sobota, 31 grudnia 2016

Gepard i Wilk - przyszłość polskich wojsk pancernych?

Jednym z ważnych problemów naszego wojska jest brak nowoczesnych czołgów w większości jednostek.

Obecnie posiadamy w linii 655 czołgów podstawowych:

- 105 x Leopard 2A5
- 142 x Leopard 2A4
- 98 x PT-91
- 135 x T-72M1Z
- 176 x T-72M1 

Do tych nowoczesnych zaliczają się jedynie Leopardy, które na ten moment znajdują się na stanie 10. i 34. Brygady Kawalerii Pancernej. Pozostałe maszyny, w większości wyprodukowane w Łabędach, prezentują radziecką myśl techniczną, która jest obecnie zacofana w stosunku do zachodnich maszyn. Zacofanie jest potęgowane przez to, że są to wersje eksportowe czołgów zza wschodniej granicy (czyli gorsze od maszyn używanych na Ukrainie, Białorusi czy Rosji), a tylko część z nich została zmodernizowana na przełomie wieków. Co gorsza, w zapasach mobilizacyjnych znajdują się wyłącznie czołgi T-72 Ural, T-72A, czy T-72M1 - również dla załóg szkolących się na niemieckich czołgach.

Oczywiście mogliśmy (i możemy) zmodernizować pozostałe T-72 tak, żeby pod względem świadomości sytuacyjnej i siły ognia nie ustępowały T-72B3M i T-90A, nawet nasz przemysł proponuje pewne rozwiązania pod tym względem (i nie chodzi mi tu wcale o blaszanego PT-16), jednakże politycy nie są zainteresowani chęcią modernizacji sprzętu proweniencji radzieckiej z powodu standardowego "Bo nie!". 

A prawdą i niestety smutną jest to, że ten sprzęt będziemy jeszcze użytkować przez najbliższe 20 lat...

Z tego też względu zarówno ze strony MON-u, jak i naszego przemysłu wyszły propozycje ciężko uzbrojonych pojazdów bojowych, które mają zastąpić w linii czołgi z rodziny T-72, a być może nawet Leopardy. I dlatego też chciałbym Wam zaprezentować koncepcje owych pojazdów z wykorzystaniem materiałów udostępnionych przez OBRUM.

Gepard

 

Szkoda tego podpisywać...

Pierwszą propozycją jest doskonale Wam znany koncept czołgu lekkiego o kryptonimie "Gepard".  

Temat powstania tego pomysłu częściowo poruszyłem w temacie o UMPG. Pierwotnie czołg lekki miał ważyć powyżej 35 ton, jednakże z niewiadomych powodów Narodowe Centrum Badań i Rozwoju podało w swoich wymaganiach masę pojazdu poniżej 35 ton. Oczywiście to spowodowało negatywną (i zwykle prześmiewczą) reakcję opinii publicznej na temat pomysłu Geparda.

Jednakże wg najnowszych informacji Inspektorat Uzbrojenia MON ustalił wymagania dotyczące czołgu lekkiego - zgodnie z nimi planowana masa bojowa Geparda wzrosła z 35 do 45 ton (DMC wynosiłoby prawdopodobnie 50 ton). Jednocześnie został określony poziom ochrony pojazdu na VI+ z przodu i VI wg STANAG 4569 po bokach, co w zasadzie oznacza, że maszyna ma być prawie z każdej strony odporna na trafienia amunicją małokalibrową i odłamkami artyleryjskimi. Za to układ pojazdu pozostał niezmieniony (przedział silnikowy z przodu, przedział bojowo-desantowy na środku i z tyłu pojazdu). 

Koncepcja Uniwersalnego Modułowego Podwozia Gąsienicowego (UMPG) pod Geparda

Co do większych szczegółów budowy pojazdu trzeba zasięgnąć do publikacji OBRUM-u, bowiem to oni proponują rozwiązania do obydwóch systemów uzbrojenia.

Jak już wspominałem w przypadku wątku o UMPG, podwozie ma być w jak największym stopniu spolonizowane - z importu mielibyśmy pozyskiwać jedynie powerpacki i niektóre elementy zawieszenia.

Podwozie bazowe przy minoodporności na poziomie I i pancerzu kadłuba na poziomie III / IV ma ważyć 18 - 19 ton, ale poziom ochrony ma być zwiększony dzięki modułowemu pancerzowi. Przy wymaganym poziomie ochrony podwozie miałoby ważyć ok. 28 ton, jednak nie wykluczam, że jego masa może być większa.

Jednym z wymagań, jakie planuje się uzyskać przy Gepardzie, jest jego wysoka mobilność. Stosunek mocy do masy pojazdu ma wg wymagań producenta tutaj wynosić 30 KM / tonę, zatem moc powerpacka musiałaby wynosić ok. 1200 - 1400 KM.

Pod kątem dostępnego zagranicznego dostawcy można tu brać pod uwagę jedynie MTU, który zresztą jest u nas jednym z głównym dostawców jednostek napędowych dla naszych pojazdów gąsienicowych. Najlepszym rozwiązaniem byłby montaż EuroPowerPacka, który by się składał z silnika MTU MT883 Ka-500 o mocy 1494 KM i przekładni automatycznej RK325 francuskiej firmy Renk z pięcioma biegami przednimi i pięcioma wstecznymi. Powerpack z identyczną konfiguracją jest obecnie używany w izraelskich czołgach podstawowych Merkava Mk4. Poza odpowiednią mocą ważną zaletą tego powerpacka są jego wymiary - wynoszą one zaledwie 2060 x 2100 x 1183 mm i jest on o 35% mniejszy i o 15% lżejszy od powerpacka o podobnej mocy, stosowanego w Leopardach 2. 

Porównanie MTU MB 873 Ka-501 z MTU MT 883 Ka-500

Takie rozwiązanie zapewni Gepardowi stosunek mocy do masy wynoszący aż 33,2 KM / tonę. Oczywiście tutaj zakładam zastosowanie powerpacka wyłącznie z silnikiem wysokoprężnym, jednakże OBRUM pracuje w kontekście modułowej platformy gąsienicowej nad powerpackiem z napędem hybrydowym.

Kolejną kwestią jest tutaj modułowy pancerz - możliwość jego dostosowania do istniejących potrzeb pozwala na zmniejszenie masy całkowitej pojazdu. W pierwotnych założeniach Anders w wersji czołgu lekkiego miał ważyć przy bazowym poziomie ochrony około 33 tony. Dzięki temu (i wymiarom pojazdu) Gepard mógłby być transportowany bez problemu drogą lotniczą przez taktyczne samoloty transportowe Airbus A400M Atlas (o ładowności 37 ton). Natomiast w pełni opancerzony czołg można byłoby transportować strategicznymi samolotami transportowymi jak An-70 (o ładowności 47 ton) lub Ił-76MD (48 ton), jak i cięższymi maszynami (C-17, C-5, An-224).

A czy Gepard mógłby pływać? Oczywiście, że mógłby, ale jedynie przy bazowym poziomie ochrony i pod warunkiem, że do czołgu zostałyby zamontowane odpowiednio wielkie pływaki i pędniki - dzięki temu mógłby się stać obok szwedzkiego Strv 103 najcięższym czołgiem pływającym w historii techniki wojskowej. Jednakże jest to całkowicie irracjonalne, dlatego też Gepard prawdopodobnie będzie mógł samodzielnie przekraczać przeszkody wodne o głębokości ok. 1,2 m bez przygotowania i do 5 m po przygotowaniu.


Wilk


Nazwa drugiej propozycji zapewne kojarzy Wam się z Rosomakiem, który ma zamontowaną wieżę z armatą kal. 105 mm lub 120 mm w miejsce Hitfista, ale nic bardziej mylnego - pod tym samym kryptonimem został oznaczony przez MON projekt czołgu podstawowego IV generacji, który ma być następcą Twardych i Leopardów w naszym wojsku.

Koncepcja polskiego czołgu podstawowego nowej generacji Wilk


Zarówno jego poziom ochrony, jak i jego masa mają być zdecydowanie większe od wspomnianego wcześniej Geparda - Inspektorat Uzbrojenia ujawnił jedynie, że czołg ma ważyć w okolicach 60 ton (na pewno maksymalnie 63,5 tony z powodu ograniczeń przeprawowych w naszej armii)

W kwestii ochrony podejrzewam, że zostanie skopiowany rozkład opancerzenia z rosyjskiego T-14 tzn. gruby pancerz przedni kadłuba i lekki pancerz wieży bezzałogowej. Z doświadczenia wiadomo, że polski przemysł umie skonstruować pancerz czołgowy o grubości efektywnej 700 - 800 mm RHA przy bardzo prostym układzie warstw (pochodzącym z T-72) z wykorzystaniem wyłącznie polskiego przemysłu. Ale na nasz rynek wraz z kontraktem na modernizację Leopardów "wszedł" niemiecki IBD Deisenroth, oferujący AMAP-B, będący znacznie lepszym rozwiązaniem od opracowanych w kraju kompozytów na pancerze czołgowe, a efekt może być zwiększony poprzez bardziej skomplikowane układy pancerza (WITU do tej pory testował pancerz liczący dziewięć warstw). Nie wiem za to, czy na pewno będzie tutaj zastosowany pancerz modułowy, choć nie wykluczam takiej możliwości, co zwiększy możliwości Wilka. 


Poziom ochrony MBT oczywiście może być zwiększony (podobnie jak w Gepardzie, o czym nie wspomniałem) m.in. poprzez montaż ASOP - tutaj na pierwszy plan wysuwa się ukraiński Zasłon, którego dokumentacja techniczna i technologiczna miała być nam udostępniona. Jest to aktywny system ochrony pojazdu typu hard-kill, którego zadaniem jest eliminacja za pomocą odłamków zarówno granatów kumulacyjnych i przeciwpancernych pocisków kierowanych, jak również wolniejszych pocisków APDS i APFSDS (o prędkości poniżej 1200-1400 m/s). Do tego w zestawie będzie zastosowany soft-kill w postaci SSP-1 OBRA-3 i pancerz reaktywny montowany na pancerzu zasadniczym czołgu. Układ pojazdu ma być klasyczny dla MBT, czyli przedział napędowy ma się znajdować z tyłu pojazdu.

Element ukraińskiego ASOP hard-kill Zasłon

Element polskiego ASOP soft-kill SSP-1 Obra-3

Sporą ciekawostką dla Was może być to, że OBRUM w swoim projekcie proponuje ujednolicenie Wilka z Gepardem i niepływającym BWP na poziomie podzespołów - tak jak jest to obecne w przypadku czołgu podstawowego T-14 i ciężkiego bojowego wozu piechoty T-15. Co więcej, ponad 20% elementów podwozia miałoby być identycznych dla wszystkich tych podwozi.

W kwestii mobilności zostało założone przez producenta, że jednostki napędowe Geparda i Wilka mają być identyczne. NCP będzie miał i tak niezły stosunek mocy do masy, wynoszący ok. 24,9 KM / tonę. Istniałaby również możliwość wymiany MT883 Ka-500 na mocniejszy MT883 Ka-501 (1630 KM) - wtedy ten stosunek wzrośnie do ok. 27,2 KM / tonę. Co do przekładni, to wobec faktu umieszczenia powerpacka z tyłu czołgu niezbędna jest jej wymiana. I tutaj proponuję inną przekładnię firmy RENK, a mianowicie model HSWL 295 lub 354. Druga z tych przekładni jest doskonale znana naszym pancerniakom, ponieważ jest ona stosowana w Leopardach 2A4/5, natomiast pierwszy model w zestawie z MT883 jest bardzo popularnym rozwiązaniem, bowiem jest (lub może być) stosowany w eksportowych odmianach Leclerca, Challengera 2 i M1A2, jak również w najnowszych czołgach K2 i Altay. 

Z racji masy całkowitej Wilka oczywiste jest, że możliwość jego transportu będzie bardziej ograniczona niż w przypadku Geparda, ale i tak spodziewam, że inną drogą niż lądowa nasze czołgi nie będą transportowane. W kwestii natomiast głębokiego brodzenia podejrzewam, że zostanie tutaj zastosowane standardowe rozwiązanie z wykorzystaniem rury do nurkowania.


Uzbrojenie - czyli parę słów o wieży i rozmieszczeniu amunicji


Ostatnia kwestią, którą chcę jednak wspólnie omówić dla obydwóch pojazdów, jest ich uzbrojenie. 

W pierwotnym założeniu Gepard miał być uzbrojony w armatę gładkolufową kalibru 120 mm - nawet w tym celu Rheinmetall zaczął oferować nam swój produkt, a mianowicie Rh 120 LLR L/47, który jest lżejszą i niskociśnieniową odmianą armat używanych na Leopardach. 


Rheinmetall Rh 120 LLR L/47 kal. 120 mm


Jednakże zgodnie z WZTT zarówno Gepard, jak i Wilk mogą dostać znacznie silniejsze uzbrojenie od "120". I tutaj jedyną możliwą opcją jest opracowywana obecnie przez RLS czołgowa armata gładkolufowa Rh 130 L/51 kalibru 130 mm.

Rheinmetall Rh 130 L/51 kal. 130 mm

O ile w przypadku Wilka taki wybór nie podlegałby dyskusji, o tyle dla 45-tonowej maszyny, jaką ma być Gepard, ta armata może być po prostu zbyt mocna. I efektem tego będzie znane Wam kołysanie się podwozia, co negatywnie wpływa na jego amortyzację. Pewnym pocieszeniem i zaletą jest to, że obydwa pojazdy będą mieć możliwość montażu armaty kal. 120 mm (Rh 120, KBM-2, RUAG CTG) czy 125 mm (2A46MS, KBM-1), a Wilk miałby również możliwość montażu silniejszej artylerii o kalibrze 140 mm (NPzK, Bagira). Do tego w ramach ciekawostki mogę jeszcze dodać, że HSW S.A. obecnie stara się o uzyskanie licencji na produkcję czołgowych armat gładkolufowych kalibru 120 mm, nieoficjalnie mówi się tu o produkcie niemieckim.

Założenia przedstawione przez OBRUM prawdopodobnie zakładają, że Gepard z Wilkiem otrzymają wspólny system wieżowy i myślę, że chodzi tu o szczątkową wieżę załogową, podobną do tej z demonstratora Andersa. Tutaj osobiście uważam, że co prawda Gepard mógłby otrzymać wieżę szczątkową, o tyle Wilk powinien posiadać wieżę bezzałogową, ale obydwa systemy wieżowe byłyby w dużym stopniu zunifikowane.

Jordański czołg podstawowy Al Hussein, czyli Challenger 1 z wieżą szczątkową Falcon

W przypadku Geparda lepiej byłoby, gdyby przedział kierowania był połączony z tyłem pojazdu, a pośrodku trafiłby kosz ze stanowiskami obsługi wieży. Wtedy wieża posiadałaby swój magazyn amunicyjny razem z automatem ładującym w niszy wieży, a drugi rzut amunicji (OBRUM podaje liczbę 28 pocisków 120 mm) byłby przewożony w dwóch modułach z tyłu pojazdu. Oczywiście nie byłoby możliwości ładowania tych pocisków z przedziału załogowego, więc w miejscu drugiego rzutu amunicji mógłby się znajdować przedział desantowy dla ośmiu żołnierzy lub czterech rannych. Natomiast sama amunicja drugiego rzutu mogłaby być przewożona jedynie podczas działań obronnych z wykorzystaniem założonych z góry stanowisk ogniowych.  

Za to Wilk powinien dostać wieżę bezzałogową, ponieważ w kadłubie czołgu pozostanie niewykorzystana przestrzeń, która mogłaby służyć jako magazyn amunicyjny drugiego rzutu, ale bez żadnego praktycznego zastosowania. Dlatego też widzę tutaj kopię rozwiązania z Armaty, ale różnica względem rosyjskiego czołgu byłaby taka, że Wilk posiadałby dwa magazyny amunicyjne (jeden w koszu wieży, drugi w jej niszy) i każdy z nich mógłby posiadać własny automat ładujący. Konsekwencją tego rozwiązania byłaby jednak rezygnacja z dennego włazu ewakuacyjnego.

Ostatnim problemem do rozpatrzenia jest sam automat ładujący, który miałby trafić do niszy. Obecnie proponowane przez ZMT rozwiązanie polega na montażu bnowego automatu ładującego o pojemności 16 pocisków 120 mm. Zaletą tego jest bardzo łatwy serwis i wymiana bębnów w przypadku zastosowania większej amunicji, ale bardzo poważną wadą jest tutaj niewielka pojemność automatu, przez co Gepard bardzo szybko traciłby zdolność do prowadzenia walki. 

Koncepcja polskiego bębnowego zmechanizowanego magazynu amunicyjnego na 16 naboi
 
Znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby użycie automatu taśmowego (jak np. brytyjskiego Meggitta) o znacznie większej pojemności. Skutek byłby taki, że Gepard posiadałby w gotowości aż 34 pociski (w miejsce 16), a Wilk miałby ich już prawie 70 (wliczając te z karuzeli). Oczywiście przy amunicji 130 mm pojemność byłaby mniejsza, ale nadal byłby to dobry wynik.  

Koncepcja taśmowego zmechanizowanego magazynu amunicyjnego na 34 naboje od firmy Meggitt


Podsumowanie 


Przede wszystkim starałem się Wam przedstawić, jak mogą wyglądać Gepard z Wilkiem przy opublikowanych WZTT i założeniach OBRUM-u. Nie wiem, na ile może się to sprawdzić, ale w tym punkcie trzeba sobie zadać pytanie: Co jest nam potrzebne? Gepard, Wilk czy obydwa pojazdy?

Według powyższych założeń wygląda na to, że Gepard ma być przede wszystkim pojazdem misyjnym o bardzo dużej mobilności i wszechstronności, mogącym pełnić rolę zarówno artyleryjskiego niszczyciela czołgów, wozu wsparcia ogniowego, jak i ciężko uzbrojonego transportera piechoty. Ale w zamian za te właściwości byłby on pojazdem słabo opancerzonym, który powinien unikać spotkań z bronią pancerną przeciwnika. Wilk natomiast ma być po każdym względem i przede wszystkim czołgiem i będzie miał za zadanie wykonywać to, co wykonują czołgi.

Osobiście uważam, że bez decyzji o produkcji UMPG jako następcy BWP-1 i MT-LB nie ma sensu decydować się na dalszy rozwój Geparda pomimo tego, że realizacja tego projektu jest znacznie bliższa czasowo niż w przypadku Wilka. Przyczyna tego jest bardzo prozaiczna: Gepard po prostu będzie maszyną niewiele tańszą od Wilka, ponieważ będą oni posiadać to samo uzbrojenie i bardzo podobne systemy wieżowe. Będą również tożsame pod względem podzespołów, ale Gepard będzie tu oferował znacznie niższy poziom ochrony od Wilka.

Podejrzewam, że wielu z Was stwierdzi, że te projekty nie dojdą do skutku, korzystając przy tym ze znanego w Internecie prawa nagłówków Betteridge'a lub twierdząc, że nasz przemysł nie ma zdolności w opracowaniu nowego MBT. Owszem, bardziej priorytetowym celem jest stworzenie następcy wiekowych BWP-1, a w tym projekcie trzeba będzie skorzystać z podzespołów pochodzących z Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Ukrainy (w skrajnym przypadku może też myślą techniczną z Jordanii). Ale obecnie wygląda na to, że spośród ośmiu obecnie istniejących w europejskiej części NATO producentów broni pancernej pozostanie tylko jeden podmiot, który chce stworzyć Main Ground Combat System (nazywany niesłusznie Leopardem 3 lub Leoclercem). Na pewno też chcielibyście, żeby to on był naszym Wilkiem. Owszem, możemy zdecydować się na ten produkt, ale trzeba mieć świadomość tego, że będzie on dla nas dostępny najwcześniej za 15-20 lat i nie jest wcale pewne, że będzie mógł być produkowany przez nasz przemysł na licencji, czy nawet modyfikowany naszych siłami. Poza tym w stosunku do naszych projektów, MGCS jest trochę "w plecy" - nie wiadomo na jego temat nic poza tym, że ma zostać opracowany wspólnie przez niemiecki KMW, francuski Nexter i nieoficjalnie też przez włoską Oto Melarą oraz to, że również ma zostać uzbrojony w Rh 130. Nie ma żadnych wizualizacji pojazdu, większych założeń, może nawet w przyszłości joint venture się rozpadnie, powodując rozbicie i opóźnienie programu.

A my, współpracując z Rheinmetallem i być może też z Ukroboronopromem, mamy szansę być tym drugim, posiadając przy tym decyzyjność co do kształtu pojazdu, zastosowanych w nim rozwiązań i zakresu możliwych modyfikacji. Oznacza to również, że będziemy mogli konkurować z projektem niemiecko-francuskim zarówno na terenie Europy, jak i na całym świecie - wśród największym priorytetów można tu podać np. następcę Challengera 2 w British Army, czy czołgów pochodzenia radzieckiego w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Czas jednak pokaże, czy marzenia staną się rzeczywistością. 

8 komentarzy:

  1. Piękne marzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mysle, ze waznym jest uswiadomic sobie manie jaka ma pis by wszystkie produkty byly panstwowe. o ile rozumiem wymog polskich firm o tyle mania upanstwowienia wszystkiego co sie da nie ma sensu.

    Druga sprawa to szerokosci zupelnie ignorujace transport kolejowy.

    Slońce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gepard jest pomysłem pochodzącym jeszcze z czasów rządów PO. Natomiast nie wiem, co masz na myśli z szerokościami, skoro można bez problemu transportować koleją pojazdy wojskowe o szerokości do 4 metrów...

      Usuń
    2. Skrajnia ładunkowa PKP ma szerokość 3,15 metra. Wszystko co ma więcej jest już kwalifikowane jako ładunek z przekroczoną skrajnią, którego przewóz ma wiele obostrzeń. Im większe przekroczenie tym więcej ograniczeń, np. zakaz mijania się z innymi pociągami, zakaz wjazdu na niektóre tory stacyjne itp. O ile jeszcze to szerokości ok. 3,65 m większość szlaków pozwala na w miarę swobodny transport, to powyżej naprawdę zaczynają się schody. Uwzględniając jeszcze obostrzenia transportu drogowego (powyżej 3,20 jeden, a powyżej 3,60 potrzeba już np. dwóch pilotów) to warto pilnować wymiarów, by niepotrzebnie nie komplikować sobie późniejszej logistyki.

      Zresztą 3,20 m dla transportera opancerzonego i 3,60 dla czołgu to i tak dużo - większość obecnie stosowanych konstrukcji spełnia to kryterium.

      Usuń
  3. Mogę prosić o źródło nt. ilości czołgów w polskiej armii? Wikipedia podaje inne ilości - 232 szt. "Twardych" oraz 159 szt. T-72.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twardy to jest wspólna nazwa dla PT-91 i T-72M1Z. Przy czym PT-91 to jest oznaczenie nowo wyprodukowanego czołgu Twardy (z lat 1994-96), a T-72M1Z to jest oznaczenie zmodernizowanego T-72M / T-72M1 do standardu Twardy.

      Co do T-72, to obecnie bataliony czołgów liczą po 58 maszyn (2 + 4 x 14), a nie po 53 sztuki (1 + 4 x 13). Stąd wynika ta różnica.

      Usuń
    2. Kwoty pochodzą stąd: http://militarium.net/historia-rozwoju-czolgu-pt-91-twardy-od-t-72-jaguar-do-pt-91m-pendekar/

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń