Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wóz wsparcia ogniowego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wóz wsparcia ogniowego. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 października 2017

TAA md. 1985 - link do artykułu

Dzisiaj mija 7 miesięcy od publikacji mojego pierwszego artykułu na portalu Konflikty.pl.
Z tego to powodu podrzucam Wam odnośnik do mojego "dzieła".


Niszczyciel czołgów Tunul Autopropulsat Antitanc Model 1985

Link do artykułu


piątek, 7 lipca 2017

Barakuda ożyła, czyli artyleryjski niszczyciel czołgów dla WP

Prawie pół roku temu przygotowałem dla Was analizę dotyczącą przyszłości polskich wojsk pancernych. Opisywałem tam na podstawie bardziej lub mniej oficjalnych źródeł, jak może wyglądać Gepard i Wilk jako następcy obecnie używanych czołgów podstawowych w Wojsku Polsku. Jednak pół roku w temacie uzbrojenia to jest czasem prawdziwa przepaść i przez ten czas wiele rzeczy może się stać nieaktualnych.

Tak jest i w tym przypadku.

Bowiem 22 maja br. w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski poinformował o zamknięciu programu Gepard, który kosztował podatnika 35 mln złotych. W kontekście modernizacji technicznej jest to niewielka kwota (równowartość zakupu trzech KBWP Rosomak z wieżą załogową), ale w przypadku B&R jest to spora kwota, która mogła zostać spożytkowana na coś sensowniejszego.

Dlatego też postanowiłem dla Was dwie analizy, które niejako będą powiązane ze sobą - pierwsza będzie dotyczyła "wariantu lekkiego" i opiszę ją tutaj, natomiast druga będzie na temat "wariantu ciężkiego" i zostanie ona zaprezentowana na łamach portalu Konflikty.pl.





Wprowadzenie




Swojego czasu w artykule o następcy PTS pisałem Wam o tym, że Barakuda jest legendą, która powstała w roku 2013 po to, żeby żołnierze suwalskiego dywizjonu przeciwpancernego uwierzyli, że dostaną dla swojej jednostki nowy sprzęt w miejsce zabytkowych wręcz Malutek na podwoziu BRDM-2. Po ogłoszeniu w kwietniu przez IU MON chęci przeprowadzenia dialogu technicznego (który właśnie trwa) na artyleryjski niszczyciel czołgów postanowiłem napisać erratę. Jednak z racji, że errata jest z reguły krótka i na jej podstawie byście się niewiele dowiedzieli, uznałem, że ową erratą będzie właśnie ten artykuł.

Ale po co nam właściwie artyleryjski niszczyciel czołgów?

piątek, 13 stycznia 2017

Dlaczego kołowy wóz wsparcia ogniowego nie jest potrzebny Wojsku Polskiemu?

Jak już wspomniałem we wpisie sylwestrowym, od czasu do czasu będę publikował swoje opinie dotyczące poszczególnych artykułów prasowych.

Artykułem, który idzie u mnie na pierwszy ogień, jest "Rosomak wsparcia - konieczność czy fanaberia?" autorstwa Norberta Bączyka ze stronie internetowej czasopisma "Wozy bojowe świata". 

Link do tego artykułu znajduje się tutaj: Rosomak wsparcia - konieczność czy fanaberia? 

Temat tego artykułu dotyczy kołowego wozu wsparcia ogniowego Wilk, który jest od kilku lat oferowany naszemu wojsku wspólnie przez Rosomak S.A. i CMI Group, a dokładniej tego, czy jest on w naszym wojsku potrzebny. Delikatnie spojlerując, autor twierdzi, że KWWO jest nam potrzebny, a co do jego założeń i argumentów zastosuję się w dalszej części tejże opinii.

Kołowy wóz wsparcia ogniowego Wilk z wieżą CT-CV 105 HP

Zacznijmy od tego, że Wilk po raz pierwszy został pokazany publicznie w roku 2012. W pierwotnym założeniu był bazowy KTO Rosomak, który w miejscu wieży Hitfist-30P dostał system CT-CV od belgijskiej firmy CMI.

Pomysł, jakim był kołowy wóz wsparcia ogniowego (lub inaczej artyleryjski niszczyciel czołgów), narodził się z powodu problemu, jakim jest struktura batalionu piechoty zmotoryzowanej w Wojsku Polskim. Otóż w związku z planowaną unifikacją trakcji pojazdów w jednostkach zmechanizowanych, 12 oraz 17 Brygada Zmechanizowana zostały pozbawione swoich organicznych batalionów czołgów T-72. To, jak również brak ppk na pojazdach, spowodowały, że zdolności brygady do zwalczania broni pancernej przeciwnika zostały ograniczone do zaledwie 18 przenośnych wyrzutni ppk typu Spike LR oraz przeciwpancernej amunicji kasetowej wystrzeliwanej przez moździerze piechoty M-98 oraz haubice samobieżne 2S1 Goździk

sobota, 31 grudnia 2016

Gepard i Wilk - przyszłość polskich wojsk pancernych?

Jednym z ważnych problemów naszego wojska jest brak nowoczesnych czołgów w większości jednostek.

Obecnie posiadamy w linii 655 czołgów podstawowych:

- 105 x Leopard 2A5
- 142 x Leopard 2A4
- 98 x PT-91
- 135 x T-72M1Z
- 176 x T-72M1 

Do tych nowoczesnych zaliczają się jedynie Leopardy, które na ten moment znajdują się na stanie 10. i 34. Brygady Kawalerii Pancernej. Pozostałe maszyny, w większości wyprodukowane w Łabędach, prezentują radziecką myśl techniczną, która jest obecnie zacofana w stosunku do zachodnich maszyn. Zacofanie jest potęgowane przez to, że są to wersje eksportowe czołgów zza wschodniej granicy (czyli gorsze od maszyn używanych na Ukrainie, Białorusi czy Rosji), a tylko część z nich została zmodernizowana na przełomie wieków. Co gorsza, w zapasach mobilizacyjnych znajdują się wyłącznie czołgi T-72 Ural, T-72A, czy T-72M1 - również dla załóg szkolących się na niemieckich czołgach.

Oczywiście mogliśmy (i możemy) zmodernizować pozostałe T-72 tak, żeby pod względem świadomości sytuacyjnej i siły ognia nie ustępowały T-72B3M i T-90A, nawet nasz przemysł proponuje pewne rozwiązania pod tym względem (i nie chodzi mi tu wcale o blaszanego PT-16), jednakże politycy nie są zainteresowani chęcią modernizacji sprzętu proweniencji radzieckiej z powodu standardowego "Bo nie!". 

A prawdą i niestety smutną jest to, że ten sprzęt będziemy jeszcze użytkować przez najbliższe 20 lat...

Z tego też względu zarówno ze strony MON-u, jak i naszego przemysłu wyszły propozycje ciężko uzbrojonych pojazdów bojowych, które mają zastąpić w linii czołgi z rodziny T-72, a być może nawet Leopardy. I dlatego też chciałbym Wam zaprezentować koncepcje owych pojazdów z wykorzystaniem materiałów udostępnionych przez OBRUM.

Gepard

 

Szkoda tego podpisywać...

Pierwszą propozycją jest doskonale Wam znany koncept czołgu lekkiego o kryptonimie "Gepard".  

piątek, 15 lipca 2016

2S14 Żądło - sowiecki Wilk


2S14 "Żądło-S" - sowiecki Wilk

Moją przygodę z blogiem chciałbym rozpocząć od opisania tytułowego pojazdu pancernego.

 

Historia


Jego historia rozpoczyna się w roku 1969, kiedy to z polecenia Ministerstwa Obrony ZSRR rozpoczęto badania nad nową generacją samobieżnych dział przeciwpancernych dla dywizji strzelców zmotoryzowanych, których zadaniem było wspieranie holowanych dział przeciwpancernych (a dokładniej MT-12 Rapira). Odpowiednio dla szczebla dywizji, pułku i batalionu projektowano artyleryjskie niszczyciele czołgów z działami kal. 125, 100 i 85 mm. 

Zlecenie skonstruowania prototypu niszczyciela czołgów dla szczebla batalionu otrzymał Centralny Ośrodek Badawczo-Rozwojowy „Petrel” (rus. Центральный научно-исследовательский институт „Буревестник”; będący częścią UWZ). Otrzymał on nazwę Żądło-S (rus. Жало-С; GRAU: 2S14). Równolegle z niszczycielem czołgów opracowano holowaną armatę przeciwpancerną Żądło-B (rus. Жало-Б; GRAU: 2A55).
Prototyp przeszedł pozytywnie próby fabryczne i został zaprezentowany w roku 1975. Po prezentacji przez kolejne 5 lat przechodził testy państwowe, których wynik okazał się pozytywny.


Opis i dane techniczne

 

Do skonstruowania 2S14 użyto fabrycznego podwozia kołowego transportera opancerzonego GAZ-4905 (BTR-70) – jedyna większa modyfikacja polegała na przekonstruowaniu stropu kadłuba tak, żeby w miejsce wieżyczki BPU-1 można było zamontować dedykowaną wieżę dla Żądła. Dodatkowo w miejscu przedziału desantowego umieszczono magazyn amunicyjny na amunicję drugiego rzutu.

Oryginalnie BTR-70 jest wykonany z walcowanych płyt stalowych o grubości 8 i 10 mm z przodu oraz 6 mm po bokach i z tyłu. Wg STANAG 4569 zapewniałoby to ochronę pojazdu na poziomie II z przodu i I po bokach. Natomiast jego jednostką napędową są 2 silniki wysokoprężne ZMZ-4905 o mocy 120 KM każdy.
Skonstruowana specjalnie dla 2S14 wieża ważyła ok. 1100 kg i była uzbrojona w długolufową armatę czołgową 2A62 kal. 85 mm. Jej załoga składała się z 2 osób, ale mogła być efektywnie używana przez jedną osobę. Zapas amunicji wynosił 30 - 40 pocisków.

Natomiast jej poważną wadą była amunicja, która nie była zunifikowana z pozostałymi działami kal. 85 mm, używanymi przez ZSRR i kraje Układu Warszawskiego (D-44, D-48, 2A15, ZiS-S-53). Było to spowodowane podniesionymi parametrami tej amunicji w stosunku do standardowej „85”, pochodzącej z czasów II WŚ. Brakowało również pocisków odłamkowo-burzących, co przy braku karabinu maszynowego uniemożliwiało samodzielne zwalczanie piechoty.

 

Załoga (liczba osób)
3-4
Masa (w tonach)
12,5
Długość (całości / kadłuba, w mm)
9950 (7510)
Szerokość (w mm)
2790
Wysokość (w mm)
2490
Prześwit (w mm)
475
Prędkość maksymalna na drodze (w km/h)
80
Prędkość maksymalna w wodzie (w km/h)
10
Zasięg (w km)
400 - 600
Stosunek mocy do masy (w KM/t)
19,2
Nacisk (w kg / cm^2)
1,05 – 2,21
Nachylenie terenu
30°
Długość okopu (w m)
2,0

 

I teraz przejdę do sedna sprawy - dlaczego nazwałem go "sowieckim Wilkiem"?


Otóż podobnie jak nasz poczciwy Wilk, „Żądło” było w momencie wprowadzenia do produkcji bezużyteczne jako niszczyciel czołgów. 

Pocisk przeciwpancerny wystrzelony z jego 85-milimetrowej armaty (2A62) osiągał przebijalność zaledwie 110 mm RHA z odległości 2 km, przez co był bezradny dla świeżo wyprodukowanych wtedy Leopardów 2A0, jednocześnie w tamtym czasie radzieccy strzelcy zmotoryzowani byli uzbrojeni w przeciwpancerne pociski kierowane typu 9M14P i 9M111 o przebijalności 460 mm RHA.

Nie nadawał się również na wyposażenie pododdziałów aeromobilnych, ponieważ podstawowym wtedy wozem bojowym był BMD-1P, uzbrojony w gładkolufowe działo 2A28 z pociskami kumulacyjnymi PG-15W (przebijalność: ok. 300-350 mm RHA) i ppk typu 9M113 (przebijalność: 600 mm RHA), a ASU-85, będący na wyposażeniu dywizyjnych dywizjonów artylerii samobieżnej, w przeciwieństwie do 2S14 używał zunifikowanej amunicji kal. 85 mm. 

Dlatego też nie zdecydowano się na seryjną produkcję 2S14 i tak „przygoda” z Żądłem zakończyła się na wyprodukowanym prototypie, którego można na dzień dzisiejszy zobaczyć w Kubince. 

                                         2S14 w Muzeum Czołgów w Kubince

 

Ostatecznie spośród wszystkich projektów artyleryjskich niszczycieli czołgów jako jedyny – po 32 latach od rozpoczęcia prac nad nimi – etapu produkcji doczekał się ten z działem kal. 125 mm. Nazywa się obecnie 2S25 „Sprut-SD”.