpoczęło prace nad lekkim pancerzem pasywno-reaktywnym, specjalnie przeznaczonym dla BMP-1. Jego wypełnienie miało być identyczne jak w ERAWA (czyli TNT), z drugiej strony postanowiono zastosować ceramiczną obudowę w celu dobrego przechwytu energii wybuchu oraz obniżenia masy kaset. Pancerz ten otrzymał nazwę CERAWA.