sobota, 6 maja 2017

Struktura brygady artylerii samobieżnej Armii Czerwonej nr 010/514

Bardzo dawno nie było wpisu dotyczącego jakichkolwiek struktur. Co prawda pracuję właśnie nad pewną koncepcją struktury, ale to będzie bardzo długi artykuł, a jednocześnie ostatnio nie jest zbyt płodny. Dlatego też większość wpisów o strukturach będzie krótkimi notkami encyklopedycznymi. Niemniej jak będę znajdował dodatkowe informacje na dany temat, to określone noty będę uzupełniał na bieżąco.



Na pierwszy ogień idzie brygada artylerii samobieżnej Armii Czerwonej, uzbrojona w działa samobieżne SU-100.

Zgodnie z etatem nr 010/514 brygada liczyła 1492 żołnierzy i była uzbrojona w 65 średnich dział samobieżnych oraz 3 lekkie działa samobieżne, a jej skład był następujący


W składzie dowództwa brygady znajdował się sztab brygady, pluton dowodzenia (z dwoma SU-100) i kompania zwiadowcza (z trzema SU-76), za to w kompanii przeciwlotniczych karabinów maszynowych było dziewięć wielkokalibrowych karabinów maszynowych DSzK kal. 12,7 mm na podstawach przeciwlotniczych.

Etat pułku artylerii samobieżnej nr 010/462 (w "ludowym" Wojsku Polskim nazywany pułkiem artylerii pancernej) liczył 318 żołnierzy i 21 średnich dział samobieżnych. 


Tutaj w dowództwie pułku znajdował się również jego sztab, jak i pluton dowodzenia z SU-100 dowódcy pułku.

Każda bateria ogniowa artylerii samobieżnej liczyła po 5 wozów bojowych, za to kompania fizylierów była strukturą zbliżoną do typowej kompanii strzeleckiej z tą różnicą, że była ona uzbrojona wyłącznie w pistolety maszynowe.

czwartek, 4 maja 2017

Granatniki przeciwpancerne ISIS a polski przemysł

W związku z innym pisanym obecnie artykułem omówię oddzielnie tutaj temat granatników przeciwpancernych i ich produkcji. Impulsy do napisania tego artykułu były dwa: temat dialogów technicznych na jedno- i wielorazowe granatniki przeciwpancerne dla Wojska Polskiego oraz to, co pokazało ISIS podczas bitwy o Mosul. 

Zacznę na początku jednak od tego drugiego. 

Islamskie Armbrusty


Otóż tzw. Państwo Islamskie podczas bitwy o Mosul pochwalili się zdjęciami swoich oddziałów specjalnych, złożonych głównie z najemników i ochotników z krajów zachodnich. Jednak w trakcie walk największą uwagę zwrócono na używane przez nich granatniki przeciwpancerne





Na pierwszy rzut oka te granatniki wydają się być uderzająco podobne do niemieckich granatników przeciwpancernych Armbrust. Jednocześnie uchwyt do tych granatników jest bardzo podobny do tego z granatników z serii RGW (-60 i -90). Prawda jest jednak taka, że te granatniki były produkowane w całości przez islamistów z części pochodzenia prawdopodobnie irańskiego i chińskiego oraz posiadają one bardzo proste przyrządy celownicze, co zresztą widać na zdjęciu powyżej. Co więcej, na każdym granatniku znajduje się jego instrukcja obsługi napisana w języku farsi (zdjęcie poniżej).


Jakość wykonania tych granatników pokazuje, że nawet organizacje terrorystyczne, takie jak ISIS, potrafią samodzielnie konstruować broń tego typu stosunkowo niskim kosztem. A gdzie się znajduje pod tym względem nasz przemysł zbrojeniowy?


wtorek, 28 marca 2017

Co z następcą PTS-M, czyli o niewidzialnym grancie z Dęblina

Całkiem niedawno rozpoczęła się astronomiczna wiosna, na którą zapewne wielu z Was czekało. Jak zapewne dobrze wiecie, na początku wiosny (a raczej przedwiośnie) czasem dochodziło do podtopień terenów zalewowych, ponieważ roztopiony śnieg zasilał rzeki, podnosząc ich poziom, a im wyższy następował skok temperatury na początku marcu i im więcej śniegu zalegało po zimie, tym większe było ryzyko powodzi. Drugim okresem powodziowym jest przedział czasowy od maja do sierpnia. Wtedy to dochodzi do powodzi opadowych, spowodowanych przez zdarzające się w tym czasie ulewne deszcze. Te powodzie z reguły stanowią większe zagrożenie, ponieważ w przeciwieństwie do roztopów wystarczą kilka dni, żeby doszło do wezbrania rzek i w końcu do ich wylania. Zarówno "powódź tysiąclecia" z 1997 r., jak i wszystkie inne większe powodzie po tym okresie były powodziami opadowymi.

Pewnie się zastanawiacie, po co ja Wam piszę o zjawiskach hydrologocznych, skoro to jest blog poświęcony militariom.


Otóż pewnym symbolem zarówno "powodzi tysiąclecia", jak i np. powodzi z roku 2010 jest to, że do ratowania ludzi i mienia, który padł ofiarą "wielkiej wody", wykorzystywano gąsienicowe transportery pływające PTS-M. Jest pojazd, który opracowano ponad pół wieku temu (w 1961 i zmodernizowano w 1965). Co więcej, najmłodsze egzemplarze PTS-ów używane w naszym wojsku są starsze od znajdujących się w rezerwie sprzętowej T-72 i T-72M (uważanych powszechnie za złom) i nawet one znajdują się w nie najlepszej kondycji technicznej. Można oczywiście cały czas je remontować, ale to już jest na tyle stara konstrukcja, że powinno się opracować jej następcę.


sobota, 21 stycznia 2017

Polskie pancerze specjalne, cz. III - CERAWA-1


Kolejnym problemem Wojska Polskiego w momencie transformacji ustrojowej (i w dniu dzisiejszym) były podstawowe środki transportu batalionów zmechanizowanych, a nimi były skonstruowane w latach 60. bojowe wozy piechoty BMP-1 (w WP BWP-1). 

Już w latach 80. zdano sobie sprawę z niedostatecznej siły ognia tego wozu, dlatego też w ramach planowanej modernizacji technicznej LWP (która de facto ciągnie się do dnia dzisiejszego) zakupiono dwa bataliony nowych BMP-2, oznaczonych w WP jako BWP-2. Brak licencji na ich produkcję oraz problemy gospodarcze spowodowały, że nie kupiono ich więcej, a nawet je wycofano i sprzedano po 8 latach użytkowania.

Bojowy wóz piechoty BWP-95

Pomimo tego opancerzenie używanych w Wojsku Polskim BWP-1 (jak i zakupionych BWP-2) w latach 90. było niedostateczne. Płyta przednia górna co prawda ma grubość zaledwie 7 mm, ale jest nachylona do poziomu pod kątem aż 80°, co odpowiada przeliczeniowej grubości 40 mm - dzięki temu jest on odporny na pociski przeciwpancerne kal.:

- do 12,7 mm z dowolnej odległości
- kal. 14,5 i 20 mm z odległości min. 100 m
- kal. 23 mm z odległości min. 500 m

Z drugiej strony jednak wystarczy niewielka zmiana nachylenia (przykładowo o 10°), żeby pojazd był wrażliwy na trafienia .50 z odległości 250 m lub pociskiem 14,5 mm z odległości około 800 m. Płyta przednia dolna za to ma grubość przeliczeniową wynoszącą 35 mm, ale jest ona nachylona pod mniejszym kątem, więc lepiej reaguje na nachylenie pojazdu (dla 10° w dół jest to aż 49 mm, a w górę 28 mm).

Boki BWP-1 są tradycyjnie gorzej opancerzone od frontu - chronią je płyty pancerne o grubości 16 mm nachylone pod kątem 14° (LoS = 16,5 mm), więc są one łatwe do penetracji przez pociski 12,7 mm w odległości nawet 600-700 m. W przypadku amunicji przeciwpancernej 7,62 mm założono odporność na trafienia z odległości powyżej 75 m.

Wieża jest za to osłonięta płytami pancernymi o grubości 13-23 mm pod kątem 30-42° (LoS = 15-31 mm), przez co jest ona głównie osłonięta przed amunicją 7,62 mm (z przodu i po bokach również przed 12,7 mm).  
Największym problemem była jednak odporność na trafienia z granatników przeciwpancernych, a w zasadzie jej brak, ponieważ strumień kumulacyjny z granatu PG-7 potrafił przebić dosłownie na wylot te wozy bojowe.  

Wobec tego WITU rozpoczęło prace nad lekkim pancerzem pasywno-reaktywnym, specjalnie przeznaczonym dla BMP-1. Jego wypełnienie miało być identyczne jak w ERAWA (czyli TNT), z drugiej strony postanowiono zastosować ceramiczną obudowę w celu dobrego przechwytu energii wybuchu oraz obniżenia masy kaset. Pancerz ten otrzymał nazwę CERAWA.


piątek, 13 stycznia 2017

Dlaczego kołowy wóz wsparcia ogniowego nie jest potrzebny Wojsku Polskiemu?

Jak już wspomniałem we wpisie sylwestrowym, od czasu do czasu będę publikował swoje opinie dotyczące poszczególnych artykułów prasowych.

Artykułem, który idzie u mnie na pierwszy ogień, jest "Rosomak wsparcia - konieczność czy fanaberia?" autorstwa Norberta Bączyka ze stronie internetowej czasopisma "Wozy bojowe świata". 

Link do tego artykułu znajduje się tutaj: Rosomak wsparcia - konieczność czy fanaberia? 

Temat tego artykułu dotyczy kołowego wozu wsparcia ogniowego Wilk, który jest od kilku lat oferowany naszemu wojsku wspólnie przez Rosomak S.A. i CMI Group, a dokładniej tego, czy jest on w naszym wojsku potrzebny. Delikatnie spojlerując, autor twierdzi, że KWWO jest nam potrzebny, a co do jego założeń i argumentów zastosuję się w dalszej części tejże opinii.

Kołowy wóz wsparcia ogniowego Wilk z wieżą CT-CV 105 HP

Zacznijmy od tego, że Wilk po raz pierwszy został pokazany publicznie w roku 2012. W pierwotnym założeniu był bazowy KTO Rosomak, który w miejscu wieży Hitfist-30P dostał system CT-CV od belgijskiej firmy CMI.

Pomysł, jakim był kołowy wóz wsparcia ogniowego (lub inaczej artyleryjski niszczyciel czołgów), narodził się z powodu problemu, jakim jest struktura batalionu piechoty zmotoryzowanej w Wojsku Polskim. Otóż w związku z planowaną unifikacją trakcji pojazdów w jednostkach zmechanizowanych, 12 oraz 17 Brygada Zmechanizowana zostały pozbawione swoich organicznych batalionów czołgów T-72. To, jak również brak ppk na pojazdach, spowodowały, że zdolności brygady do zwalczania broni pancernej przeciwnika zostały ograniczone do zaledwie 18 przenośnych wyrzutni ppk typu Spike LR oraz przeciwpancernej amunicji kasetowej wystrzeliwanej przez moździerze piechoty M-98 oraz haubice samobieżne 2S1 Goździk

sobota, 31 grudnia 2016

Gepard i Wilk - przyszłość polskich wojsk pancernych?

Jednym z ważnych problemów naszego wojska jest brak nowoczesnych czołgów w większości jednostek.

Obecnie posiadamy w linii 655 czołgów podstawowych:

- 105 x Leopard 2A5
- 142 x Leopard 2A4
- 98 x PT-91
- 135 x T-72M1Z
- 176 x T-72M1 

Do tych nowoczesnych zaliczają się jedynie Leopardy, które na ten moment znajdują się na stanie 10. i 34. Brygady Kawalerii Pancernej. Pozostałe maszyny, w większości wyprodukowane w Łabędach, prezentują radziecką myśl techniczną, która jest obecnie zacofana w stosunku do zachodnich maszyn. Zacofanie jest potęgowane przez to, że są to wersje eksportowe czołgów zza wschodniej granicy (czyli gorsze od maszyn używanych na Ukrainie, Białorusi czy Rosji), a tylko część z nich została zmodernizowana na przełomie wieków. Co gorsza, w zapasach mobilizacyjnych znajdują się wyłącznie czołgi T-72 Ural, T-72A, czy T-72M1 - również dla załóg szkolących się na niemieckich czołgach.

Oczywiście mogliśmy (i możemy) zmodernizować pozostałe T-72 tak, żeby pod względem świadomości sytuacyjnej i siły ognia nie ustępowały T-72B3M i T-90A, nawet nasz przemysł proponuje pewne rozwiązania pod tym względem (i nie chodzi mi tu wcale o blaszanego PT-16), jednakże politycy nie są zainteresowani chęcią modernizacji sprzętu proweniencji radzieckiej z powodu standardowego "Bo nie!". 

A prawdą i niestety smutną jest to, że ten sprzęt będziemy jeszcze użytkować przez najbliższe 20 lat...

Z tego też względu zarówno ze strony MON-u, jak i naszego przemysłu wyszły propozycje ciężko uzbrojonych pojazdów bojowych, które mają zastąpić w linii czołgi z rodziny T-72, a być może nawet Leopardy. I dlatego też chciałbym Wam zaprezentować koncepcje owych pojazdów z wykorzystaniem materiałów udostępnionych przez OBRUM.

Gepard

 

Szkoda tego podpisywać...

Pierwszą propozycją jest doskonale Wam znany koncept czołgu lekkiego o kryptonimie "Gepard".  

piątek, 16 grudnia 2016

Spike vs Javelin - małe porównanie ppk

Prawie dwa tygodnie temu mój znajomy zrobił porównanie pomiędzy używanymi w Wojsku Polskim Spike'ami LR, a obecnie proponowanymi przez Amerykanów Javelinami.





Za jego zgodą wrzucam tutaj to porównanie, ale opatrując to częściowo swoją redakcją.

 Długość pocisku w kontenerze:

- Javelin - 121 cm
- Spike LR - 114 cm


Masa zestawu (kontener + CLU + trójnóg):

- Javelin - 15,1 kg + 7 kg + 4 kg
- Spike LR - 13,3 kg + 10,5 kg + 2,8 kg


Naprowadzanie:

- Javelin - Fire-and-Forget
- Spike LR - Fire-and-Forget lub Fire-Observe-and-Update (po zerwaniu światłowodu przy zalokowaniu na celu Fire-and-Forget)


Głowica śledząca:

- Javelin - na podczerwień, niechłodzona
- Spike LR - na podczerwień, chłodzona i telewizyjna (CCD)


Czas chłodzenia CLU:

- Javelin - 2,5 minut
- Spike LR - ok. 10 minut


Minimalna temperatura zdolności operacyjnej:

- Javelin - -32 °C
- Spike LR - -50 °C 

Tryby pracy:

- Javelin:
1. FF, IR, trajektoria niska (pułap: 65 m)
2. FF, IR, trajektoria wysoka (pułap: 150 m)


- Spike LR:
1. FF, IR, trajektoria niska
2. FF, IR, trajektoria wysoka
3. FO, IR, trajektoria niska
4. FO, IR, trajektoria wysoka
5. FF, CCD, trajektoria niska
6. FF, CCD, trajektoria wysoka
7. FO, CCD, trajektoria niska
8. FO, CCD, trajektoria wysoka
i dowolne kombinacje z wykorzystaniem trajektorii, głowic śledzących, trybu manualnego, możliwości zerwania światłowodu itd.


Czas lotu:
- dla odległości 1000 m: Javelin (6 sekund), Spike (7 sekund)
- dla odległości 2500 m: Javelin (15 sekund), Spike (15,5 sekund)
- dla odległości 4000 m: Javelin (26 sekund; teoretycznie), Spike (26 sekund).



Gdy po raz pierwszy opublikowałem to porównanie osobiście, to dostałem w związku z nim parę pytań do tego porównania. Dlatego też porównanie wzbogacę własnym opisem "sytuacji". 

1. Jakie jest porównanie zdolności rażenia tych dwóch ppk?

W przypadku ppk top-attack z tandemową głowicą kumulacyjną parametry (tj. przebijalność pancerza) nie gra większej roli, ponieważ te pociski atakują cele pancerne od strony stropu, a w skrajnym przypadku płytę przednią górną pod kątem prostym lub zbliżonym do prostego.

W przypadku czołgów zachodnich strop i nachylona pod bardzo dużym kątem płyta przednia mają niewielką grubość - nawet w Abramsie (słusznie uważanym za jeden z najlepiej opancerzonych czołgów świata) płyta przednia górna ma grubość 2 cali (tj. 50,8 mm).

Natomiast w przypadku czołgów radzieckich płyta przednia górna jest najgrubszym elementem pancerza, jednakże Spike lub Javelin atakuje ją pod kątem prostym. W tym przypadku grubość efektywna atakowanego pancerza wynosi od 100 (T-55) do 205 mm (T-80U), podczas gdy deklarowana przebijalność prezentowanych tu ppk to 700-1000 mm RHAe.

2. Dlaczego przy wartości 4000 m dla Javelina podałem uwagę "teoretycznie"?

Problemem Javelina jest jego CLU, ponieważ on ze względu na swoje parametry ogranicza zasięg skuteczny FGM-148 do 2500 m. Powyżej tej wartości jedyne, co można zobaczyć, to jedną wielką plamę ciepła.

Obecnie konstruktorzy pracują nad nowym CLU dla Javelina, dzięki któremu zasięg skuteczny ppk ma wzrosnąć do 4750 m, ale ten CLU nie jest nam proponowany.

3. Spike ma bardzo długi czas chłodzenia głowicy śledzącej, przez co jest on wtedy niezdatny do użytku i dyskwalifikuje go jako skuteczną broń

Jak jest wspomniane w porównaniu, głowica śledząca CLU w Spike jest dwuspektralna, więc w trakcie chłodzenia głowicy IR operator ppk może używać przez cały czas toru optycznego, który już tego chłodzenia nie potrzebuje. Natomiast w Javelinie operator musi opierać się wyłącznie na głowicy IR, a bateria w CLU pozwala na chłodzenie jej bez zewnętrznego źródła zasilania maksymalnie przez 7 godzin.

Co więcej, wielospektralność głowicy Spike'a pozwala na zdwojenie powyższego systemu uzbrojenia, gdyż sama głowica pozwala na jednoczesne naprowadzanie aż dwóch pocisków, co jest bardzo ważne przy obecnie trwającym rozpowszechnianiu się ASOP.

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania w związku z tym, to można się ze mną skontaktować.

sobota, 26 listopada 2016

Renesans granatów nasadkowych? Dlaczego GN-y mają szansę na przyszłość?

Przepraszam z góry za tak długi okres bez opublikowanego artykułu , jednakże studia zajmują mi teraz tak dużo, że nie zawsze mam czas i siły, żeby napisać choć jedno zdanie tutaj. Opóźnienie jest też spotęgowane przez to, że miałem już prawie gotowy artykuł na temat możliwości wskrzeszenia Komara w naszej armii. Jednakże po przemyśleniu uznałem, że znacznie lepiej będzie poruszyć temat granatów nasadkowych jako zamiennika dla lekkich granatników przeciwpancernych.


Kumulacyjno-odłamkowy granat nasadkowy GNPO

Obecnie w Wojsku Polskim są używane cztery typy granatów nasadkowych przystosowanych do wystrzeliwania z urządzeń wylotowych kal. 22 mm:

- GNPO - granat nasadkowy HEDP (na zdjęciu)
- NGZ-93 - granat nasadkowy zapalający
- NGOś-93 - granat nasadkowy oświetlający
- NGD-93 - granat nasadkowy dymny


Wiele osób w ogóle zapomina o ich istnieniu tej kategorii broni wsparcia piechoty, ale ze względu na aktualne "trendy" dotyczące rozwoju granatników przeciwpancernych piechoty, skłaniam się ku tezie, że granaty nasadkowe mogą w przyszłości odegrać sporą rolę w taktyce piechoty obok ppk i ciężkich jednorazowych RPG.

Z drugiej strony jednak rola granatów nasadkowych została tak zmarginalizowana w armiach świata, że ze świecą można szukać nowych konstrukcji tego typu, bowiem wszyscy skupili się na konstrukcji granatów 40 mm, z których można korzystać dzięki granatnikom podwieszanym.