Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modernizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modernizacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Polskie pancerze specjalne, cz. IV - CAWA-1/2

Przyszła najwyższa pora na teoretycznie ostatni artykuł z tej serii. Był BDD, była ERAWA w dwóch odsłonach, była CERAWA, a został teraz do omówienia chyba najmniej znany pancerz z całego zestawienia.

Myślałem o tym, aby podzielić ten artykuł na dwie części, jednak wiele kwestii jest tak powiązanych ze sobą, że muszę ten temat omówić w całości tutaj. Głównym bohaterem tego artykułu będzie rodzina pancerzy ceramicznych CAWA, która podobnie jak poprzedni bohaterowie, została stworzona w latach 90. w Wojskowym Instytucie Techniki Uzbrojenia. 
 

CAWA-1

Pierwszym typem opracowanego pancerza ceramicznego jest CAWA-1. Był on stworzony z pojedynczej warstwy płytek ceramicznego z podkładem w postaci stali pancernej, bądź też tkaniny aramidowej, pełniącej rolę spall linera. Zadaniem tego pancerza miała być ochrona pojazdów lekko opancerzonych przed przeciwpancerną amunicją karabinową. Żeby jednak ustalić, jaki materiał najlepiej się na pancerz dla pojazdów lekko opancerzonych, postanowiono ze sobą porównać następujące materiały ceramiczne w roli opancerzenia:

- tlenek glinu (Al2O3; znany również pod nazwami korund i alumina; gęstość 3,73 g/cm^3), 
- węglik krzemu (SiC; karborund; 3,2 g/cm^3), 
- węglik boru (B4C; borokarbid; 2,39 g/cm^3),
- węglik tytanowo-krzemowy (Ti3SiC2; 4,46 g/cm^3),

Wymagania, jakie postawiono przed CAWA-1, to były:

- ochrona obiektu przed amunicją karabinową o kalibrze do 14,5 mm włącznie (w zależności od grubości) podczas ostrzału z odległości minimum 100-200 metrów
- ochrona pojazdu przed działaniem środków zapalających
- możliwość montażu dodatkowej warstwy pancerza na ceramice, w tym i pancerza reaktywnego ERAWA
- możliwość nałożenia absorbera mikrofalowego wraz z farbą
- wysoka przyczepność płytek do pancerza zasadniczego w uniknięcia wyrwania w wyniku otarć
- łatwość w produkcji, montażu i eksploatacji
- zachowanie jego parametrów wytrzymałościowych w minimum 97% przypadków przy:

1) wilgotności powietrza do 98% 
2) temperaturze powietrza od -60 do +70° C
3) oddziaływaniu obniżonego ciśnienia atmosferycznego, pojedynczych udarów mechanicznych, pola magnetycznego, elektrycznego, promieniowania elektromagnetycznego, elektryczności statycznej oraz wyładowań atmosferycznych,
4) pod wodą na głębokości do 5 metrów przez minimum godzinę
5) na okres eksploatacyjny wynoszący minimum 15 lat przy zabezpieczeniu przed wodą oraz korozją

Testy, jakie przeprowadzono na danych typach ceramiki, składały się z kilku etapów, w których dla jak najbardziej wiarygodnych wyników strzelano do każdej próbki od 3 do 10 razy. 

W pierwszej kolejności sprawdzono możliwości ochronne przed pociskiem przeciwpancernym B-32 kalibru 7,62 mm z wykorzystaniem płyty wykonanej ze stali pancernej o grubości 10 mm jako podłoża dla ceramiki. 

Wyniki wykazały, że najlepszą ochronę zapewniały płytki wykonane z Al2O3 o grubości 8 mm oraz z Ti3SiC2 o grubości 7 mm - dla porównania testowane również płytki SiC osiągają zakładane możliwości przy grubości 12 - 20 mm. Biorąc pod uwagę ich gęstość, relacja masy do powierzchni wyniosła:

- 29,84 kg/m^2 dla Al2O3, 
- 31,36 kg/m^2 dla Ti3SiC2
- 38,4 - 64 kg/m^2 dla SiC

Teoretycznie rzecz ujmąc, najlepszy wynik został wykazany dla tlenku glinu, lecz dla tego testu wartości dla węgliku tytanowo-krzemowego okazały się niewiele gorsze (grubość pancerza mniejsza o 12,5% przy większej masie o 5,1%). 

Kolejny test był bardzo podobny, lecz jedyną różnicą była ochrona pancerza przed amunicją przeciwpancerną kal. 12,7 mm. Tam możliwości porównawcze uzupełnione o wspomniany na samym początku borokarbid. Wyniki znowu okazały się najlepsze dla Al2O3 - płytka ceramiczna wykonanego z tego tlenku zapewniała ochronę przed tymi pociskami już przy 10 - 12 mm grubości. Dla porównania dla SiC i Ti3SiC2 było to 20 mm, a dla B4C - aż 24 mm.

Przy amunicji 14,5 mm testy ograniczono wyłącznie do płytek wykonanych z Al2O3 i wyniki pokazały, że całkowitą ochronę przed tymi pociskami zapewnia pancerz o grubości co najmniej 18 mm. Współczynnik gabarytowy wyniósł 1,7, zaś masowy - 3,44. Również przy okazji amunicji tego kalibru sprawdzono wpływ grubości podłoża (stalowego pancerza zasadniczego) na możliwości ochronne ceramiki. I wykazano, że podłoże znacząco wpływa na możliwości ochronne - dla płyty o grubości 13,5 mm wystarczy 8 mm ceramiki w celu uniknięcia całkowitej penetracji, a dla płyty 8 mm potrzeba już 15 mm Al2O3. Ponadto biorąc pod uwagę zastosowanie płytek o grubości 15 mm, dla płyty RHA o grubości:

8 mm - dochodzi dopiero do uniknięcia perforacji pancerza,
- 10,5 mm - głębokość krateru po pocisku wynosi 5 mm
- 13,5 mm - głębokość krateru wynosi 1 mm

Za to dla pancerza pochylonego pod kątem 60 stopni można uniknąć perforacji przy płytkach o grubości 4 mm (h = 10,5 i 13,5 mm) lub 6 mm (h = 8 mm), a dla płytek o grubości 8 mm, dla płyty RHA o grubości:

- 8 mm - głębokość krateru wynosi 7 mm
- 10,5 mm - wynosi 2 mm
- 13,5 mm - wynosi 1,5 mm

Z tego wynika, że minimalna grubość pancerza stalowego, przy której ceramika zaczyna spełniać dobrze swoje zadanie, powinna wynosić 10 mm.

Podsumowując CAWA-1, wykazano, że współczynniki efektywności masowej i grubości wyniosły odpowiednio 2,6 i 1,25 dla Al2O3 oraz 1,95 i 1,12 dla Ti3SiC2. Oznacza to tyle, że pancerz ceramiczny (wykonany w tym przypadku z tlenku glinu) jest 2,6 razy lżejszy oraz 1,25 razy cieńszy od pancerza wykonanego ze stali pancernej przy analogicznym poziomie ochrony. W przypadku ochrony przed amunicją kalibru 12,7 mm współczynniki dla tlenku glinu wyniosły odpowiednio nawet 4 i 2.

CAWA-2

Kolejnym aspektem ceramiki pełniącej roli opancerzenia była ochrona czołgów podstawowych przed amunicją przeciwpancerną, zarówno kinetyczną, jak i wybuchową. 

Ówcześnie (tak samo jak teraz) podstawą naszych wojsk pancernych był czołg T-72, w którym jako wkłady specjalne stosowano tekstolit szklany oraz wkładu z tlenku krzemu (kwarcu). Tekstolit szklany jest kompozytem laminarnym, który jest uzyskiwany poprzez prasowanie w wysokiej temperaturze warstw włókna szklanego nasączonych żywicą (prawdopodobnie fenolową). W latach 60. ten materiał jako element opancerzenia był całkowitym novum, ale z powodu słabych charakterystyk włókna szklanego oraz postępu inżynierii materiałowej w zastosowaniu materiałów nieżelaznych w pancerzach ten materiał szybko stał się mało efektywny. I z tego powodu obiektem badań stał się wielowarstwowy pancerz ceramiczny, znany pod nazwą CAWA-2.

Dostępna wtedy literatura zalecała stosowanie w grubych pancerzach ceramicznych modeli dwuwarstwowych, składających albo z dwóch warstw SiC, albo warstwy tlenku glinu i znajdującej się za nią warstwy tlenku cyrkonu, amortyzowanych przez warstwę polimeru lub tkaniny aramidowej, której zadaniem było wychwytywanie odłamków powstałych w wyniku kruszenia płytek ceramicznych. Inną możliwością miało być stosowanie układów wielowarstwowych, gdzie pierwszą warstwę stanowił tlenek glinu, a kolejne zawierały inne ceramiki.

Jednak na podstawie prac nad CAWA-2 można wywnioskować, że zdecydowano się na obranie trochę innej drogi. Nie można bowiem wykluczyć tego, że zastosowano w niej kilkukrotną przekładkę z dwóch warstw różnych materiałów ceramicznych, przy czym pierwszą warstwę musiała stanowić ceramika o wysokiej twardości, a drugą - ceramika miękka (tj. o niskiej twardości).

Ale dlaczego pancerz musiał być tak wykonany?

Otóż założono, że zadaniem pierwszej warstwy, wykonanej z twardej ceramiki, miało być zniszczenie pocisku penetrującego pancerz, zaś druga warstwa (ceramika miękka) miała służyć do zatrzymania zdeformowanego już pocisku. Z tego powodu za swojego rodzaju "opus magnum" uznano połączenie zalet tlenku glinu i węglika krzemu lub tlenku cyrkonu. W trakcie badań inny równie dobry materiał z miękkiej ceramiki uznano węglik tytanowo-krzemowy (Ti3SiC2), lecz ten nie jest póki co produkowany w ilościach pozwalających na jego zastosowanie w innym celu niż testy w laboratorium. Lecz czy ktoś nie wymyśli nowej, znacznie skuteczniejszej kompozycji warstwowego pancerza ceramicznego? Przekonamy się...


Istota pancerza ceramicznego - warstwowego i gradientowego

Wracając do tematu, innym ważnym aspektem jest wartość impedancji falowej zastosowanych materiałów, bowiem im większe różnice występują pod tym względem między materiałami, tym penetrator ma większą skłonność do wytracania energii kinetycznej podczas przechodzenia między warstwami pancerza, co można zaobserwować poprzez zaobserwowanie "grzybków" w kraterze penetracyjnym. Dlatego też ważne jest naprzemienne stosowanie różnych materiałów w pancerzu warstwowym. 

Ponadto w trakcie badań wykazano, że warstwowy pancerz ceramiczny znacznie słabiej się nagrzewa oraz lepiej się chłodzi od pancerza monolitycznego - stalowego czy również ceramicznego. A to odgrywa bardzo dużą rolę w ochronie pancerza przed wielokrotnymi trafieniami, gdzie wysoka temperatura pracującego pancerza wpływa pozytywnie na przebijalność pocisku przeciwpancernego (czyli niekorzystnie dla obrońcy). Jednak swoją drogą nie jest tajemnicą, że ceramika jest dobrym izolatorem cieplnym, co WITU wykorzystało w pancerzu reaktywnym ERAWA. Dzięki temu polski pancerz w przeciwieństwie do rozwiązań radzieckich, rosyjskich i ukraińskich jest znacznie mniej wrażliwy na działanie prekursorów tandemowych głowic kumulacyjnych, jak również na część pocisków odłamkowo-burzących.

CAWA-2 została zaprojektowana specjalnie z pełnieniem roli wkładu specjalnego w pancerzach zasadniczych czołgów podstawowych - w tym przypadku było to związane z planowanym wtedy przez Zakłady Mechaniczne Łabędy opracowaniem czołgu PT-97, mającego być ostateczną modernizacją czołgów Twardy, jak również do wdrożenia w polskim projekcie MBT III generacji noszącego nazwy Goryl i Gepard (nie mylić z późniejszym 35-tonowcem). 

W tym celu postawiono przed CAWA-2 poza analogicznymi do CAWA-1 wymaganiami dodatkowy wymóg ochrony czołgu przed kinetycznymi pociskami przeciwpancernymi o przebijalności do 550-600 mm RHA (amunicja kal. 105 - 125 mm) i przed amunicją HEAT o przebijalności do 1000 mm RHA. Z drugiej strony określono, że przy montażu CAWA-2 jako pancerz zasadniczego MBT pierwsza warstwa stalowa powinna mieć twardość min. 500 HB, zaś grodzie, w których miałby być umieszczony pancerz ceramiczny, powinny mieć twardość ok. 300 HB.


Koncepcja warstwowego pancerza ceramicznego autorstwa Adama Wiśniewskiego, 1992
Płytki ceramiczne w kilku warstwach miały się znaleźć w kasetach spawanych (a) lub odlewanych (b) w celu usztywnienia pancerza.
 Jest bardzo prawdopodobne, że tak została skonstruowana (przynajmniej początkowo) CAWA-2


W wyniku dalszych prac ustalono, że część ceramiczna ma się składać z kilku warstw płytek o grubości 20 mm. Dlaczego miały być tak cienkie? 

Otóż tutaj główną rolę odgrywa sposób działania pancerza ceramicznego. W momencie, gdy pocisk nawiązuje kontakt z ceramiką pancerną, płytki zaczynają pękać. Lecz pękanie nie jest wbrew pozorom natychmiastowe - czas pomiędzy rozpoczęciem procesu penetracji a rozpoczęciem procesu pękania jest liczony w mikrosekundach. Jak zostało wykazane doświadczalnie, w momencie, gdy ceramika zaczyna pękać, jej właściwości ochronne zaczynają drastycznie maleć wraz z czasem. Dlatego też celem technologów jest opracowanie takich płytek, które nie zaczną się kruszyć przed ich całkowitą penetracją przez pocisk lub do całkowitej penetracji może dojść w niewielkim odstępie czasie od rozpoczęcia kruszenia płytki ceramicznej. Żeby można było się dowiedzieć, w którym momencie płytka zacznie pękać, trzeba znać trzy główne składowe za to odpowiedzialne:

- rozmiar płytki ceramicznej (najważniejsza jest mniejsza wartość długości lub szerokości płytki)
- wartość prędkości dźwięku w materiale płytki ceramicznej
- prędkość, z jaką pocisk uderza w płytkę ceramiczną

Problemem jest optymalizacja rozmiaru płytki ceramicznej. Zbyt mała płytka zacznie się zbyt szybko kruszeć w wyniku trafienia pocisku. Zbyt duża płytka będzie za to będzie osłaniała zbyt dużą powierzchnię, podczas gdy jej zdolności ochronne zostaną natychmiast osłabione po pierwszym trafieniu. A jedno i drugie wpływa negatywnie na możliwości pancerza ceramicznego. Jak zostało wykazane podczas testów w roku 2005, to o ile płytka o wymiarach 50 x 50 mm wykazuje średnią efektywność grubości na poziomie 1,565, o tyle płytka o wymiarach 100 x 100 mm o tej samej grubości (tj. 10 mm) zapewnia efektywność na poziomie 1,679, co oznacza wzrost o 7,3%. Drugim mierzonym parametrem była głębokość wybrzuszenia płyty stalowej, będącej podłożem dla kostek ceramicznych - w płytkach 50 x 50 średnia wartość wyniosła 4,08 mm, zaś dla płytek 100 x 100 było to 0,59 mm. Jednocześnie przy płytkach 50 x 50 w 6 na 22 testowanych kostkach doszło do perforacji pancerza, co oznaczało niespełnienie wymaganych zadań - dla porównania w przypadku płytek 100 x 100 zdarzył się tylko jeden taki przypadek (na 21 testowanych kostek), dokładnie w płytce wykonanej z materiału o najgorszych parametrach.

Dodatkowo ważne jest ułożenie poszczególnych warstw płytek ceramicznych "na zakładkę". W przypadku ułożenia liniowego w pancerzu pojawiłyby się miejsca osłabione w przestrzeniach pomiędzy płytkami ceramicznymi, a w takich miejscach zdolności ochronne pancerza mogą spaść nawet o 30%

Lecz CAWA-2 nie musi być stosowana wyłącznie jako wkład specjalny w pancerzu zasadniczym MBT, ale mogła być użyta również (podobnie jak CAWA-1) jako łatwo demontowany pancerz dodatkowy. A opatentowane zostały aż trzy różne pomysły dotyczące budowy kaset pancerza dodatkowego, jakim mogła być CAWA-2

Pierwszym pomysłem jest patent PL 181177 B1 z 10 września 1996, który został zgłoszony przez WITU. 




W jego ramach pancerz miał stanowić jedną kasetę, ściśle przylegającą do pancerza, która składała się z pięciu warstw. Pierwszą i ostatnią warstwę pancerza stanowiła stalowa obudowa kasety, wewnątrz której znajdowały się dwie warstwy ceramiki, zaś przestrzeń między obudową a pierwszą warstwą ceramiki została wypełniona materiałem, będącym mieszanką drobnych elementów ceramicznych, betonu o dużej wytrzymałości oraz kleju. Ten materiał został zastosowany w pancerzu po to, aby wypełnić luki, a co za tym idzie - usztywnić strukturę pancerza, uniemożliwiając możliwość przesuwania się warstw ceramiki, poprawiając przy tym odporność kaset na trafienia pociskami. Natomiast nie rozwiązano do końca kwestii łączenia kaset z pancerza zasadniczego wozu bojowym w celu dobrego przylegania powierzchni zewnętrznych kaset i pancerza do siebie - autorzy bowiem w tej kwestii zaproponowali aż cztery rozwiązania:

- pierwszym było łączenie kaset za pomocą teowników, pełniących rolę prowadnic. 
- drugim było użycie do tego płyty perforowanej, znajdującej się między kasetą a pancerzem zasadniczym i łączeniu kaset z płytą za pomocą śrub
- trzecim był docisk kaset z wykorzystaniem kątowników
- czwartym było zastosowanie zaczepów przymocowanych do kaset i pancerza zasadniczego

Drugim pomysłem jest za to patent PL 183721 B1 z 26 września 1997, który został zgłoszony przez Akademię Górniczo-Hutniczą. W tym przypadku zdecydowano się na pomysł stworzenia kaset, które były pod kątem budowy zbliżone do omówionego już wcześniej w serii pancerza reaktywnego ERAWA.


W porównaniu z poprzednią opcją ogromną zaletą jest ułatwienie procesu produkcyjnego kaset poprzez powielenie konstrukcji pancerza ERAWA. Żeby kaseta CAWA-2 była wymiarowo i konstrukcyjnie maksymalnie zbliżona do swojego wybuchowego odpowiednika, obudowa musiałaby mieć identyczny rozmiar i konstrukcję (wymiary 150 x 150 x 46 mm; zbudowana z płyt stalowych o grubości 5 mm i twardości 500 HB) oraz powinna być mocowana do pancerza zasadniczego za pomocą identycznych ceowników w odległości 30 - 50 mm od powierzchni. Jednocześnie, żeby można było obniżyć koszty produkcji również elementów ceramicznych, to wskazane byłoby wykorzystanie warstw ceramiki o grubości zbliżonej do tych użytych w CAWA-1 oraz CAWA-2 pełniącej rolę wkładu specjalnego pancerza zasadniczego. Z tego powodu zalecaną przez konstruktorów grubością pojedynczej warstwy płytek ceramicznych była wartość od 8 do 20 mm.

Jednak można na rysunku zauważyć, że kaseta CAWA-2 jest znacznie większa od ERAWA-2 - jej prawdopodobne wymiary wg grafiki to 250 x 250 x 33 mm, zaś warstwa ceramiki ma łącznie 20 mm grubości. Jednak z racji tego, że to jest tylko rysunek poglądowy, który ma opisać wyłącznie budowę kasety, nie byłoby problemem stworzyć kasety o wymiarach zarówno 150 x 150 x 46 mm, jak i większej o wymiarach ~300 x ~300 x 46 mm po to, aby nie istniały problemy z ich zastosowaniem w miejsce pancerza ERAWA. Dodatkową zaletą CAWA-2 w formie kasetowej jest możliwość łączenia ich warstwami (autorzy przewidywali możliwość zastosowania maksymalnie trzech warstw kaset), jak i montowania na nich pancerza reaktywnego. Dzięki temu CAWA-2 mogła drastycznie zwiększyć możliwości ochronne wozu opancerzonego, przy czym ograniczenia leżały wyłącznie po stronie nośnika pancerza dodatkowego. Nie można też wykluczyć tego, że już wtedy proponowano użycie znacznie większych modułów opancerzenia, tak jak się obecnie stosuje we współczesnych wozach bojowych

Trzeci pomysł pochodzi z patentu PL 178940 B1 i on akurat jest ściśle związany z pancerzem reaktywno-kompozytowym CERAWA-1.


Kasetę tego typu w przeciwieństwie do pozostałych można uznać za modułową, gdyż była zaprojektowana do możliwości montażu w niej zamiennie kostek ERAWA, CERAWA, jak również i CAWA. Dodatkowo, jak możecie zauważyć, była inaczej mocowana do pancerza zasadniczego niż klasyczne kostki, dzięki czemu możliwe było pochylenie pancerza dodatkowego, a przy tym zwiększenie jego grubości efektywnej, nawet na pionowej płycie pancernej. 

Przechodząc dalej, tradycyjnym elementem prac nad pancerzem były jego próby wytrzymałościowe w temacie ochrony przed amunicją APFSDS. Wymóg zakładał ochronę przed pociskiem 125 mm o przebijalności 550 mm RHA i prawdopodobnie w tym celu wykorzystano izraelski M711 (produkowany później w niewielkiej partii w Polsce i znany również pod nazwami Pronit i Ryś). 

Testy te przeprowadzono na pancerzu CAWA-2 między 1994 i 1997 rokiem. Do nich przygotowano trzy modele pancerza o wymiarach 1000 x 700 x 230 mm, gdzie wierzchnia warstwa stalowa została przykręcona do reszty modelu 10 śrubami M20. Skład tych modeli jest oficjalnie nieznany, lecz na podstawie szczątkowych danych można wywnioskować, że użyto kompozycji składającej się odpowiednio (od wierzchu) z 60 mm RHA, sześciu warstw ceramiki o grubości 20 mm każdy, przy czym naprzemiennie wykorzystano tlenek glinu i węglik krzemu, zaś ostatnią warstwę stanowiła płyta RHA o grubości 50 mm. Dodatkowo te modele zostały posadzone na płycie-świadku wykonanej z RHA o wymiarach 1000 x 1000 x 100 mm. Całość została pochylona pod kątem 60°.

Wyniki znajdują się poniżej:



Skąd wynika taka różnica w pomiarach pomiędzy modelem 1 a modelami 2 i 3? 

Otóż model nr 1 był inaczej skonstruowany od pozostałych dwóch modeli poprzez zastosowanie spoin grzbietowych do łączenia płyt pancernych, a nie spoin pachwinowych, jak to miało miejsce w modelach nr 2 i 3. 

Wyniki testów pancerza CAWA-2 nie odzwierciedlają jednak w 100% możliwości, jakie mógłby dać dla T-72. Jest to spowodowane prawdopodobnie inną kompozycją pancerza w porównaniu do tego, co trafiłoby do MBT, jak również tym, że dla uwiarygodnienia testów modele były pochylone pod kątem 60°, a nie 68°, jak to ma miejsce w radzieckich czołgach. Ponadto testowane modele pancerza CAWA-2 nie nadawały się do natychmiastowego zastosowania w opancerzeniu czołgu. Żeby to było możliwe, konieczne było dostosowanie pancerza do rozmiarów, zdolności do ochrony przed wielokrotnymi trafieniami oraz kwestii bezpieczeństwa załogi wewnątrz pojazdu.

Ale z drugiej strony na podstawie testów można wyznaczyć teoretyczne możliwości ochronne CAWA-2 w wersji pancerza dodatkowego (odmiana kasetowa). Biorąc pod uwagę wspomniane wcześniej współczynniki masowe i gabarytowe oraz zakładając przy tym, że zakładana przeze mnie kompozycja pancerza jest prawdziwa, oznacza, że sam dwuwarstwowy wkład pancerza ceramicznego może zapewniać ochronę o równowartości ok. 105 mm RHA przy nachyleniu pancerza pod kątem 60°. A biorąc pod uwagę wpływ pochylenia pancerza na przebijalność pocisku, może to odpowiadać 65 mm RHA pod kątem prostym lub 130 mm RHA pod kątem 68°, co jest przyzwoitą wartością.

PT-91M Pendekar

W roku 1998 (najpóźniej) ujawniono propozycję zastosowania pancerza CAWA-2 w ramach późniejszej modernizacji czołgów PT-91 Twardy. Początkowo wymiana pancerza miała dotyczyć wyłącznie kadłuba, gdzie w miejsce 2 warstw tekstolitu proponowano zastosowanie aż 5 warstw pancerza ceramicznego. Z racji tego, że nie proponowano problemu wymiany wkładów w odlewanej wieży (co i tak nie jest technicznie możliwe), prawdopodobnie nie zastosowano pancerza CAWA-2 w polskich egzemplarzach czołgu PT-91 Twardy, choć nie ma na to 100% pewności.

Z drugiej strony nieoficjalne źródła wskazują na to, że prawie na pewno ten pancerz został wykorzystany przy produkcji nowych egzemplarzy Twardego dla armii malezyjskiej, znanych również pod nazwą PT-91M Pendekar. Twardy z takim samym opancerzeniem był również oferowany co najmniej dla Peru i Kolumbii prawie 10 lat temu. Oficjalnie nie ujawniono, z czego jest wykonany pancerz przedni kadłuba oraz wieży Pendekara, lecz na podstawie dostępnych informacji dot. zarówno CAWA-2, jak i T-72M1 można podejrzewać, że na 100% pancerz ceramiczny trafił do kadłuba "Malaja", ale nie ma takiej pewności co do jego wieży, gdzie według większość źródeł zachowano wkłady piaskowe.

Na podstawie dostępnych informacji można oszacować, że efektywna grubość pancerza przedniego kadłuba T-72 z wkładami CAWA-2 może wynosić między 600 a 700 mm RHA przeciwko amunicji APFSDS, przy czym najbardziej prawdopodobną (aczkolwiek moim zdaniem trochę zawyżoną) wartością jest 670 mm RHA. To są jednak tylko moje przypuszczenia na podstawie danych, które były źródłem dla tego artykułu, więc nie wykluczałbym, że mimo wszystko będą one nieprawdziwe.

Z drugiej strony jednak trzeba żałować tego, że w 1989 nie kupiliśmy od Sowietów licencji na T-72S (eksportową odmianę T-72B), którą nam proponowali. Potencjał modernizacyjny Obiektu 172M-E8 jest bowiem znacznie większy od tego, co proponuje Obiekt 172M-E5, z racji tego, że wkłady pancerza specjalnego wieży są zalewane staliwem podczas procesu odlewania wieży, podczas gdy w T-72S wkłady te są dospawane do już odlanej wieży. Skutek jest taki, że jeśli się chce wymienić wkłady pancerza w T-72M1, to konieczna jest wymiana całej wieży, podczas gdy w T-72S wystarczy usunąć spawy łączące wkłady z resztą wieży.

Podsumowanie

Można zauważyć, że cała część inżynierii materiałowej, zajmująca się opracowaniem pancerzy nieżelaznych, pracuje nad rozwiązaniami, których zastosowanie nie ograniczałoby się wyłącznie do opancerzenia czołgów podstawowych, lecz również efekty tej pracy może użyte również do ochrony lżejszych pojazdów wojskowych, umocnień stałych, jak nawet ochrony osobistej żołnierzy. Ceramika, którą tutaj omówiłem, idealnie nadaje się wszystkich wymienionych rozwiązań i czasem może przejąć od stopów żelaza większą część odpowiedzialności za ochronę danego obiektu. 

I to właśnie pokazuje CAWA. Jej rozwój został ukierunkowany w trzy strony - ochrona pojazdów lekko i średnio opancerzonych jako pancerz dodatkowy, ochrona pojazdów nieopancerzonych przy podobnej budowie oraz ochrona pojazdów ciężko opancerzonych zarówno jako główny składnik, jak i dodatkowy element opancerzenia. Dzięki temu płytki ceramiczne mogły służyć zarówno jako opancerzenie PT-91M, jak i pojazdów opancerzonych piechoty (BWP-1, KTO Rosomak, KTO Ryś i inne), czy nieopancerzonych (śmigłowce).

Problemem jest jednak to, że badania nad rozwojem materiałów pod zastosowania obronne powinny ciągłe trwać i generować przy tym jakiekolwiek efekty. Tymczasem środki na badania i rozwój są często niewystarczające, przez co badania albo mogą stać się zarzucone w związku z niedofinansowaniem projektu (przykładem jest projekt polskiego ASOP), a efekty dotychczasowych prac mogą zostać przy tym zaprzepaszczone lub badania mogą zostać na tyle spowolnione, że zagraniczna konkurencja zaczyna od nas "uciekać" z rozwojem technologicznym produktu. A na końcu zostaje albo szydera z krajowego produktu, albo całkowite zapomnienie. 

Obecnie trzeba jednak kibicować innemu polskiemu pancerzowi kompozytowemu, który zawiera między innymi elementy ceramiczne i który na 99% będzie stanowił główny element opancerzenia bojowych wozów piechoty Borsuk. Ale o nim będzie mowa w innym artykule.

Bibliografia

- Adam Wiśniewski, Pancerze: budowa, projektowanie i badanie., Warszawa 2001
- Adam Wiśniewski, Tworzywa ceramiczne w warstwach ochronnych, Zielonka 1998
- Wojciech Łukasik, Właściwości ochronne wielkogabarytowej ceramiki korundowej: rozprawa doktorska, Kraków 2005
- Michał Łopaciński, Jerzy Lis, Ceramiczne warstwowe materiały gradientowe do zastosowań antybalistycznych, Polska Ceramika 2002: materiały II międzynarodowej konferencji Spała 20-22 maja 2002, s. 342-349, Kraków 2002
- Adam Wiśniewski, Pancerz ceramiczny jednowarstwowy i wielowarstwowy, Polski Biuletyn Ceramiczny nr 3, s. 255-261, Kraków 1992

czwartek, 19 kwietnia 2018

O artylerii, cz. II: Casus amunicji do RPG-7

Na blogu udało mi się już napisać kilka artykułów na temat fatalnej sytuacji w uzbrojeniu przeciwpancernym piechoty. Omawiałem już jednorazówki, działa bezodrzutowe i granaty nasadkowe, jednak w tej kwestii chcę zrobić mały restart. Postaram się mniej gdybać, a bardziej skupię się na suchych danych.

Na pierwszy ogień idzie zatem osławiona kwestia nowoczesnej amunicji do granatników przeciwpancernych RPG-7.

Jak zapewne dobrze wiecie, obecnie stosowane granaty przeciwpancerne PG-7 / PG-7W są fatalnym, wręcz tragicznym środkiem do zwalczania broni pancernej. A jest tak z dwóch powodów. Po pierwsze PG-7 odznacza się słabą przebijalnością pancerza, na poziomie 260 do 330 mm RHA. Skutek jest taki, że celowniczy rgppanc. nie ma szans na skuteczne porażenie współczesnego czołgu (nawet tak starego jak T-72M) z wyłączeniem osłabionych stref. Po drugie amunicja stosowana w granatnikach jest przeterminowana, co sprawia, że jest ona potencjalnie niebezpieczna zarówno dla samego użytkownika, jak i dla logistyka odpowiedzialnego za przewóz amunicji.




Jednak trzeba zwrócić uwagę, że od momentu wdrożenia radziecko-sowieckich granatników o kalibrze 40 mm z nadkalibrową amunicją (RPG-2; rok 1949) sposób wykorzystania rgppanc. znacząco się zmienił. Wtedy RPG służyły jako podstawowy środek przeciwpancerny piechoty, który uzupełniał klasyczne armaty przeciwpancerne na bliskich odległościach. Obecnie w zasadzie niemożliwe jest podejście na mniej niż 300 metrów do pojazdu przeciwnika w warunkach innych niż miejskich (w przestrzeni zabudowanej). Z tego też powodu granatniki przeciwpancerne stały się bardziej wszechstronnymi środkami wsparcia piechoty i co więcej zwalczanie pojazdów opancerzonych, zwłaszcza w obronie, stało się wręcz marginalnym zadaniem dla broni tego typu.

Ale też warto mieć pod ręką dobry granat przeciwpancerny.

Początkowo planowano zakupić w tym celu szwedzkie granatniki przeciwpancerne Carl Gustaf M3 (w roku 1997 nawet kupiono 38 sztuk tej broni), jednak wojskowych odstraszyła wysoka cena tego systemu oraz większe skomplikowanie w porównaniu do RPG-7. Dlatego też uznano, że bardziej opłacalne będzie opracowanie nowej amunicji do tych granatników.

Propozycja bułgarska

Z racji tego naglącego problemu w roku 2003 Zakłady Metalowe DEZAMET S.A. zawiązały współpracę z bułgarskim Arsenałem w sprawie opracowania nowej amunicji do granatników RPG-7. Ponieważ wtedy (jak i obecnie) żołnierze mieli do dyspozycji głównie granaty przeciwpancerne PG-7W oraz PG-7WM, a nie każdy miał szczęście posiadać "kredkę" (jak potocznie jest nazywany OG-7), zdecydowano się na opracowanie aż sześciu typów amunicji bojowej. 


Od góry - granaty PG-7MT, OG-7ME, PG-7KO i PG-7TB

Były to mianowicie:

- nabój przeciwpancerny z tandemową głowicą kumulacyjną (oznaczony jako PG-7MT)
- nabój przeciwpancerny z pojedynczą głowicą kumulacyjną (PG-7M)
nabój przeciwpancerno-odłamkowy z głowicą HEDP (PG-7KO)
- nabój z głowicą odłamkowo-burzącą (PG-7OD)
- nabój odłamkowy z elektronicznym zapalnikiem czasowo-uderzeniowym (OG-7ME)
- nabój z głowicą termobaryczną (PG-7TB)

Po opracowanych powyższej amunicji przyszła pora na testy, które odbyły się 22 kwietnia 2004. Skuteczność granatu termobarycznego została sprawdzona na stanowisku ogniowym zbudowanym na drewnianym szkielecie wzmocnionym workami z piaskiem, zaś granaty odłamkowe i przeciwpancerno-odłamkowe sprawdzono pod kątem osiągnięciem maksymalnego zasięgu przy strzale pośrednim. Jeśli zaś o granat PG-7MT, to osiągnięto przebijalność na poziomie niewiele powyżej 300 mm RHA przy pancerzu osłoniętym dodatkowo przez ERAWA-2 (dla porównania producent deklarował penetrację 500 mm RHA za ERA).

W moim mniemaniu liczba zaprojektowanych typów amunicji była zbyt duża, ale z drugiej strony współpraca z Bułgarami prawdopodobnie przyniosłaby dla nas ogromne korzyści nie tylko poprzez produkcję lepszych granatów do RPG-7, ale również innej nowocześniejszej amunicji do broni przeciwpancernej proweniencji wschodniej (np. SPG-9 lub Konkursów). Niestety Bułgarzy bardzo mocno naciskali na stworzenie joint venture z Dezametem i co więcej rozmowy z nami z biegiem czasu traciły u nich na znaczeniu.

Propozycja polsko-niemiecka

Niestety w związku z utratą zainteresowania ze strony Arsenału DEZAMET był zmuszony do samodzielnego opracowania amunicji do RPG-7. Skupiono się zatem na dwóch najbardziej perspektywicznych typach amunicji, czyli dotychczasowym PG-7MT oraz PG-7KO. Dodatkowo zakład z Nowej Dęby zdecydował się na opracowanie naboju dymnego do granatnika. O ile pocisk przeciwpancerno-odłamkowy, jak i dymny zostały opracowane samodzielnie przez polski przemysł, o tyle w kwestii pocisku tandemowego z pomocną dłonią przyszedł do nas niemiecki Dynamit Nobel Defence.


Od góry - granaty PG-7MT1, KO-7M i DG-7M

Koncern ten już na przełomie wieków oferował dla Wojska Polskiego granatniki przeciwpancerne PzF 3 z możliwością ich licencyjnej produkcji w kraju. Niestety wtedy testy poligonowe granatnika poszły niepomyślnie za Niemców (o czym częściowo przeczytacie tutaj), przez co zrezygnowali z dalszej oferty. Jednak w 2006 pojawili się jeszcze z ofertą sprzedaży zarówno wspomnianych wcześniej PzF 3, jak i jednorazowych granatników PzF 90 (znanych bardziej pod nazwą RGW 90).


I właśnie od tych jednorazówek została wykorzystana głowica kumulacyjna tandemowa do granatu przeciwpancernego, oznaczonego już jako PG-7MT1. Sporą ciekawostkę w kwestii głowicy było jednak to, że prekursor mógł być chowany do właściwej głowicy, przez co amunicja stawała się łatwiejsza w transporcie (w tej pozycji pocisk był krótszy o ok. 9 centymetrów).

Drugim opracowanym pociskiem był kumulacyjno-odłamkowy KO-7M. W przeciwieństwie do PG-7MT1 KO jest przeznaczony do zwalczania lekko opancerzonych pojazdów i siły żywej. Wybór tego pocisku chyba najlepiej odzwierciedla chęć konstruktorów do stworzenia jak najmniejszej gamy pocisków do możliwie jak największego wachlarza zadań. Pocisk HEDP bowiem jest znacznie skuteczniejszy w zwalczaniu pojazdów opancerzonych i lekko umocnionych pozycji w porównaniu z pociskiem odłamkowym, odłamkowo-burzącym, czy termobarycznym, a jednocześnie nie ustępuje powyższym typom amunicji pod kątem eliminacji piechoty.

W kwestii tej amunicji próby poligonowe zostały przeprowadzone aż dwukrotnie: w kwietniu 2006 i w czerwcu 2007 roku. Za pierwszym razem testom poddano co najmniej 7 granatów typu PG-7MT1, co najmniej jeden typu KO-7M i co najmniej jeden typu DG-7M. 

Wyniki:

- w przypadku głowicy tandemowej testy pokazały, że rzeczywiste osiągi są bardzo zbliżone do deklarowanych (tj. 500 mm RHA za ERA) i to przy pokryciu pancerza za pomocą ERAWA-2.
- dla głowicy kumulacyjno-odłamkowej rzeczywiste osiągi okazały się znacznie lepsze od deklarowanych (pocisk przebił ok. 240 mm RHA wobec oficjalnych 200 mm RHA) przy jednoczesnym gęstym pokryciu pola ponad 1500 odłamkami w pobliżu trafienia pociskiem w cel.


Głowica bojowa od granatu przeciwpancernego PG-7MT1 na stanowisku testowym

Przy późniejszych podejściach testowano jedynie KO-7M i DG-7M. W ich przypadku udało mi się dotrzeć do bardziej szczegółowych danych. 

Dla KO-7M ustalono, że całkowicie spełnia swoje zadanie, umożliwiając przebicie pancerza o grubości do 120 mm RHA przy jednoczesnym rażeniu otoczenia odłamkami. Dodatkowo ustalono odległość, na jaką można prowadzić ostrzał tymi granatami - pocisk uzbraja się po przebyciu 15 metrów, zaś odległość maksymalna, na jaką dolatuje pocisk, wynosi ~1488 metrów. Ze względu jednak na obecność samolikwidatora w zapalniku, ustawionego na 14 sekund, donośność pocisku została zmniejszona do ok. 1400 metrów.

Jeśli zaś chodzi o DG-7M, to informacje o nim pochodzą ze znacznie starszego okresu, kiedy to pojawiły się pierwsze propozycje stworzenia krajowej amunicji do RPG-7. Granat miał kaliber 80 mm oraz masę ok. 3 kg, a jego głównym elementem były dwa ładunki dymotwórcze, które zapewniały dymienie w czasie od 2 do 4 minut zarówno w paśmie widzialnym, jak i podczerwieni. Dla pierwszego pasma granat gwarantował postawienie zasłony dymnej o minimalnych wymiarach 80 x 10 x 3 m, zaś dla podczerwieni (8 - 14 um) zasłona mogła wynosić co najmniej 15 x 8 x 2,5 m, dzięki czemu można było skutecznie ukryć pojazd z użyciem pojedynczego granatu, a osłabienie promieniowania laserowego przekraczało 75%.

Amunicja zapalająca do RPG-7

Słowem dygresji chciałbym również wspomnieć o wcześniejszym projekcie związanym z amunicją do rgppanc-7. 

W związku z wypadkiem, jaki wydarzył się w 1996 w wyniku eksploatacji plecakowego miotacza płomieni LPo-50, Wojsko Polskie zdecydowało się na ich wycofanie ze służby liniowej. Był to jedyny typ broni zapalającej, jaki wtedy posiadali saperzy i z tego powodu WITU zdecydowało się na opracowanie granatów zapalających do popularnego granatnika przeciwpancernego, które byłyby uzupełnieniem opracowanych już wtedy granatów OG-7M i DG-7. Granaty te opracowano bardzo szybko, gdyż najpóźniej w roku 1998 zostały potwierdzone ich testy poligonowe. Nosiły one oznaczenia ZG-7 i ZG-7P.


Granaty zapalające ZG-7 (u góry) i ZG-7P (na dole)

Obydwa typy granatów były podobnej konstrukcji i używały tej samej mieszaniny zapalającej (o oznaczeniu SM-1). Różnica pomiędzy tymi granatami polegała na tym, że ZG-7 posiadał wyłącznie głowicę zapalającą, zaś ZG-7P poza głowicą zapalającą posiadał również głowicę kumulacyjną - dzięki temu był on znacznie skuteczniejszy przy zwalczaniu siły żywej ukrytej za opancerzeniem.

Wymogi, jakie zostały postawione przed granatami, dotyczyły ochrony przed rozszczelnieniem oraz zachowania parametrów w temperaturach od -55 do +55° C, przy wystąpieniu pojedynczych udarów mechanicznych oraz w przypadku upadku na twarde podłoże z wysokości 2 metrów (w skrzyni) lub 70 cm (bez zabezpieczenia). Granaty miały również zapewniać możliwość wywołania strumienia palącej się mieszaniny w promieniu do 7 metrów na odległość od 10 do 1000 metrów, nawet po przebiciu 3-milimetrowej warstwy stali i 50-milimetrowej warstwy drewna. W przypadku ZG-7P wymogi rozszerzono o samolikwidację zapalnika (WP-7M) w czasie maksymalnie 15 sekund oraz możliwość zapłonu mieszaniny również po przebiciu płyty pancernej. W trakcie przeprowadzonych testów spełniono większość stawianych wymogów (jedynie odległość uzbrajania głowicy wynosiła 13, a nie 10 metrów).

Obydwa granaty miały kaliber 71,5 mm (były to najmniejsze po OG-7 granaty do RPG-7), masę od 3,86 do 4,28 kg (ZG-7) lub od 3,83 do 4,44 kg (ZG-7P), zaś donośność pocisków wynosiła 1240 m (ZG-7) lub ~1100 m (ZG-7P). Dodatkowo przebijalność ZG-7P wynosiła 65 mm RHA, zaś po przebiciu 10-milimetrowej płyty pancernej granat zachowywał swoje właściwości zapalające.

Brak dalszych informacji o tych granatach wskazuje na to, że prace nad nimi zakończono po testach poligonowych. Niestety szkoda jest tego, ponieważ inaczej saperzy otrzymaliby na wyposażenie broń zapalającą, zaś know-how przy pracach nad granatami poszedłby w dwie strony. Z jednej strony konstruktorzy zakładali możliwość stworzenia lżejszej mieszanki zapalającej, dzięki której masa granatów spadłaby o 800 g, dzięki czemu wzrosłaby donośność pocisków, a z drugiej strony kaliber głowic pozwoliłby na stworzenie analogicznych pocisków przeznaczonych do SPG-9 i 2A28. 

Ponadto nie można wykluczyć tego, że przemysł chciał opracować nowy granat przeciwpancerny w oparciu o wkładkę kumulacyjną z opracowywanego w latach 90. przeciwpancernego pocisku moździerzowego (PPM) Rad-1 (przebijalność 400 mm RHA), jak również mógł mieć w planach stworzenie własnej głowicy tandemowej na tej samej bazie.

Dane techniczne (tylko amunicja opracowana samodzielnie w PL)




Czasy się zmieniają, ale PG-7W zawsze jest na poligonach.

Oficjalnie zaplanowano rozpoczęcie produkcji pocisków w Nowej Dębie na rok 2008. No ale Niemcy nie chcieli się zgodzić na produkcję głowic w Polsce, co oznaczałoby, że kluczowy element PG-7MT1 musiałby być importowany. Taka sytuacja mogła wynikać z tego, że do polskiego granatu przeciwpancernego użyto nowoczesnej głowicy kumulacyjnej pochodzącej z nowszej odmiany PzF 3-IT600, która charakteryzowała się wyższą prędkością strumienia kumulacyjnego (powyżej 10 km/s) i co za tym idzie - lepszą skutecznością w przebijaniu pancerzy pokrytych ERA. Z drugiej strony nie można wykluczyć tego, że gdyby DEZAMET lub MON zdecydowali się na negocjacje z DND, to ostatecznie do PG-7MT1 trafiła wariacja starszej odmiany głowicy do PzF 3, która była testowana w kraju w roku 2000. Ta głowica pewnie byłaby produkowana w kraju, ale byłaby mniej skuteczna w zwalczaniu lepszych ERA (jak np. ERAWA). No ale nie zdecydowano się na produkcję nowych granatów do RPG-7, a reszta stała się historią alternatywną.

Niestety po 10 latach problem stał się jeszcze poważniejszy, ponieważ kończące się resursy "rg-rur" oraz sprzedaż ostatnich 25 tysięcy jednorazowych RPG-76 w końcu zmuszą MON do zakupu nowych granatników przeciwpancernych. A dodatkowo tą decyzję może potwierdzić fakt, że do obecnych rgppanc. ta amunicja nie będzie kupowana.

Mimo wszystko jednak polski przemysł starał się zarówno w latach 90., jak i na początku XXI wieku stworzyć z RPG-7 uniwersalny środek wsparcia piechoty na szczeblu drużyny lub plutonu, który miał gwarantować skuteczne rażenie szerokiego spektrum celów. Dzięki temu granatnik miał się stać na rynku konkurencją dla równie wszechstronnego szwedzkiego granatnika Carl Gustaf. Niestety zarówno brak środków, jak i niezrozumiała niechęć do stworzenia podstawowego składnika tego systemu - czyli własnej kopii granatnika wielorazowego przez polski przemysł obronny - sprawiły, że ten całkiem dobry pomysł marketingowy został zaniechany.

Jeśli chodzi o przyszłość, to nie chcę osobiście faworyzować żadnego z oferowanych dla nas granatników przeciwpancernych wielokrotnego użytku. Niemniej w przypadku wyboru PSRL-1 lub Mk 777 (nielicencyjnych kopii RPG-7) oferowanych przez Airtronic USA za pośrednictwem katowickiego Works 11 trzeba podejrzewać, że początkowo używałyby wciąż w celach szkoleniowych granatów przeciwpancernych typu PG-7W i PG-7WM, gdyż wciąż może pochowanych w składach amunicyjnych tysiące granatów tego typu. Niestety, ale takie uroki (skutki) licencyjnej produkcji amunicji za czasów PRL...


Bibliografia

- Andrzej Kiński, Nowa amunicja do RPG-7 z DEZAMETu, Nowa Technika Wojskowa 10/2004, s. 12-13
- Andrzej Kiński, Nowe życie RPG-7, Nowa Technika Wojskowa 05/2006, s. 23-27
- Andrzej Kiński, Ostre strzelanie Dezametu, Nowa Technika Wojskowa 08/2007, s. 30-31
- Bogdan Piątek, Grzegorz Kowalik, Analiza wyników badań strzelaniem pocisku KO-7M, Problemy Techniki Uzbrojenia R. 36 z. 102, s. 105-114
- Adam Wiśniewski, Krzysztof Majewski, Zbigniew Wertejuk, Arkadiusz Mazierski, Naboje zapalające ZG-7 do ręcznego granatnika przeciwpancernego RPG-7, Problemy Techniki Uzbrojenia i Radiolokacji R.28 z. 70, s. 77-90
- Adam Wiśniewski, Krzysztof Majewski, Zbigniew Wertejuk, Arkadiusz Mazierski, Naboje przebijająco-zapalające ZG-7P do ręcznego granatnika przeciwpancernego RPG-7, Problemy Techniki Uzbrojenia i Radiolokacji R.28 z. 70, s. 91-104
- Ewa Daniluk, Adam Wiśniewski, Grzegorz Nyszko, Nowa generacja nabojów dymnych DG-7M do ręcznego przeciwpancernego granatnika RPG-7, Problemy Techniki Uzbrojenia i Radiolokacji R. 28 z. 71, s. 89-101

sobota, 23 grudnia 2017

Dywizjonowy moduł ogniowy HOMAR - struktura

Przedstawię poniżej bardzo prawdopodobną strukturę DMO Homar, która została zaprezentowana na konferencji PGZ 22 grudnia 2017 r.




Dowództwo dywizjonu - 2 x wóz dowódczo-sztabowy na podwoziu 4x4

3 x bateria ogniowa:

- dowództwo baterii - 2 x wóz dowodzenia na podwoziu 4x4

- drużyna topograficzno-rachunkowa (prawdopodobnie) - 2 x wóz dowodzenia na podwoziu 4x4

- 3 x pluton ogniowy - wóz dowodzenia na podwoziu 4x4 + 2 x Wieloprowadnicowa Wyrzutnia Rakietowa "Homar"

- pluton zabezpieczenia - samochód osobowo-terenowy + wóz zabezpieczenia technicznego na podwoziu Jelcza 662 + 2 x wóz amunicyjny na podwoziu Jelcza 662

Bateria dowodzenia

- dowództwo baterii - wóz dowodzenia na podwoziu 4x4

- pluton łączności - 5 x wóz dowodzenia na podwoziu 4x4 + 2 x samochód osobowo-terenowy + 3 x samochód ciężarowy (przedstawiony jako zespół ciągnika siodłowego i naczepy)

- pluton topograficzno-rozpoznawczy - wóz dowodzenia na podwoziu 4x4 + 3 x Artyleryjski Wóz Rozpoznawczy na podwoziu 4x4 

- pluton ochrony i regulacji ruchu - samochód osobowo-terenowy + 2 x samochód ciężarowy

Kompania logistyczna

- dowództwo kompanii - wóz dowodzenia na podwoziu 4x4

- pluton transportowy - 7 x wóz amunicyjny na podwoziu Jelcza 662 + 4 x cysterna na podwoziu Jelcza 662 + 2 x samochód ciężarowy

- pluton remontowy - wóz zabezpieczenia technicznego + Artyleryjski Wóz Remontu Uzbrojenia + Warsztat Remontu Uzbrojenia i Elektroniki (wszystko na Jelczach 662)

- drużyna zabezpieczenia - samochód osobowo-terenowy + samochód ciężarowy

Zespół ewakuacji medycznej - 3 x Rosomak-WEM + sala opatrunkowa na Jelczu 662


Razem:

- 18 x Wieloprowadnicowa Wyrzutnia Rakietowa "Homar"

- 3 x Rosomak-WEM

- 2 x wóz dowódczo-sztabowy na podwoziu 4x4
- 29 x wóz dowodzenia na podwoziu 4x4
- 3 x Artyleryjski Wóz Rozpoznawczy na podwoziu 4x4

- 7 x samochód osobowo-terenowy

- 13 x wóz amunicyjny na Jelczu 662
- 4 x wóz zabezpieczenia technicznego na Jelczu 662
- 4 x cysterna na Jelczu 662
- sala opatrunkowa na Jelczu 662
- Artyleryjski Wóz Remontu Uzbrojenia na Jelczu 662
- Warsztat Remontu Uzbrojenia i Elektroniki na Jelczu 662

- 8 x samochód ciężarowy

piątek, 24 listopada 2017

Zdalnie sterowana wieża TURRA 30

Swego czasu, nim zacząłem prowadzić ten blog, opisywałem krócej lub dłużej niektóre typy uzbrojenia. W tym artykule chciałbym powrócić do jednego z tamtych wpisów, a dotyczył on słowackiej wieży bezzałogowej TURRA. Jednak tym razem rozwinę ten temat.

TURRA została zaprojektowana przez słowacki EVPU z myślą o montażu na pojazdach z rodziny BMP. Ten wymóg rodził wiele komplikacji, ponieważ z racji ograniczonej nośności BMP (czego się doświadczyli nasi konstruktorzy) masa bojowa wieży miała nie przekraczać 1500 kilogramów. Dodatkowo w celu łatwej wymiany wieża ta musiała być obsługiwana przez jedną osobę i mieścić się w pierścieniu oporowym o średnicy 1560 milimetrów. Musiała również być znacznie nowocześniejsza od dotychczas oferowanego rozwiązania, jakim była załogowa wieża DVK-30, produkowana przez inny słowacki podmiot - ZTS Special. Dlatego też Słowacy zdecydowali się na skonstruowanie wieży bezzałogowej.


Bezzałogowy system wieżowy TURRA 30

TURRA, bo tak została nazwana ta wieża, zaliczyła swoją premierę na targach IDET w 2012 jako element proponowanej modernizacji BVP-1 o oznaczeniu MGC-1. Rok później trafiła również na najbardziej znaną modernizację tych wozów, która nazywała się BVP-M2SKCZ. Na samym początku była ona rozpatrywana jedynie jako możliwe uzbrojenie bojowych wozów piechoty z rodziny BMP. Potem jednak się to zmieniło za sprawą planów zakupu nowych KTO dla armii słowackiej - na początku TURRA trafiła na Rosomaka, a potem na Pandura II. Z biegiem czasu tą wieżą zainteresowali się na poważnie Czesi i Ukraińcy, czego dowodem był m.in. jej montaż i testy na proponowanym przez BAE Systems CV9030CZ.

Co prawda TURRA okazała się trochę cięższa od ważącego 1150 kg DVK-30, niemniej największą zaletą jest wymienność systemów uzbrojenia w wieży, choć póki co jest to ograniczone. Jej pierwsza wersja została zaprezentowana, będąc uzbrojona w armatę automatyczną 2A42 kal. 30 mm i czołgowy karabin maszynowy PKT kal. 7,62 mm. Z biegem czasu jednak pojawiły się propozycje montażu innych typów uzbrojenia. Do tej pory do TURRA zastosowano następującą broń:

- armata automatyczna 2A42 (30 x 165 mm) 
- armata automatyczna CZ30 (30 x 165 mm)
- armata napędowa Bushmaster II (30 x 173 mm)

- czołgowy karabin maszynowy NSWT (12,7 x 108 mm)
- ciężki karabin maszynowy M2HB (12,7 x 99 mm)
- czołgowy karabin maszynowy PKT (7,62 x 54 mm)

- podwójna wyrzutnia ppk Fagot
- podwójna wyrzutnia ppk Konkurs
- podwójna wyrzutnia ppk Spike (MR / LR / ER)

Sporą ciekawostką jest niewielka cena tej wieży, bowiem kosztuje ona (bez uzbrojenia) około 600 tysięcy euro - dla porównania HITFIST-30P kosztuje (z uzbrojeniem) około 4,9 mln PLN, zaś cena ZSSW-30 jest szacowana obecnie na około 10 - 11 milionów PLN.

Co więcej, wieża ze względu na swoją masę może być również zastosowana jako uzbrojenie dla słabiej opancerzonych pojazdów, czego przykładem był pokazany w tym roku MRAP Nimr 6x6. Nie jest raczej spotykane rozwiązanie, ale może ono przysporzyć popularności słowackiej konstrukcji.

Suma summarum jednak jest to, że jedynymi pojazdami, jakie zostały do tej pory wyposażone w tą wieżę, są zmodernizowane w zeszłym roku bojowe wozy rozpoznawcze BPzV Svatava, które w liczbie 18 sztuk trafiły na uzbrojenie armii słowackiej. Niemniej jest ogromna szansa na to, że TURRA trafi również na pozostałe 17 BWR, jak również na część z 81 zamówionych kołowych transporterów opancerzonych, jakie mają powstać na Słowacji we współpracy z fińską Patrią.


Dane techniczne



Kierunek Polska


Po raz pierwszy usłyszeliśmy o TURRA w momencie, gdy PGZ próbował zdobyć zabiegi Słowaków poprzez sprzedaż kilkudziesięciu KTO Rosomak dla tamtejszej armii. Lokalny wariant, który nazywał się Scipio, miał być właśnie wyposażony w tą wieżę bezzałogową. Co więcej, TURRA była oferowana dla naszego wojska jako "opcja awaryjna" wobec ZSSW-30. Niestety Słowacy transporterów od nas nie kupią, zaś wyrób HSW ma silne parcie ze strony MON-u, dlatego dojdzie on do skutku. Oczywiście sporym plusem jest dla nas to, że krajowy podmiot, w dodatku nie posiadający pod tym kątem doświadczenia, może samemu opracować tak skomplikowany wyrób, jednak mogą padać zarzuty w stosunku do ZSSW pod kątem wymogów opracowanych przez MON, jak i docelowej ceny polskiej wieży.


Zmodernizowany BPzV Svatava, przechodzący testy dla armii słowackiej. Został on wyposażony w TURRA 30.
Mimo wszystko można zauważyć, że pomimo niskiej masy wieży zapas wyporności pojazdu jest niewielki.


Mimo to słowacka wieża z racji zbyt dużej masy ZSSW-30 mogła teoretycznie trafić na polskie BWP-1. Ale do ich modernizacji na pewno nie dojdzie, zaś jej sens w tym momencie jest mocno uzależniony od planowanej ilości zamówionych nowych BWP, ewentualnych dodatkowych zakupów Rosomaków, jak i potencjalnych redukcji ilości batalionów w Wojsku Polskim. Dlatego też na taki osąd jest zdecydowanie za wcześnie.

Poza możliwą integracją na naszych pojazdach ciekawą perspektywą byłaby nasza pomoc w rozwoju systemu wieżowego. Słowacy bowiem wciąż opierają się na wschodniej amunicji strzeleckiej oraz artyleryjskiej małokalibrowej, zaś nasze zakłady zbrojeniowe przeszły już na produkcję amunicji zachodniej. Co więcej, broń maszynowa produkowana w Polsce jest modyfikacją wschodnich konstrukcji przy wykorzystaniu amunicji standardu NATO. Dzięki temu nie byłoby żadnego problemu z integracją UKM-2000C lub WKM-B, a polski przemysł mógłby wspomóc Słowaków w opracowaniu docelowej, eksportowej odmiany TURRA, gdzie my odpowiadalibyśmy za produkcję uzbrojenia docelowego. Póki co byłyby to jedynie karabiny maszynowe, ale w przypadku zakupu licencji na Bushmastera II (lub innej armaty małokalibrowej kalibru 30 mm) możliwe będzie rozszerzenie oferty również o uzbrojenie główne.

Ponadto prace prowadzone u nas mogłyby rozszerzyć możliwości montażu głównego uzbrojenia o zmodyfikowanego Bushmastera II, który wykorzystuje większą amunicję 40 x 180 mm. Polski przemysł mógłby również skutecznie zastosować swoje wyroby pod kątem systemów optycznych i ochrony pojazdu - francuski ASOP Galix mógłby tu zostać zastąpiony porównywalną Obrą, zaś takie elementy SKO jak kamera IR lub kamera TV mogłyby być zamienione na polskie rozwiązania pod tym kątem.

Jednak brak zainteresowania słowackimi produktami był jedną z wielu przyczyn, dlaczego transportery opancerzone będą mieć z Finlandii, a nie od nas.


Jeszcze parę słów o DVK-30...


Gdy opowiadam tu o TURRA, to wypada też wspomnieć o jej załogowej odpowiedniczce. Jest to znacznie starszy projekt, bo oryginalna odmiana wieży o nazwie Cobra została po raz pierwszy zaprezentowana w roku 2002 jako element pakietu modernizacyjnego dla BMP-1.


Załogowy system wieżowy Cobra, uzbrojony dodatkowo w wyrzutnię PPK Konkurs.
Zdjęcie pochodzi z IDEB 2003.

Dzięki mniejszej masie (1050 lub 1150 kg) możliwość wykorzystania tej wieży jest znacznie większa niż w przypadku wieży bezzałogowej. Poza pojazdami, które mogą być wyposażone w TURRA, Cobra może być zamontowana również na kołowych transporterach opancerzonych OT-64 (znanych u nas jako SKOT) i wozach z rodziny BTR.

Z drugiej strony jednak ZTS Special nie wykorzystał nigdy uzbrojenia zgodnego ze standardami NATO do wyposażenia DVK, przez co wieża nie jest modułowa tak jak TURRA. Ponadto sporą wadą tej wieży załogowej jest to, że jej operator musi się wychylić z pojazdu, aby móc załadować i użyć wyrzutni PPK, przez co jest bardziej narażony na trafienie podczas walki, a nie może przy tym jednocześnie prowadzić ognia z broni automatycznej. Dla porównania operator TURRA 30 może wykonywać obydwie czynności jednocześnie z wnętrza pojazdu.

W przeciwieństwie do TURRA DVK-30 (a raczej Cobra) odniósł sukces eksportowy, bowiem znalazł się na wyposażeniu wozów bojowych armii sudańskiej i azerskiej. Ponadto pakiet modernizacyjny z DVK-30 znajduje się w ofercie czeskiego Excalibura, dzięki czemu jest szansa, że grono użytkowników się jeszcze powiększy.

Bibliografia

TURRA 30 (forum.valka.cz)
Modernizované BPzV - najmodernejší prírastok OS SR (armadninoviny.cz)
NIMR Automotive from United Arab Emirates unveils its new JAIS 6x6 military vehicle at IDEX 2017 (armyrecognition.com)

- materiały prasowe EVPU Defence i ZTS Special