Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kołowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kołowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 lipca 2017

Barakuda ożyła, czyli artyleryjski niszczyciel czołgów dla WP

Prawie pół roku temu przygotowałem dla Was analizę dotyczącą przyszłości polskich wojsk pancernych. Opisywałem tam na podstawie bardziej lub mniej oficjalnych źródeł, jak może wyglądać Gepard i Wilk jako następcy obecnie używanych czołgów podstawowych w Wojsku Polsku. Jednak pół roku w temacie uzbrojenia to jest czasem prawdziwa przepaść i przez ten czas wiele rzeczy może się stać nieaktualnych.

Tak jest i w tym przypadku.

Bowiem 22 maja br. w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej podsekretarz stanu w MON Tomasz Szatkowski poinformował o zamknięciu programu Gepard, który kosztował podatnika 35 mln złotych. W kontekście modernizacji technicznej jest to niewielka kwota (równowartość zakupu trzech KBWP Rosomak z wieżą załogową), ale w przypadku B&R jest to spora kwota, która mogła zostać spożytkowana na coś sensowniejszego.

Dlatego też postanowiłem dla Was dwie analizy, które niejako będą powiązane ze sobą - pierwsza będzie dotyczyła "wariantu lekkiego" i opiszę ją tutaj, natomiast druga będzie na temat "wariantu ciężkiego" i zostanie ona zaprezentowana na łamach portalu Konflikty.pl.





Wprowadzenie




Swojego czasu w artykule o następcy PTS pisałem Wam o tym, że Barakuda jest legendą, która powstała w roku 2013 po to, żeby żołnierze suwalskiego dywizjonu przeciwpancernego uwierzyli, że dostaną dla swojej jednostki nowy sprzęt w miejsce zabytkowych wręcz Malutek na podwoziu BRDM-2. Po ogłoszeniu w kwietniu przez IU MON chęci przeprowadzenia dialogu technicznego (który właśnie trwa) na artyleryjski niszczyciel czołgów postanowiłem napisać erratę. Jednak z racji, że errata jest z reguły krótka i na jej podstawie byście się niewiele dowiedzieli, uznałem, że ową erratą będzie właśnie ten artykuł.

Ale po co nam właściwie artyleryjski niszczyciel czołgów?

piątek, 13 stycznia 2017

Dlaczego kołowy wóz wsparcia ogniowego nie jest potrzebny Wojsku Polskiemu?

Jak już wspomniałem we wpisie sylwestrowym, od czasu do czasu będę publikował swoje opinie dotyczące poszczególnych artykułów prasowych.

Artykułem, który idzie u mnie na pierwszy ogień, jest "Rosomak wsparcia - konieczność czy fanaberia?" autorstwa Norberta Bączyka ze stronie internetowej czasopisma "Wozy bojowe świata". 

Link do tego artykułu znajduje się tutaj: Rosomak wsparcia - konieczność czy fanaberia? 

Temat tego artykułu dotyczy kołowego wozu wsparcia ogniowego Wilk, który jest od kilku lat oferowany naszemu wojsku wspólnie przez Rosomak S.A. i CMI Group, a dokładniej tego, czy jest on w naszym wojsku potrzebny. Delikatnie spojlerując, autor twierdzi, że KWWO jest nam potrzebny, a co do jego założeń i argumentów zastosuję się w dalszej części tejże opinii.

Kołowy wóz wsparcia ogniowego Wilk z wieżą CT-CV 105 HP

Zacznijmy od tego, że Wilk po raz pierwszy został pokazany publicznie w roku 2012. W pierwotnym założeniu był bazowy KTO Rosomak, który w miejscu wieży Hitfist-30P dostał system CT-CV od belgijskiej firmy CMI.

Pomysł, jakim był kołowy wóz wsparcia ogniowego (lub inaczej artyleryjski niszczyciel czołgów), narodził się z powodu problemu, jakim jest struktura batalionu piechoty zmotoryzowanej w Wojsku Polskim. Otóż w związku z planowaną unifikacją trakcji pojazdów w jednostkach zmechanizowanych, 12 oraz 17 Brygada Zmechanizowana zostały pozbawione swoich organicznych batalionów czołgów T-72. To, jak również brak ppk na pojazdach, spowodowały, że zdolności brygady do zwalczania broni pancernej przeciwnika zostały ograniczone do zaledwie 18 przenośnych wyrzutni ppk typu Spike LR oraz przeciwpancernej amunicji kasetowej wystrzeliwanej przez moździerze piechoty M-98 oraz haubice samobieżne 2S1 Goździk

wtorek, 25 października 2016

Autonomiczny Moduł Uzbrojenia Rakietowego (AMUR)

Jedną z większych pięt achillesowych (a jest ich niemało) naszych Wojsk Lądowych jest broń przeciwpancerna.

Typowy batalion piechoty zmechanizowanej posiada w tym zakresie zaledwie 6 (słownie: sześć) przenośnych wyrzutni ppk typu Spike LR, które są przewożone w trzech specjalnie do tego przystosowanych Rosomakach (nazywanych potocznie "spajkobusami").  Nie wiem, jak to wygląda w przypadku batalionów uzbrojonych w BWP-1.
Do tego dochodzą ręczne granatniki przeciwpancerne RPG-7 w liczbie 27 sztuk, które przy posiadanych głowicach kumulacyjnych można jedynie używać do zwalczania BMP i BTR oraz używamy również (w przypadku batalionów z BWP-1) ppk typu 9M14M Malutka, które od co najmniej 30 lat trzeba zastąpić (razem z ich nośnikami) znacznie nowocześniejszym sprzętem.

W przypadku 12. i 17. Brygady Zmechanizowanej remedium na ten problem ma być przystosowanie Rosomaków do strzelania ppk typu Spike LR. To znacząco zwiększyłoby siłę ognia bpzmech., gdyż doszłyby aż 72 wyrzutnie tego typu (po 2 na każdym KBWP). Problem jest taki, że wojsko dopiero teraz się zabiera do tego, choć temat był już poruszany ponad 10 lat temu. Jednakże dzisiaj nie będzie ani o następcach RPG-7, ani też o samych Rosomakach.

Dzisiaj będzie mowa o polskim projekcie rakietowego niszczyciela czołgów "z prawdziwego zdarzenia".

AMUR od OBRUM


Rozwiązaniem proponowanym przez Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych jest właśnie Autonomiczny Moduł Uzbrojenia Rakietowego.

Pierwszym demonstrator tego systemu został pokazany na MSPO 2012 na podwoziu Rosomaka w wersji przeciwpancerno-przeciwlotniczej  


AMUR w tej postaci ma za zadanie:

- zwalczać cele opancerzone w odległości 200-8000 m (w tym celu cztery wyrzutnie ppk typu Spike LR, które prawdopodobnie mogą być zastąpione przez Spike ER)

- zwalczać cele latające (śmigłowce i UAV) o prędkości do 400 m/s (Mach 1,17*) w odległości 300-5000 m i na pułapie 10-3500 m (za pomocą sześciu wyrzutni rakiet przeciwlotniczych typu Grom, które mogą być zastąpione przez Pioruny**; na demonstratorze były cztery wyrzutnie w kontenerach stosowanych w ZSU-23-4MP)

piątek, 7 października 2016

Polskie pancerze specjalne, cz. II - ERAWA dla Rosomaka

W poprzedniej części serii opisałem pancerz reaktywny ERAWA przeznaczony dla czołgów i innych ciężko opancerzonych wozów bojowych. Tutaj opiszę kolejną i niespotykaną wręcz zaletę tego ERA polskiej produkcji, czyli możliwość jego wykorzystania również na lekko opancerzonych wozach bojowych.



Dlaczego nie można używać czołgowych ERA na lekko opancerzonych pojazdach?

 

Na filmikach z działań bojowych w Syrii lub na Ukrainie można często się spotkać z bojowymi wozami piechoty BMP-1, które są po bokach lub nawet na wieżyczce obłożone Kontaktem-1.


W założeniu pomysłodawców tego przedsięwzięcia ERA położony na pancerzu miał podnosić poziom ochrony BMP tak samo, jak w przypadku MBT.  

Jest to myślenie całkiem logiczne, ale obarczone błędem

piątek, 15 lipca 2016

2S14 Żądło - sowiecki Wilk


2S14 "Żądło-S" - sowiecki Wilk

Moją przygodę z blogiem chciałbym rozpocząć od opisania tytułowego pojazdu pancernego.

 

Historia


Jego historia rozpoczyna się w roku 1969, kiedy to z polecenia Ministerstwa Obrony ZSRR rozpoczęto badania nad nową generacją samobieżnych dział przeciwpancernych dla dywizji strzelców zmotoryzowanych, których zadaniem było wspieranie holowanych dział przeciwpancernych (a dokładniej MT-12 Rapira). Odpowiednio dla szczebla dywizji, pułku i batalionu projektowano artyleryjskie niszczyciele czołgów z działami kal. 125, 100 i 85 mm. 

Zlecenie skonstruowania prototypu niszczyciela czołgów dla szczebla batalionu otrzymał Centralny Ośrodek Badawczo-Rozwojowy „Petrel” (rus. Центральный научно-исследовательский институт „Буревестник”; będący częścią UWZ). Otrzymał on nazwę Żądło-S (rus. Жало-С; GRAU: 2S14). Równolegle z niszczycielem czołgów opracowano holowaną armatę przeciwpancerną Żądło-B (rus. Жало-Б; GRAU: 2A55).
Prototyp przeszedł pozytywnie próby fabryczne i został zaprezentowany w roku 1975. Po prezentacji przez kolejne 5 lat przechodził testy państwowe, których wynik okazał się pozytywny.


Opis i dane techniczne

 

Do skonstruowania 2S14 użyto fabrycznego podwozia kołowego transportera opancerzonego GAZ-4905 (BTR-70) – jedyna większa modyfikacja polegała na przekonstruowaniu stropu kadłuba tak, żeby w miejsce wieżyczki BPU-1 można było zamontować dedykowaną wieżę dla Żądła. Dodatkowo w miejscu przedziału desantowego umieszczono magazyn amunicyjny na amunicję drugiego rzutu.

Oryginalnie BTR-70 jest wykonany z walcowanych płyt stalowych o grubości 8 i 10 mm z przodu oraz 6 mm po bokach i z tyłu. Wg STANAG 4569 zapewniałoby to ochronę pojazdu na poziomie II z przodu i I po bokach. Natomiast jego jednostką napędową są 2 silniki wysokoprężne ZMZ-4905 o mocy 120 KM każdy.
Skonstruowana specjalnie dla 2S14 wieża ważyła ok. 1100 kg i była uzbrojona w długolufową armatę czołgową 2A62 kal. 85 mm. Jej załoga składała się z 2 osób, ale mogła być efektywnie używana przez jedną osobę. Zapas amunicji wynosił 30 - 40 pocisków.

Natomiast jej poważną wadą była amunicja, która nie była zunifikowana z pozostałymi działami kal. 85 mm, używanymi przez ZSRR i kraje Układu Warszawskiego (D-44, D-48, 2A15, ZiS-S-53). Było to spowodowane podniesionymi parametrami tej amunicji w stosunku do standardowej „85”, pochodzącej z czasów II WŚ. Brakowało również pocisków odłamkowo-burzących, co przy braku karabinu maszynowego uniemożliwiało samodzielne zwalczanie piechoty.

 

Załoga (liczba osób)
3-4
Masa (w tonach)
12,5
Długość (całości / kadłuba, w mm)
9950 (7510)
Szerokość (w mm)
2790
Wysokość (w mm)
2490
Prześwit (w mm)
475
Prędkość maksymalna na drodze (w km/h)
80
Prędkość maksymalna w wodzie (w km/h)
10
Zasięg (w km)
400 - 600
Stosunek mocy do masy (w KM/t)
19,2
Nacisk (w kg / cm^2)
1,05 – 2,21
Nachylenie terenu
30°
Długość okopu (w m)
2,0

 

I teraz przejdę do sedna sprawy - dlaczego nazwałem go "sowieckim Wilkiem"?


Otóż podobnie jak nasz poczciwy Wilk, „Żądło” było w momencie wprowadzenia do produkcji bezużyteczne jako niszczyciel czołgów. 

Pocisk przeciwpancerny wystrzelony z jego 85-milimetrowej armaty (2A62) osiągał przebijalność zaledwie 110 mm RHA z odległości 2 km, przez co był bezradny dla świeżo wyprodukowanych wtedy Leopardów 2A0, jednocześnie w tamtym czasie radzieccy strzelcy zmotoryzowani byli uzbrojeni w przeciwpancerne pociski kierowane typu 9M14P i 9M111 o przebijalności 460 mm RHA.

Nie nadawał się również na wyposażenie pododdziałów aeromobilnych, ponieważ podstawowym wtedy wozem bojowym był BMD-1P, uzbrojony w gładkolufowe działo 2A28 z pociskami kumulacyjnymi PG-15W (przebijalność: ok. 300-350 mm RHA) i ppk typu 9M113 (przebijalność: 600 mm RHA), a ASU-85, będący na wyposażeniu dywizyjnych dywizjonów artylerii samobieżnej, w przeciwieństwie do 2S14 używał zunifikowanej amunicji kal. 85 mm. 

Dlatego też nie zdecydowano się na seryjną produkcję 2S14 i tak „przygoda” z Żądłem zakończyła się na wyprodukowanym prototypie, którego można na dzień dzisiejszy zobaczyć w Kubince. 

                                         2S14 w Muzeum Czołgów w Kubince

 

Ostatecznie spośród wszystkich projektów artyleryjskich niszczycieli czołgów jako jedyny – po 32 latach od rozpoczęcia prac nad nimi – etapu produkcji doczekał się ten z działem kal. 125 mm. Nazywa się obecnie 2S25 „Sprut-SD”.